Czy „Czarny Staw” to polskie „Stranger Things”?

Redaktorka

Czarny Staw Ziębińskiego to opowieść, która wpisuje się w nurt młodzieżowej grozy, lecz pod powierzchnią skrywa więcej niż historię o potworze. Czy grupa nastolatków odkryje tajemnice, które skrywa staw? A może to jakieś nowe wydanie Stranger Things po polsku? Jak to wyszło? Bo pomysł jest naprawdę obiecujący.
Egzemplarz książki – w ramach współpracy barterowej – otrzymaliśmy od:
Wydawnictwo Mięta

Czarny Staw to tylko nazwa akwenu czy dosłowna esencja skumulowanego zła?

Najmocniejszą stroną powieści jest klimat. Autor umiejętnie buduje napięcie, korzystając z niedopowiedzeń, snów i dziecięcej intuicji, która wyczuwa zagrożenie szybciej niż racjonalni dorośli. Potwór nie jest jedynie fizycznym wrogiem, lecz symbolem traumy, przemilczeń i win, które osiadły na dnie Czarnego Stawu.

Autor prowadzi czytelnika do małego miasteczka, w którym cisza ma swoją wagę, a woda pamięta więcej, niż powinna. Grupa nastolatków zmagających się nie tylko z nadnaturalnym zagrożeniem, ale także z własnymi lękami i stratami, przywodzi na myśl narracje znane ze Stranger Things, jednak bez popkulturowej lekkości. Tu strach jest cięższy, bardziej lepki, związany z lokalną legendą i poczuciem, że zło nie przyszło z zewnątrz, lecz zawsze było na miejscu. Jest to wręcz uzależniające – chce się czytać dalej.

Książka została wydana przez Wydawnictwo Mięta.

Moda na walkę nastolatków z potworami… była zawsze

Czarny staw to książka o dorastaniu w cieniu tajemnicy, o przyjaźni wystawionej na próbę i o odwadze, która rodzi się wtedy, gdy nie ma już odwrotu. Nie epatuje horrorem (w przeciwieństwie do serialowego odpowiednika), lecz sączy się powoli, sprawiając, że po lekturze trudno spojrzeć na spokojną taflę wody bez niepokoju.

To powieść, która zostaje pod skórą na dłużej, nie przez nagłe straszaki, lecz przez konsekwentnie budowany niepokój. To historia idealna dla czytelników, którzy lubią mroczne tajemnice, młodzieżową perspektywę i symboliczne zło czające się w pozornie zwyczajnych miejscach. Książka sprawdzi się szczególnie u tych, którzy cenią klimat ważniejszy od szybkiej akcji i chcą poczuć, że strach bywa cichy, lecz uporczywy.

Infantylność w pisaniu nie jest aż tak problematyczna

Mam obiekcje względem sposobu pisania autora, który odbieram jako lekko infantylny. Podejrzewam, że wynika to po prostu z faktu, że wydarzenia są opisywane z perspektywy nastolatka. Natomiast budowany klimat grozy jest na wysokim poziomie, od którego mogą się uczyć osoby piszące horrory.

Można odnieść wrażenie, jak pisałam na wstępie, że autor sugerował się serialem Stranger Things w połączeniu może z jakąś lokalną legendą, co niekoniecznie musi być minusem.

A może chcecie obejrzeć dobre horrory, które wciskają fotel od pierwszej minuty? Polecamy Wam nasze zestawienie: Najlepsze horrory: Top 10 filmów, które przerażają jak żadne inne.

 

Ola Andrzejewska
Ola Andrzejewska
Redaktorka
"Korpo-szczurek", który kocha wyrywać się z pędu, tonąc w literach książek, a w międzyczasie poszaleć z wiedźmińskim mieczem na szlaku w "Wiedźmin 3". Prowadzę konto na Instagramie o fantastyce, wierzeniach, symbolice, backgroundzie pisarskim. Czytam: fantastyka, SF, mitologie i wierzenia, literatura piękna obca, beletrystyka, historyczne, azjatycka.

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Tytuł:
Czarny Staw
Autor:
Robert Ziębiński
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Mięta
Data wydania:
16.04.2025
Liczba stron:
288
Fabuła
7
Język
7
Wciągający wątek
7
Postacie
9
Styl
7
Czytaj więcej recenzji
Może cię zainteresować
Czarny Staw to tylko nazwa akwenu czy dosłow...Czy „Czarny Staw” to polskie „Stranger Things”?

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.