Fantasmagorie, czyli opowieści, które dla zabawy miały straszyć towarzystwo
W XIX wieku prócz „strasznych wieczorków”, podczas których opowiadano historie dla wywołania gęsiej skórki, gwałtownie wzrosło również zainteresowanie seansami spirytystycznymi. Moda ta rozlała się po Europie i Ameryce niczym cicha epidemia. W salonach gaszono świece, stoły drżały, a rzekome głosy z zaświatów odpowiadały na pytania żywych.
Nie była to jednak niewinna rozrywka. Seanse bywały oszustwem, ale też prowadziły do stanów histerii, omdleń i załamań nerwowych, które w epoce diagnozowano jako „nadwątlenie nerwów”. Zdarzało się, że uczestnicy popadali w obsesję ciągłej chęci kontaktu z umarłymi, co wyniszczało zdrowie i majątek. W prasie opisywano nawet przypadki przedwczesnych zgonów po „nadmiernych doświadczeniach spirytystycznych”, co tylko podsycało fascynację grozą.
Jeśli lubicie się bać, zapraszamy Was do naszego zestawienia 10 najlepszych horrorów.
O tym, jak pojawiła się groza i opowiadania strachu
Seansami interesowali się pisarze, arystokraci i naukowcy epoki. Nawet twórca C. Auguste’a Dupina, Edgar Allan Poe, eksplorował w swojej twórczości granice między życiem a śmiercią. Epoka wiktoriańska, pełna rytuałów pamięci po zmarłych, tworzyła podatny grunt dla wiary, że kontakt z ukochanymi po drugiej stronie jest możliwy.
Nic więc dziwnego, że literatura grozy od tego czasu chętnie czerpała z atmosfery półmroku, szeptów i niepewności.
Dziewięć opowiadań, dziewięć możliwości na koszmary
W antologii otrzymujemy dziewięć wybranych opowiadań, które mają wywołać dreszczyk. Czy nieżyjące już osoby mogą nam opowiedzieć swoją historię? Odbiorca zadaje sobie pytania, czy wydarzenia miały miejsce naprawdę, czy to tylko moc ludzkiej wyobraźni? Nastrój powoduje wzrost napięcia, czyli typowego odruchu podczas czytania klasyków grozy. Odbiorca nie dostaje „na tacy” strachów czy potworów, tylko poprzez budowanie atmosfery, skupienie się na emocjach ludzkich i instynktach pozwala na wyzwolenie strachu. Strach nie musi mieć zaraz wielkich zębów. Wystarczą tajemnicze portrety, sekrety rodzinne, opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie, opuszczone budowle, nawiedzone pokoje.
Stary styl pisarski
Warto mieć na uwadze, że dzisiejsi odbiorcy w zupełnie inny sposób będą patrzeć na te opowiadania niż osoby urodzone 200 lat temu. Pewne wydarzenia można przewidzieć z wyprzedzeniem, aczkolwiek klimat zabawy w „kotka i myszkę” może okazać się dla czytelników zaskakujący. Niekiedy odbiorca może odnieść wrażenie, że język jest archaiczny. Ale to stanowi właśnie o jego unikalności. Styl opowiadań jest różnorodny. Obok bardzo wciągających wątków odnajdziemy i lżej opisane perypetie bohaterów. To, co najbardziej nam się spodobało, to że każde zakończenie jest inne. I często bez happy-endu. Jedne smutne, inne optymistyczne, a jeszcze inne niejednoznaczne, otwarte, dające pole do wyobraźni.
Minęło wiele lat od czasów powstania opowiadań, jednakże podejmowane tematy są jak najbardziej na czasie. Są to oczywiście jakże prozaiczne: miłość, zawiść, gniew, ambicje. Nadal, pomimo zmian nie tylko gospodarczo-ustrojowych czy technologicznych, poszukujemy radości, spokoju i spełnienia marzeń. I pozostaje z nami, ludźmi, odwieczne pytanie: co będzie po śmierci?
Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka.


