Anna Sokalska „Raróg”, czyli mityczny kryminał – recenzja

Żyła, żeby poznać prawdę, teraz prawda zagraża jej życiu mówi zdanie na okładce książki Raróg, której autorką jest Anna Sokalska. Opis obiecuje nam pełen tajemnic i zemsty kryminał psychologiczny, kobiecą powieść i słowiańską symbolikę. Czy autorce udało się sprostać zadaniu i połączyć ze sobą tak różne elementy?

(Zastosowane w tekście cytaty pochodzą z książki „Raróg”.)

O CZYM JEST RARÓG?

Główna bohaterka, Sonia Kosowicz, jako mała dziewczynka była świadkiem morderstwa swojego ojca, bossa lokalnej mafii. Trzydzieści lat później, już jako doświadczona policjantka, nadal próbuje odnaleźć jego morderców. Chce też dowiedzieć się, co spotkało jej matkę.

Moja wiedza, wyobrażenia i uczucia związane z tamtym dniem są niepewne, lecz niepewność ta zdefiniowała całe moje życie, napędzając mnie do poszukiwania prawdy. Tamten dzień… Nie rozróżniam już dokładnie, co z niego pamiętam w zamazanych wspomnieniach, co zrekonstruowałam na bazie dowodów, a czego intuicyjnie się domyśliłam.

Pewnej nocy w okolicy pojawiają się zwłoki młodej kobiety, co powoduje konieczność wszczęcia śledztwa. Jednocześnie sytuacja w mafijnych szeregach staje się coraz bardziej napięta. Sonia nigdy wcześniej nie była tak blisko odkrycia prawdy na temat swoich rodziców.

Nieznany nikomu gangster, tytułowy Raróg, proponuje jej współpracę w zamian za informacje. Ale czy kobieta jest gotowa działać po stronie przeciwnej prawu? Czy zaryzykuje, stawiając wszystko na jedną kartę, by poznać prawdę?

Teraz wszyscy są tu dla niej, choć trochę też i dla siebie, dla ideałów praworządności i społecznego ładu; za kilka, kilkanaście dni zapomną, poświęcając się innym pechowcom, pozostaną tylko imię i nazwisko, przekazywane kolejnym funkcjonariuszom publicznym, przerzucane na kartach akt i wreszcie wyryte na nagrobku. Całe życie sprowadzone do tych kilku liter. Właściwie wszyscy tu jesteśmy tylko po to, aby udać, że jesteśmy warci trochę więcej niż te kilka dźwięków, które ktoś kiedyś może odczytać, przechodząc koło naszych grobów.

KRYMINAŁ, ALE NIE TYLKO

To prawda, że w książce mamy do czynienia z wątkiem kryminalnym, ale jest on dość delikatny. Czytamy o walce o wpływy w mafijnym świecie oraz o kilku porwaniach i morderstwach. Mimo że zagadka jest ciekawa, naprawdę szybko można ją rozwiązać.

Pojawia się również wątek życia osobistego Sonii, która nadal próbuje przepracować traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, uniemożliwiające jej ruszenie naprzód. Dwukrotnie pojawia się wątek romantyczny i chociaż pierwszy z nich zostaje zakończony, tak drugi, dość nieśmiały, zatrzymuje się w martwym punkcie. Nie poznajemy odpowiedzi na pytanie, jak potoczyła się relacja bohaterów, co odrobinę mnie zasmuciło. Dzięki niemu historia mogłaby być bardziej interesująca.

Chcę mieć rodzinę, chcę żyć jak inni, chcę być z tobą, mieć dom, krewnych, dzieci… ale nie mogę, nie potrafię. Jeśli nie zamknę tego rozdziału, jeśli nie poznam prawdy, jak mogłabym żyć normalnie?

MITOLOGIA

Przyznam, że na początku nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona do słowiańskiego i mitologicznego nawiązania w kryminalnej historii, ale w tym wypadku był to strzał w dziesiątkę. Już od pierwszej strony możemy znaleźć wplecione w fabułę informacje o słowiańskich obrzędach i wierzeniach oraz odniesienia do mitologii antycznej. Sam tytuł, dość enigmatyczny, również przynosi na myśl mityczny, tajemniczy świat.

