ZABÓJSTWO PRZED GWIAZDKĄ
W Candlestow wszyscy szykują się do świąt Bożego Narodzenia. Sielski nastrój zostaje jednak brutalnie przerwany przez morderstwo pana Holly’ego, mężczyzny związanego z corocznym przedstawieniem bożonarodzeniowym. Rozwiązania zagadki zabójstwa podejmuje się inspektor Twelvetrees razem z doktor Harper, emerytowaną lekarką. Pierwszego grudnia otrzymuje ona tajemniczą wskazówkę, odsłaniająca mroczny sekret jednego z mieszkańców. W kolejnych dniach wychodzą na jaw następne tajemnice. Okazuje się, że miasteczko pełne jest osób, które mają coś na sumieniu…
CZYTELNIK JAKO DETEKTYW
Uwielbiam historie, w których czytelnik w jakiś sposób może aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach (choćby recenzowane przeze mnie Czy odkryjesz, kto jest mordercą). W powieści Jessupa nasze zaangażowanie w fabułę sprowadza się do rozwiązywania zagadek na końcu każdego rozdziału i odkrycia, kto stoi za morderstwem. Co ciekawe, odpowiedzi nie znajdują się bezpośrednio w treści, tylko zostały zebrane na ostatnich stronach. Dzięki temu nie musimy się bać, że przypadkiem zerkniemy i zepsujemy sobie zabawę.
ZAGADKI TO JEDEN WIELKI CHAOS
Zagadki są bardzo zróżnicowane pod względem zarówno formy, jak i poziomu trudności. Niektóre okazują się dziecinnie proste, inne natomiast sprawiają wrażenie na siłę trudnych lub nie do końca przemyślanych. W jednej z takich musimy ustalić, gdzie zakopano ciało mężczyzny, korzystając z rysunku nagrobków i kaplicy oraz wskazówek dotyczących liczby kroków i kierunku (północ, południe itd.). Problem polega na tym, że w instrukcji nie jest określone miejsce startowe, lecz mimochodem zostaje wspomniane w rozdziale. Łatwo zatem tę informację przeoczyć, co uważam za minus.
Problemy sprawiła mi także na przykład zagadka z piekarzem i ciastami – rozwiązanie nie wynikało jednoznacznie z treści. Odnosiłam wrażenie, że dla autora było to logiczne, ale nie przekazał tego w odpowiedni sposób. Nie jestem w tym myśleniu odosobniona – wiele osób w recenzjach również zwraca uwagę na brak logiki w części zagadek czy błędy w ich tłumaczeniu.
CAŁA RESZTA NIE LEPSZA
Nie tylko z zagadkami mam problem. Mogłabym przymknąć na nie oko, gdyby podobały mi się inne aspekty, jak fabuła czy bohaterowie. Niestety książka nie radzi sobie i na tych polach. Historia wymyślona przez Jessupa zupełnie mnie nie wciągnęła. Nie obchodziło mnie, dlaczego doszło do morderstwa, bo śmierć pana Holly’ego nie została przedstawiona w wystarczająco interesujący sposób. Z każdym kolejnym rozdziałem pojawiali się nowi potencjalni podejrzani, aż w pewnym momencie zbyt dużo ich się nagromadziło. W takiej sytuacji trudno było zapamiętać, kto jest kim i jaki mógłby mieć motyw.
W efekcie, zamiast z entuzjazmem odkrywać kolejne „okienka”, coraz częściej musiałam zmuszać się do sięgnięcia po Zabójstwo przed Gwiazdką. Sprawę pogarsza fakt, że styl jest bardzo prosty, wręcz zbyt prosty, jakby autor dopiero uczył się pisać książki. Nie udało mi się zaangażować ani w intrygę, ani w losy bohaterów, a rozwiązywanie większości zagadek nie sprawiało mi frajdy. Czułam podobne rozczarowanie jak przy Zagadce West Heart.
GRAFIKA RATUJE TROCHĘ TE ŚWIĘTA
Zdecydowanym plusem książki jest oprawa graficzna. Ilustracje, zwłaszcza rysunki ciast, są przepiękne i bardzo przyjemne dla oka. Każdy rozdział rozpoczyna się estetyczną, dopracowaną grafiką. Gdybym miała oceniać wyłącznie stronę wizualną, bez wahania przyznałabym 10 gwiazdek.
PODSUMOWANIE
Uważam, że Zabójstwo przed Gwiazdką to zmarnowany potencjał. Kalendarz adwentowy w formie kryminału to naprawdę ciekawa koncepcja, dlatego tym bardziej mi szkoda, że wyszedł w ten sposób. Być może w rękach bardziej doświadczonego autora lub przy innej konstrukcji zagadek książka mogłaby wypaść znacznie lepiej. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości doczekamy się lepszej pozycji tego typu.
Zapraszam do recenzji Przemyśl to!, jeśli szukacie ciekawych, logicznych zagadek.


