Krew Pogromców to debiut, który skradnie serca fanów wampirów
Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka.
Postacie stworzone przez autorkę to majstersztyk. Wampiry w książce są bardzo bliskie tym, które mogliśmy poznać w Toussaint, w Wiedźminie 3. Widać tutaj bardzo dobry research. Wampiry nie biegają po taśmach przyspieszających chód, nie mają odbić w lustrze. A co ważne, każdy jest specyficznym indywiduum. To, co od razu chwyci osoby lubujące się w wampirzych klimatach, to fakt, że każdy wampir ma jakiś dar. Jest inny. To potężne postaci z silnymi emocjami. Myślą, że nie potrafią odczuwać, ale potrafią zabić za miłość. Dużo mocniej odczuwają uczucia. Niektórzy są odporni na srebro lub sacrum. W końcu dobra lektura, gdzie nie ma infantylnych opisów miłości z wampirami.
Asa i Cień, których połączyło coś więcej niż krew. Czy na pewno?
Jeśli chodzi o miłość, otrzymujemy genialną dywagację, czy wampir ma prawo kochać. To emocja? Reakcja na bodziec chemiczny, krew? Czy prawdziwe uczucia? Odbiorca pozostaje z tym pytaniem i sam może wysnuć własne wnioski. Prócz miłości pojawiają się także zaborczość, zazdrość i zawiść. To emocje czy jednak chemia? Odbiorcy mają tutaj pole do własnej interpretacji. Asa, dziennikarka, która zajmowała się tajemniczym zabójstwem, wkracza w świat wampirów i mrok. Poznaje Simona, który przedstawia się jako Cień. Jest zakonnikiem, będącym na usługach wampirzych panów. Poprzez tajemniczą księgę, manuskrypt polskiego alchemika, Sędziwoja, łączy ich niesamowite uczucie na pozimie chemicznym i emocjonalnym. Ich relacja jest wielokrotnie wystawiana na próbę . Czy przetrwa wobec tylu wyzwań? Asa z czasem odkrywa, że w jej i Cienia żyłach płynie krew Pogromców. Ludu, który żył na terenach Dolnego Śląska i mordował wampiry. Gra zaczyna toczyć się na wysokim poziomie wampirzej hierarchii, a Asa odkrywa swoje zdolności.
Nawiązania do polskich legend i alchemików
Odbiorcom może bardzo się spodobać nawiązanie do legendy o Sędziwoju, starego czarnoksiężnika, alchemika. A także motywu przepowiedni czy starych ludów Pogromców Wampirów, żyjących przed nastaniem chrześcijaństwa. Manuskrypt został spisany wampirzą krwią, co powoduje, że wampiry wariują i tracą nad sobą kontrolę. Takie tajemnicze motywy budują niesamowicie napięcie w powieści. Czytając rozdział za rozdziałem, ma się ochotę na więcej.
Wielowymiarowe postaci, gdzie każda jest inna, specyficzna, pozwalają zanurzyć się mocniej w ten świat. Nie jest to powieść w typie romantasy, lecz w duchu klasycznej fantastyki. Przy analizie głównego bohatera, Cienia, można odnieść wrażenie, że autorka inspirowała się Wiedźminem, Geraltem z Rivii. Co potwierdziła sama autorka:
Geralta mam w głowie i trudno go tak całkiem wyrzucić. Starałam się, żeby Cień miał coś ze średniowiecznych rycerzy.
Niemniej, to jedynie inspiracja. Postać ma swoją wiedzę, doświadczenia i charakter. Odczuwa się „wiedźmiński” sarkazm oraz zauważa się podobny wygląd: białe włosy związane do tyłu czy czarny ubiór. Jest to tym większy smaczek dla fanów dobrej fantastyki, którzy stęsknili się za takimi wątkami i tym typem bohaterów. Wyczekujemy mocno drugiego tomu Pogromców.
Główny wątek to polityka i intrygi. Nie romanse
Na pierwszym planie akcji nie mamy opisów relacji między bohaterami. To, co od razu wciąga, to opisy działań wampirzej hierarchii (tutaj: marchii). Które i kogo decyzje pozwalają przyjąć dobrą strategię? Czy przepowiednia wywróci do góry nogami stary porządek, czy podwładni zbuntują się przeciw swym panom, w tym wielkiemu mistrzowi? Te pytania rodzą się w głowie czytelnika, wciągając go mocno w powieść.
Jeśli lubicie takie klimaty, zapraszamy Was do naszej recenzji: Slewfoot. Opowieść o wiedźmie – magia, wiara i siła kobiet.