Bardzo spodobało mi się, że chociaż Anna Sokalska nawiązała do słowiańskiego świata w naprawdę wielu miejscach, zawsze było to idealnie dopasowane do sytuacji. Ani trochę mnie nie znudziło. Naprawdę, przy tej kwestii należą się autorce wielkie brawa!

Gdy Syzyf schodzi z góry po swój głaz, dokonuje wyboru – postępuje na złość bogom, którzy czekają, aż padnie na kolana, podda się, zacznie błagać o litość. On zaś, wracając po swój ciężar, wtaczając go kolejny raz na górę, nadaje bezsensownej czynności sens, absurd życia obdarza znaczeniem. To jego świadomy wybór, to jego manifestacja wolności, tryumf nad bezsensem losu. Sam wysiłek jest wartością, nawet jeśli nic po nim nie pozostaje.

NARRACJA

Narrator w tekście jest pierwszoosobowy, w dodatku opowiadający w czasie teraźniejszym. Historię przedstawia nam sama Sonia i nie dzieje się tak bez powodu. Kobieta przeżywa wiele wewnętrznych rozterek. Często nie może ustalić, czy coś dzieje się naprawdę, czy jest tylko wytworem jej wyobraźni. Jej uczucia i emocje bardzo szybko się zmieniają, a tak poprowadzona narracja pozwala nam wczuć się w położenie narratorki.

Podoba mi się również, że w zależności od stanu bohaterki zmieniał się również styl narracji. Sprawiło to, że historia wydała mi się bardziej realna.

Rozsądek to nie wszystko. Musisz czuć. Czucie nas kreuje, czuciem poznajmy świat i przez czucie świat na nas wpływa. Jeśli Damian nie wywołuje w tobie emocji, jeśli na ciebie nie wpływa, no wiesz, nie stymuluje żadnych reakcji, to nie pobudzi cię do rozwoju. Co tu dużo gadać. Musi iskrzyć. Jak nie zaiskrzy, to nie zapłonie.

Co do narracji, mam pewną uwagę. W jednym z początkowych rozdziałów pojawia się scena, kiedy bohaterka wychodzi z restauracji i mówi, że nie jest świadoma, co się tam dzieje. Mimo tego nadal relacjonuje nam wydarzenia i rozmowy wewnątrz budynku. Dodaje, że sama dowie się o nich później. Jak dla mnie jest to dość naciągana forma narracji pierwszoosobowej.

RARÓG – CZY WARTO PRZECZYTAĆ?

Opowieść, którą przedstawiła Anna Sokalska, bardzo mi się spodobała. Polubiłam również głównych bohaterów, mimo że Sonia jest odrobinę infantylna i łatwowierna. Czasami zachowuje się ona tak, jakby żądza zemsty odebrała jej rozsądek.

Nawiązania do mitologii i poboczne wątki obyczajowe sprawiają, że Raróg jest nieschematyczny i dobrze się go czyta. Poleciłabym tę książkę wszystkim fanom mitów, symboli i obrzędów, ale nie tylko. Myślę, że podobnie jak ja, również wielu z was polubi tę opowieść!

Ja też jestem winna – u jednych z powodu mojej przeszłości, u drugich przez moją teraźniejszość lub przyszłość. Wina zawsze pochodzi z zewnątrz, z oczekiwań innych ludzi i z ich rozczarowania bądź strachu. Czyny same w sobie nie są ani dobre, ani złe, stają się takimi dopiero, gdy wspierają lub naruszają czyjś interes; ten, kto ma władzę, wyznacza, co jest słuszne, a co szkodliwe. 

Ocena 8/10


Dziękujemy wydawnictwu Lira za egzemplarz recenzencki.


Elżbieta Wojnarowska „Czternaście dni Honoraty” – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *