Ludowe czarownictwo kamieniem milowym?
Pamiętasz zwyczaje, które są nazywane, w dość pejoratywny sposób, zabobonami? Na przykład: nie witanie się z kimś przez próg? Albo schowanie wszystkich luster w domu osoby zmarłej? Te oraz inne „zabobony” weszły nam w codzienne życie tak, że w ogóle już tego nie dostrzegamy. A traktujemy jak chleb powszedni. Dobromiła Agiles w swojej najnowszej książce pragnie nam przybliżyć, skąd się wzięły tego typu zwyczaje w naszej codzienności. Przybliża nam historię, opisuje, jak to kiedyś wyglądało naprawdę. Jak pewne praktyki wyewoluowały przez wieki. Czy pomoże nam to zmienić nasze opinie o ludowych zabobonach? Bo może nasze prababki miały w tym wszystkim rację?

Trzy działy ludowej, polskiej magii
W prologu autorka napisała o złudnych, nowych trendach w ezoteryce, które mają pomóc nam wejść w nową erę duchowości (nazywana jest przez wielu guru Erą Wodnika, która ma być początkiem złotego wieku pełnego obfitości i wzajemnego zrozumienia). Myślę, że z jej słowami może utożsamić się wiele osób, które poszukują swojego miejsca w życiu oraz pragną zrozumieć sens swojej egzystencji.
[…] próbowałam każdego zaklęcia, każdej medytacji, każdej celebracji świąt o egzotycznie brzmiących nazwach. Mój dom wypełniały kompulsywnie kupowane kolorowe świece, kadzidła sprowadzane z końca świata, posążki rozmaitych bóstw, książki o czakrach, pracy z energią, poprzednich wcieleniach, dziesiątki talii kart tarota i wyroczni. […] Po kilkunastu latach takiego życia poczułam nagle ogromną duchową pustkę. […] Dotarło do mnie, co powinnam zauważyć już dawno: to jedna wielka komercja.
Tak naprawdę, najprawdziwsza magia jest tuż za nami drzwiami. Nieskażona (jeszcze) komercją: ludowa, znana od pokoleń, którą dziś nazywamy zabobonami. Człowiek ma w naturze, szczególnie Polak, że wstydzi się tego, co rodzime. A podziwia to, co mu obce, nieznane. Zawstydza się tym, co zna, co jest jego, bo jak można wstydzić się tego, czego się jeszcze nie poznało?
Książka została podzielona na trzy najważniejsze działy: „czas”, „przestrzeń” i „chwila”. Kolejne dwa poświęcone zostały zaklęciom i krótkim podaniom o ludowej magii. Zachwyciła mnie obszerna bibliografia, która została załączona na samym końcu książki. Każde z podanych źródeł można sprawdzić osobiście.
To, co rodzime – dobre czy złe?
Wiele osób jednakże podnosi głos sprzeciwu wobec poznania starych zwyczajów czy rytuałów. Wynika to z przeświadczenia, minionych wieków i mocnej chrystianizacji polskich terenów, że osoba pałająca się magią, nawet tą ludową – spółkuje z diabłem. Nasza polska historia, legendy są pełne paktów z diabłami lub otrzymywaniem od nich pomocy. Czy naprawdę rzucanie zaklęć, w tym miłosnych (abstrahując od klątw) czy chroniących domostwa, jest naprawdę złe? Po przeczytaniu Ludowego Czarownictwa każdy sam może wyrobić swoją opinię, słuchając własnego rozumu, a nie głosu ludzi dookoła. Chcesz rozkochać w sobie mężczyznę? Nie musisz sięgać specjalnie po eliksir Amortencji z Harry’ego Pottera lub, żeby przyciągnąć bogactwo, wcale nie musisz wykonywać codziennych medytacji na kursach za ogrom pieniędzy. Wystarczy czasem posłuchać przekazów ludowych, które – podobno – naprawdę pomagały.
Czytając kolejną z pozycji Dobromiły Agiles, chłonęłam każdą stronę z ogromnym zainteresowaniem. Wnikliwość i niesamowicie szeroki research ugruntował mnie w przekonaniu, że książka naprawdę nie jest pustym laniem wody. A nawet dobrą pozycją do analizy naukowej, badającej etnologię naszych rodzimych wierzeń na terenach polskich. Autorka nie hamuje się również przed wyjawianiem swoich opinii, co pozwala odczuć większą autentyczność przekazu.
Jeśli interesuje Cię temat ludowego czarownictwa, wierzeń i historii polskiej kultury, nie możesz przegapić artykułu związanego z cyklem Wakacje ze słowiańskością, gdzie w pierwszym artykule opowiadamy o Nocy Kupały.