Kłopotliwa panna na wydaniu
Choć Magia pocałunku to urokliwa i pełna humoru część serii o rodzeństwie Bridgertonów, nie brak w niej także gorzkich przemyśleń. Bohaterki Julii Quinn są zazwyczaj pewne siebie, błyskotliwe i, co najważniejsze, poszukują prawdziwej miłości – takiej, która połączyła ich rodziców. Jednak jeśli Daphne i Franceska są wzorami cnót, Elois może i jest uparta i nazbyt inteligentna (jak na pannę z epoki regencji), tak Hiacynta ma ewidentny problem z odnalezieniem się wśród konwenansów swojego środowiska. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że szybciej mówi, niż myśli (choć trzeba jej oddać, że zwykle nie żałuje swoich słów) i zawsze wyraża swoje zdanie. Choć wśród rodziny może bywa to irytujące, ale jest zwykle urocze, tak arystokracja, zwłaszcza panowie, mają o tym konkretne zdanie:
inny stwierdził, że to okropna dziewczyna. Nikt wprawdzie nie żywił do niej wrogich uczuć, gdyż hiacynta miała wiele uroku i dała się lubić, ale wszyscy twierdzili zgodnie, że obcowanie z nią to przyjemność, której lepiej kosztować w niewielkich dawkach.
Matka dziewczyny, Violet, niejednokrotnie ze zgrozą przygląda się poczynaniom córki. Najstarszy brat, wicehrabia Bridgerton, zadręcza się, że Hiacynty nie uda się wydać za mąż, ponieważ żaden kawaler nie weźmie sobie na głowę takiego kłopotu, jakim jest samodzielnie myśląca, a co gorsze, głośno wyrażająca swoją opinię kobieta. Jedynie Gareth St. Clair, sam owiany złą sławą kobieciarza, od lat pokłócony z ojcem i dręczący się swoim nieślubnym pochodzeniem, potrafi dostrzec, co sprawiło, że najmłodsza z panien Bridgerton jest akurat taka, a nie inna:
przywykła wyrażać otwarcie swoje zdanie, żeby w ogóle zostać dostrzeżona przez resztę rodziny.
Iskrzy od początku, ale to nie miłość od pierwszego wejrzenia
Napięcie między Hiacyntą a Garethem pojawia się od samego początku, ale oboje są bardzo ostrożni – zbyt wiele mogliby stracić, gdyby wybuchł skandal i zmuszono ich do małżeństwa. Znajdują jednak nić porozumienia i wspólnie poświęcają czas na tłumaczenie starego pamiętnika babci St. Clair. Gdy w końcu znajdują w nim wskazówkę dotyczącą ulokowania rodzinnego skarbu, postanawiają działać – w ten sposób zaczynają się ich skandaliczne nocne przygody.
Błyskotliwa, odważna i nieprzewidywalna Hiacynta napędza całą fabułę. To zwykle ona jest pomysłodawczynią ryzykownych przedsięwzięć, chce wyrwać się spod klosza konwenansów i zakosztować przygody. Gareth zazwyczaj jest bardziej powściągliwy, stara się baczyć na konwenanse, choć pomysłowość towarzyszki napawa go podziwem:
spoglądał na pannę Bridgerton, zręcznie manewrującą drzwiami tak, by prawie je zamknąć, pozostawiając wszakże dla przyzwoitości szparkę. Zdumiewające, jak znikoma może być różnica między sytuacją właściwą – drzwi niezamknięte – a wołającym o pomstę do nieba całkowitym odosobnieniem!
Ich relacja opiera się na stopniowym budowaniu zaufania. Choć chemia jest natychmiastowa, nie dają się porwać uczuciu – najpierw próbują się zaprzyjaźnić. Szybko jednak odkrywają, że dwie tak inteligentne i uparte osoby razem po prostu mogą więcej. No i pasują do siebie idealnie!
Julia Quinn w świetnej formie
Autorce udało się utrzymać ciepły i rodzinny klimat serii. Dialogi ponownie są zabawne i błyskotliwe, a emocje szczere i nieprzesadzone. Relacja między Hiacyntą a Garethem rozwija się bardzo naturalnie, a tarcia między nimi dodają powieści głębi.
Magia pocałunku na pewno nie zawiedzie fanów serii, a może być także ciekawym punktem wyjścia do rozpoczęcia przygody z Bridgertonami – dzięki temu, że każda powieść to historia innej pary, można czytać je niezależnie od siebie (powiedzmy sobie szczerze, że drobne wzmianki o miłosnym szczęściu rodzeństwa nie są spojlerami, skoro wiemy, że są to romanse).


