Ja, diablica to mieszanka lekkiej powieści obyczajowej z dużą dawką fantastyki i humoru, który jest oparty głównie na zabawie konwencją i absurdzie. Książka opowiada historię Wiktorii Biankowskiej, która umarła w wieku dwudziestu jeden lat i rozpoczęła swoje życie po życiu w… piekle.
Piekło nie jest już miejscem potępienia
W czasach licealnych zawsze żartowałyśmy z koleżankami, że wolimi iść do piekła, bo tam jest cieplej, ciągle trwa zabawa, no i ludzie jacyś tacy ciekawsi. W tym kierunku poszła także Katarzyna Berenika Miszczuk tworząc swoje piekło – można tam spotkać znanych ludzi, pobawić się w egipskim klubie czy obijać całymi dniami (choćby na plaży). To już nie jest miejsce potępienia. Momentami bardziej przypomina korporację lub urząd, zwłaszcza gdy chce się coś załatwić. Wtedy dusz odbija się od absurdalnych procedur, biurokracji i hierarchii stanowisk.
Normalna bohaterka
Wiktoria, choć momentami może irytować swoją impulsywnością czy fajtłapowatością, jest dzięki temu bardzo ludzka. Nie jest jakąś superbohaterką, tylko zagubioną młodą dziewczyną, nieco naiwną i emocjonalną.
Dla równowagi dostała dwóch podstępnych diabłów, Beletha i Azazela. Przy czym Azazel faktycznie jest podstępny i cały czas coś knuje, za to Beleth jest przystojny niczym pustynny dżin lub jakiś arabski książę. W dodatku robi wszystko, by zdobyć serce Wiktorii. Tylko czy jego intencje są szczere, skoro jest diabłem?
W wątku romantycznym Miszczuk gra schematami, ale robi to z przymrużeniem oka.
Prosty świat
Choć wydawać by się mogło, że aby pisać o zaświatach, trzeba stworzyć wielką mitologię – nic bardziej mylnego. Autorka zrobiła z piekła i nieba miejsca niemal zwyczajne, codzienne, dzięki czemu historia skupia się na bohaterach i ich wzajemnych relacjach. Nie ma tu epickiego ciężaru, a do zrozumienia świata przedstawionego wystarczy nam wiedza z lekcji religii (choć diabły niejednokrotnie załamują ręce nad współczesną edukacją i wprowadzają Wiktorię nawet w te, wydawałoby się, prostsze zagadnienia).
To lekka i humorystyczna fantastyka, która poprawia nastrój – potyczki słowne bohaterów to cudo! Można się uśmiać. Jeśli więc szukasz historii, która oferuje sympatycznych bohaterów, potraktowany ironicznie romans i dynamiczną fabułę, łap za Ja, diablica.
A jeśli chcesz sprawdzić, co nowego pojawiło się w fantastyce w styczniu, zapraszamy do naszego zestawienia.


