PRZESZŁOŚĆ NIE DAJE O SOBIE ZAPOMNIEĆ
Lo jest szczęśliwą mężatką, mieszka w Nowym Jorku i wychowuje dwóch synów. Wydarzenia z pokładu statku Aurora opisała w książce, która przyniosła jej krótkotrwały rozgłos. Szansa na odbudowę kariery dziennikarskiej pojawia się, gdy Lo dostaje zaproszenie do luksusowego hotelu w Szwajcarii. Na miejscu szybko okazuje się jednak, że wyjazd nie będzie zwyczajną podróżą służbową. Kobieta spotyka tam bowiem osoby poznane na pokładzie Aurory… a to dopiero początek niespodzianek.
NAJPIERW KABINA, POTEM POKÓJ
Na wstępie warto zaznaczyć, że nie jest to całkowicie samodzielna historia, gdyż pojawiają się tutaj konkretne nawiązania do poprzedniego tomu. Dlatego jeśli jeszcze nie czytaliście Kobiety z kabiny dziesiątej, lepiej nadrobić ją w pierwszej kolejności. Nie radziłabym też zastępować książki ekranizacją Netfliksa – film różni się od powieści i pomija kilka elementów, które okazują się ważne dla wydarzeń w tej części.
DŁUGA DROGA DO AKCJI
Po zapoznaniu się z opisem Kobiety z pokoju jedenastego byłam przekonana, że zbrodnia wydarzy się w szwajcarskim hotelu, do którego Lo przyjeżdża prosto ze Stanów. Autorka decyduje się jednak inaczej poprowadzić akcję i w pewnym momencie przenosi bohaterów do zupełnie innej lokalizacji. Można uznać to za ciekawy zabieg, ale dla mnie przez to początek wydał się zbyt rozwleczony. W moim odczuciu spokojnie można byłoby go skrócić. W obecnej postaci akcja rozwija się naprawdę powoli i dopiero mniej więcej w połowie powieści dochodzi do morderstwa, a przed tym dostajemy wiele niepotrzebnych opisów czy rozważań bohaterki.
LEKKI KRYMINAŁ – NIC WYBITNEGO
Na szczęście kiedy historia nabiera tempa, czyta się ją błyskawicznie. W porównaniu z Kobietą z kabiny dziesiątej rozwój wydarzeń następuje tutaj nieco szybciej, dlatego ostatecznie ta odsłona podobała mi się nawet trochę bardziej. Plusem dla mnie jest też inna lokalizacja – jednak hotel jako miejsce zbrodni bardziej przypadł mi do gustu niż statek.
Kobieta z pokoju jedenastego to w mojej ocenie bardzo lekki kryminał. Niestety zagadka kryminalna okazuje się dość prosta i szybko domyśliłam się, kto stoi za zabójstwem Marcusa Leidmanna. Dodatkowo momentami irytowała mnie naiwność głównej bohaterki. Ufa bowiem osobie, wobec której powinna zachować znacznie większą ostrożność. Mimo tych mankamentów nie bawiłam się źle. Jeżeli nie ma się zbyt dużych wymagań, Kobieta z pokoju jedenastego idealnie sprawdzi się jako lektura na podróż lub wieczór, kiedy mamy ochotę na coś niewymagającego.
PODSUMOWANIE
Kobieta z pokoju jedenastego to kryminał z rodzaju tych niewymagających, który czyta się szybko, ale raczej nie zaskoczy doświadczonych fanów gatunku. Prosta intryga i momentami nielogiczne decyzje bohaterki mogą rozczarować osoby przyzwyczajone do bardziej skomplikowanych zagadek. Myślę jednak, że książka spodoba się miłośnikom twórczości Ruth Ware oraz czytelnikom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z thrillerami. Jeśli ktoś szuka niezobowiązującej historii, może spędzić z Kobietą z pokoju jedenastego całkiem przyjemny czas.
Zapraszam do recenzji innych książek Ruth Ware, na przykład Pary idealnej.


