Już od pierwszych stron byłam zafascynowana tą książką i wręcz nie mogłam się od niej oderwać. Nie dziwne więc, że stała się ona jedną z moich ulubionych z serii Gerard Edling. Po dosyć szokującym zakończeniu poprzedniego tomu – Kabalisty – mogłam tylko zastanawiać się, jak to, co przeczytałam, wpłynie na bohaterów i jak poradzą sobie oni z konsekwencjami tamtych wydarzeń. Labirynt dostarczył nie tylko odpowiedzi na moje liczne pytania. Dostałam przede wszystkim niesamowitą fabułę i wydarzenia, które zostaną w mojej pamięci na długo. Do tego wszystkiego dołożyłam kolejne nurtujące mnie pytania, na które może odpowiedzieć chyba tylko kolejny tom. O ile taki w ogóle się pojawi. Bo z Remigiuszem Mrozem to nigdy nie można być niczego pewnym.
Dwie osie czasowe
Labirynt to w głównej mierze przeplatające się ze sobą w niesamowity sposób dwie osie czasowe. Jedna z nich dotyczy roku 2006, kiedy to w pewnym pensjonacie na Mierzei Wiślanej miało odbyć się szkolenie o tematyce behawioralnej dla wybranych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Jej uczestnikami byli m.in. prokurator Gerard Edling i jego świeżo upieczona podopieczna – Beata Drejer. Przez ogromny sztorm budynek został dosłownie odcięty od świata. W tym samym czasie w jednym z pokoi znalezione zostają zwłoki. Co ciekawe, zarówno drzwi, jak i okna zostały zamknięte od środka. Jak więc doszło do tej, z pozoru niemożliwej, zbrodni? Jedno jest pewne. Sprawcą musiał być któryś z uczestników szkolenia.
Z kolei druga z perspektyw to rok 2026 i codzienność bohaterów dobrze nam już znanych z poprzednich części, m.in. Małgorzaty Rosy. Jak radzą sobie w związku z wydarzeniami, które miały miejsce cztery lata wcześniej, na ostatnich stronach Kabalisty? A także w jaki sposób zdarzenia sprzed dwudziestu lat łączą się z tymi obecnymi? Jakie sekrety ujrzą światło dzienne?

Spotkania z bohaterami
Uwielbiam cały zamysł na tę historię, wydarzenia ją tworzące oraz fakt, że wszystko co dzieje się w Labiryncie łączy się w spójną całość z fabułą poprzedniego tomu. Kolejnym z elementów, które od zawsze urzekają mnie w książkach Remigiusza Mroza i które kocham całym sercem, są spotkania bohaterów z różnych książek autora. Wiem, że niektórym może to przeszkadzać, mogą sądzić, że te postacie miały już swoje „pięć minut”, a teraz niepotrzebnie „kradną show” bohaterom zupełnie innych historii. Jednak dla mnie jest to jak spotkanie z dawno niewidzianym członkiem rodziny lub przyjacielem, za którym niesamowicie się stęskniłam. Tak było i tym razem, kiedy to udział w części wydarzeń brała jedna z moich ulubionych postaci z najnowszej serii Remigiusza Mroza. Mam na myśli oczywiście Sandrę Szpilę, dziennikarkę NSI, jedną z głównych bohaterek serii Raport.
Niesamowity klimat
Spora część akcji tej książki rozgrywa się nad Bałtykiem. Jako miłośniczka tego regionu czuję się wręcz zobowiązana, by poruszyć również tę kwestię. Moim zdaniem autor niesamowicie dobrze poradził sobie zarówno z opisem całego nadmorskiego krajobrazu jak i jego klimatu. Czytając miałam wrażenie jakbym przeniosła się do jednego z moich ulubionych miejsc nie tylko nad morzem ale i na ziemi (mimo, że nie znajduje się ono nawet w pobliżu Mierzei). Dzięki temu nie tylko przeżywałam niesamowite chwile wraz z bohaterami, ale i mentalnie znalazłam się w jednym z moich ukochanych miejsc.
Poświęćmy chwilę zakończeniu
Zostało już chyba tylko jedno kluczowe pytanie, na które czuję się zobowiązana odpowiedzieć: co sądzę o zakończeniu? Czy jestem nim usatysfakcjonowana? Z jednej strony zdecydowanie tak. Zostało tam ukazane między innymi rozwiązanie wielu spraw, które dosyć długo pozostawały w sferze domysłów. Jednak z drugiej nie zamyka części wątków, czym daje naprawdę wiele możliwości dla kolejnego tomu. To z kolei sprawia, że odrobinę obawiam się, co mogłoby się w nim wydarzyć, gdyż wiele wątków nadal może zostać rozwiniętych w kilkunastu różnych kierunkach. Pewne zdarzenia z Labiryntu świadczą o tym, że nie wszystko może potoczyć się tak, jak bym tego chciała.
Słowem zakończenia
Jeżeli więc znacie treść poprzednich tomów serii Gerard Edling i jesteście ciekawi dalszych losów jej bohaterów, to nie wahajcie się, sięgajcie po Labirynt i zagłębiajcie się w tę niesamowitą historię. Przenieście się nad morze, do miejsca, w którym wiele tajemnic wyjdzie na jaw, a część spraw na zawsze ulegnie zmianie. Jednak czy będzie to zmiana na lepsze?
A jeżeli macie ochotę na coś lżejszego, ale nadal klasyfikującego się jako kryminał, to koniecznie zapoznajcie się z naszą recenzją Zagadki świątecznej zbrodni!


