ZAKAZANA MIŁOŚĆ, KTÓRA PRZETRWA WSZYSTKO
Latem 1986 roku w pionierskim obozie „Jaskółka” rodzi się zakazana miłość między nastoletnim Jurą a jego starszym opiekunem Wołodią. Ich drogi jednak się rozchodzą wraz z końcem wakacji. Chłopcy utrzymują jeszcze przez wiele miesięcy kontakt listowny, ale z czasem obaj próbują zacząć żyć tak, jak nakazuje społeczeństwo. A w ich świecie miłość między dwoma mężczyznami jest niemal zbrodnią, dlatego lepiej się rozstać i o sobie zapomnieć. Lecz gdy po dwudziestu latach spotykają się, uświadamiają sobie, że nigdy nie przestali darzyć się uczuciem.
TO NIE JEST LEKTURA NA JEDEN WIECZÓR
Długo odkładałam sięgnięcie po tę książkę, bo pamiętałam, jak bardzo emocjonalnie wyczerpujący był pierwszy tom. A ta część poruszyła mnie chyba jeszcze mocniej. Jeśli szukacie lekkiej historii na odprężenie po ciężkim dniu, to zdecydowanie Co przemilczała Jaskółka nie jest właściwym wyborem. To nie jest powieść, którą można pochłonąć w jeden wieczór – i to nie tylko ze względu na jej objętość. To historia, która potrzebuje waszego pełnego zaangażowania. Trzeba się w nią zanurzyć, żeby w pełni ją zrozumieć i docenić.
EMOCJONALNY ROLLERCOASTER
Kiedy jednak zaczęłam czytać, całkowicie przepadłam. Styl autorek jest niezwykle plastyczny i sugestywny. Nie znajdziecie tu scen pełnych akcji – zamiast tego dostajecie głęboką, poruszającą opowieść o zakazanej miłości, dojrzewaniu i walce o siebie. Tutaj najważniejsze są emocje, relacje i atmosfera, dlatego to książka, do której trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem. Ale naprawdę warto wybrać się na przejażdżkę tym emocjonalnym rollercoasterem. Najbardziej w tym wszystkim poruszająca jest świadomość, że podobne doświadczenia mają realne osoby. Łatwo odnaleźć w tych bohaterach cząstkę prawdziwego świata i prawdziwego bólu.
POWRÓT DO „JASKÓŁKI”
Co przemilczała Jaskółka pozwala nie tylko zobaczyć dorosłe życie chłopaków, ale też ponownie przeżyć wydarzenia znane z pierwszego tomu, tym razem z punktu widzenia Wołodii. Dzięki powrotowi do obozu w takim stylu spojrzałam inaczej na niektóre zachowania tego bohatera. Wiele sytuacji, które wcześniej mogły wydawać się niejasne, tutaj nabiera w końcu sensu. Niektórzy mogą kręcić nosem, że przez kilka pierwszych rozdziałów nie ruszamy się fabularnie do przodu, ale mnie to zupełnie nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie – teraz czuję, że lepiej rozumiem wydarzenia z „Jaskółki”.
BOHATER, KTÓREGO HISTORIA PORUSZA DOGŁĘBNIE
W tym tomie autorki poświęcają uwagę głównie Wołodii – i to był strzał w dziesiątkę. Mam wrażenie, że ten bohater lepiej ze mną rezonuje niż Jura. Czytanie o tym, jak bardzo nie potrafił zaakceptować samego siebie przez presję społeczną i realia, w których dorastał, było po prostu bolesne. Choć nie przeżyłam czegoś takiego, łatwo było mi wczuć się w jego emocje. Czułam jego zagubienie, strach i samotność. Najbardziej poruszyła mnie scena, gdy natknął się na żonę swojego kochanka i uświadomił sobie brutalną prawdę, że w całej tej sytuacji cierpią też niewinne osoby. W wielu momentach miałam ochotę go przytulić, wesprzeć, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Tym bardziej bolało, gdy odsuwał od siebie Jurę, jedyną osobę, która tak naprawdę martwiła się o niego.
PODSUMOWANIE
Co przemilczała Jaskółka to emocjonalna i niezwykle poruszająca historia, która zostaje w głowie na długo po zakończeniu lektury. Nie jest to książka dla każdego – wymaga cierpliwości, zaangażowania i gotowości na trudne emocje. Trzeba lubić takie klimaty, ale jeśli dacie jej szansę, to być może pokochacie chłopaków tak mocno jak ja.
Zapraszam do recenzji Kobiety z pokoju jedenastego.


