Powieść Afera z Austen opowiada historię Tess Bright, młodej aktorki, która nie może się pozbierać po śmierci matki, w konsekwencji czego traci rolę w popularnym serialu. Musi teraz dać z siebie wszystko, żeby nie wyrzucono jej na dodatek z adaptacji Opactwa Northanger – filmu, który albo ją ostatecznie pogrąży, albo wypchnie na szczyty popularności. Pracy nie ułatwia jej partner z planu, który jest jej zupełnym przeciwieństwem. Nie dogadują się niemal od pierwszej chwili, a sceny, w których powinno iskrzyć między Kate Morland a Henrym Tilneyem wychodzą sztywno (a jeśli już iskrzy, to od wstrzymywanej złości, a nie namiętnych porywów serca).
W czasie kręcenia sceny w powozie między bohaterami dochodzi do poważnej awantury, po czym w wyniku nieszczęśliwego wypadku zostają porażeni prądem. Wtedy też budzą się na łące. W tym samym miejscu, ale zdecydowanie w innym czasie. W Anglii czasów regencji.
Czy uda im się odnaleźć pośród sztywnej etykiety i konwenansów? Czy zdążą wrócić do domu, nim ktoś wpadnie na pomysł, żeby połączyć ich świętym węzłem małżeńskim? I czy w ogóle będą chcieli wrócić?
Gdy marzenia się spełniają…
Tess nie ukrywa, że taka podróż to dla niej istny dar. Czuje się, jakby znalazła się bliżej matki, która była ogromną fanką powieści Austen. W ich domu wiecznie leciała któraś z adaptacji, więc Tess zna je na pamięć. Jest to niewątpliwym ułatwieniem przy pracy nad filmem, ale także w XIX wieku. Jej filmowy partner przygotowując się do roli, zrobił porządny research i także wie, jak w czasach regencji powinien zachowywać się dżentelmen. Targa nim jednak strach, że ich obecność może zaburzyć linię czasową…
Każde z nich walczy z własnymi demonami. I choć się nie znoszą, w obecnej sytuacji są na siebie skazani. Relacja między nimi została poprowadzona z wyczuciem, dialogi pełne są przekomarzań i nawiązań do powieści Jane Austen, a rozwój postaci i uczucia między nimi nieodmienne nasuwają na myśl Dumę i uprzedzenie.
Dialog z Austen
Afera z Austen to niewątpliwa gratka dla wszystkich fanów powieści Jane. Ale co najważniejsze, Madeline Bell nie kopiuje ślepo jej twórczość, ale prowadzi z nią dialog. Historia od pierwszych stron pulsuje energią, ironią i ciepłem, które tak dobrze znamy z powieści Austen. I choć znajdziemy tu mnóstwo nawiązań do znanych motywów, wszystko sprowadza się do tego, by pokazać, jak zmieniło się postrzeganie miłości przez te dwieście lat, które dzielą nas od królowej racjonalnych romansów.


