Czy jesteśmy w stanie pokonać własny mrok? – recenzja „Arachnii”

Recenzentka

Czy sprawiedliwość wreszcie zatriumfuje? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak sprawiedliwość? A może mrok i okrucieństwo przejmą władzę nad światem?
Egzemplarz książki – w ramach współpracy barterowej – otrzymaliśmy od:
Wydawnictwo Czwarta Strona

Arachnia to powrót do znajomych bohaterów i gęstego mroku wykreowanego przez Remigiusza Mroza. Co tym razem autor przewidział dla bohaterów?

To już koniec?

Chciałabym przede wszystkim zacząć od tego, że żadne słowa nie są w stanie wyrazić mojego uwielbienia dla tej serii. Nie są też w stanie opisać fenomenu książek Remigiusza Mroza, wykreowanych przez niego postaci i opisanych wydarzeń. Nie wydaje mi się to możliwe, a mimo to próbuję zrobić to jak najlepiej w większości moich recenzji. Arachnia to na pewno jedna z tych książek, na które niesamowicie czekałam i które najszybciej przeczytałam. Wręcz pochłonęłam tę historię i nadal nie mogę w pełni się pozbierać z emocjonalnej rozsypki, w jaką wprowadziły mnie opisane tam wydarzenia. Mimo tych wszystkich skrajnych emocji, które wywołała we mnie zarówno ta książka, jak i cała seria, gdy o niej myślę, czuję, jakby dla mnie ta przygoda mogła nigdy się nie kończyć. Za bardzo zżyłam się z jej bohaterami, żeby teraz tak po prostu się z nimi pożegnać. Kocham tę serię całym sercem i naprawdę nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Że najprawdopodobniej nie przeczytam już żadnej książki z tymi bohaterami w rolach głównych. Książki z ich perspektywami, przemyśleniami i emocjami.

Zapoznajmy się lepiej z tą historią

Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ta seria jest najmroczniejszym cyklem autora. Zdecydowanie nie jest to historia dla osób o słabych nerwach. Jest pełna brutalnych i krwawych scen i opisów, które przyprawią niejednego czytelnika o ciarki. Niektórzy mogliby uznać je nawet za obrzydliwe. Jednakże jest to także wspaniała opowieść o szukaniu namiastki sprawiedliwości oraz poznawaniu siebie i swoich pragnień. Przede wszystkim opowiada historie pozornie zwykłych ludzi, mierzących się z trudami okrutnego świata. Widzimy, jak na swój sposób przeżywają wszystko, co się wokół nich dzieje, a także jak radzą sobie z emocjami lub ich namiastką.

Grafika do książki „Arachnia” autorstwa Remigiusza Mroza
Grafika Gabriela Kalinowska, okładka wyd. Czwarta Strona

Ogrom emocji

Arachnia, podobnie jak poprzednie tomy, jest książką, w której przeżywałam każde pojedyncze słowo, a co dopiero zdanie. Przeżywałam je jakbym to ja brała udział w opisanych wydarzeniach. Jakby bohaterowie byli jednymi z najważniejszych dla mnie osób. I w pewnym sensie tak jest. Traktuję ich jak członków rodziny lub przyjaciół, z którymi uwielbiam spędzać czas.

Nie sądziłam też, że okażę się aż tak emocjonalną osobą, gdy w grę będą wchodzić literki na papierze. W jednej chwili śmiałam się z sarkastycznej uwagi któregoś z bohaterów, tylko po to, żeby w następnej zakrywać ręką pół strony, byleby tylko za szybko nie podejrzeć, co się zaraz wydarzy. Z powodu tych emocji pisanie tej recenzji jest dla mnie wyjątkowo trudne. Czuję, że one wszystkie nadal we mnie są i buzują. Budzą się do życia przy każdej, nawet najmniejszej, myśli o Siarce, Paderze, albo Langerze. Emocje, które chciałabym dla was jak najlepiej opisać. Emocje, które nie do końca pozwalają mi się ubrać w słowa.

Poświęćmy chwilę fabule…

Arachnia to nie tylko spotkanie z ukochanymi bohaterami. To również kompletnie nowy etap zarówno w ich życiach, jak i moim, jako czytelnika. Etap ten może i jest boleśnie trudny, ale jest też wypełniony naprawdę cudownymi chwilami. Kolejny sadystyczny psychopata oznacza tylko jedno – kolejne brutalne zbrodnie. Dodajmy do tego, snujące się za nami niczym cień, traumy, próby uporania się z codziennością, a także chęć zemsty i niezrozumienie płynące z ludzkich wyborów. To tylko część z ogromu wspaniałych elementów, którymi Arachnia jest wypełniona po brzegi. Czy sprawiedliwość nareszcie zatriumfuje? A może historia ponownie zatoczy koło?

Minuta uznania dla genialnych bohaterów

Dla mnie, jako ogromnej fanki twórczości Remigiusza Mroza, ponowne spotkanie z jednymi z moich ukochanych postaci, nawet z Piotrem Langerem, w stosunku do którego mam coraz bardziej mieszane uczucia, było jednym z najlepszych doświadczeń. Przyznaję, że nieraz miałam ochotę odłożyć książkę i z obawy o ich dalsze losy nigdy już po nią nie sięgnąć. Jednak nie byłam w stanie tego zrobić. Częściowo z powodu niesamowitej, wartkiej, pędzącej w zawrotnym tempie akcji. Ale częściowo przyczynili się do tego również bohaterowie, z którymi łączy mnie naprawdę silna „relacja”. Stali się oni ogromną częścią mnie i mam wrażenie, jakby w jakimś stopniu ukształtowali to, kim jestem.

Podsumowując

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tej serii, to gorąco was do tego zachęcam. Jeżeli w ogóle nie mieliście jeszcze przyjemności poznania twórczości Remigiusza Mroza, to mam nadzieję, że przynajmniej trochę was do tego zachęciłam (chociaż nie musicie zaczynać tej przygody od konkretnie tej serii, a nawet nie jest to do końca zalecane). Z kolei jeśli czytaliście poprzednie tomy i pokochaliście je chociaż trochę tak, jak ja, to nie wahajcie się i czytajcie Arachnię. Nawet jeżeli ta historia was przeżuje i wypluje, zniszczy całkowicie, to pamiętajcie: zawsze znajdzie się coś, co będzie w stanie poskładać was na nowo.


A jeżeli szukasz czegoś w nieco innym klimacie, koniecznie przeczytaj naszą recenzję Wiarołomcy!

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Tytuł:
Arachnia
Autor:
Remigiusz Mróz
Wydawnictwo:
Czwarta Strona
Data wydania:
11.03.2026
Liczba stron:
429
Fabuła
10
Bohaterowie
10
Okładka
10
Język
10
Czytaj więcej recenzji
Może cię zainteresować
Arachnia to powrót do znajomych bohaterów i g...Czy jesteśmy w stanie pokonać własny mrok? - recenzja „Arachnii”

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.