Książka Morderstwo na Wyspie Szczęścia Eevy Louko przyciągnęła mnie swoją prostotą, która odzwierciedla się na okładce i w opisie. Jednak gwarantuję wam, że historia którą skrywają strony, wcale nie jest taka łatwa a pełna pogmatwanych wątków i tajemnic.
FABUŁA
Pewnego dnia na plaży wyspy Lauttasaari zostają znalezione zwłoki starszego mężczyzny. Z początku wydaje się, że po prostu się utopił, jednak po dokładniejszych oględzinach pojawiają się wątpliwości. Biegły sądowy szybko odkrywa ślady, które nie pozostawiają złudzeń – to nie było przypadkowe utonięcie. Obdukcja ujawnia subtelne, ale jednoznaczne dowody świadczące o przemocy. Ktoś celowo pozbawił mężczyznę życia, a jego ciało zostało podrzucone na plażę, aby upozorować tragiczną śmierć w wodzie.
Para śledczych – Anton Koivu i Oona Laine – zamierza odkryć, kto stoi za tak przerażającą zbrodnią. Pod lupę weźmie każdego – nawet córkę ofiary, Ronję Vaarę, która kilka lat wcześniej opuściła rodzinne strony, zrywając wszelkie kontakty z ojcem i bliskimi.
Gdy Anton i Oona dzwonią do Ronji, aby poinformować ją o śmierci ojca, okazuje się, że jest w drodze na wyspę. Ten dziwny zbieg okoliczności dziwi i rodzi liczne pytania… Dlaczego Ronja wraca do domu dopiero teraz? Czy ma to związek z tajemniczym morderstwem?
POMIESZANIE Z POPLĄTANIEM
Nie jestem przyzwyczajona do skandynawskich imion i nazwisk, więc na początku bardzo trudno było mi się połapać, kto jest kim. Rozdziały naprzemiennie ukazują wątek śledztwa z perspektywy Antona i historię poczynań Ronji i jej znajomych. Są też krótsze rozdziały przedstawiające wydarzenia z 1975 roku, które mają miejsce długo przed akcją właściwą.
Autorka rzuciła się na głęboką wodę, łącząc kilka wątków na raz. Ale z ręką na sercu muszę przyznać, że świetnie sobie poradziła. Każda z opowieści wnosi coś nowego do głównego śledztwa, prowadząc czytelnika w różnych kierunkach aż do finału.
Przeczytaj również: Dom Klepsydry – recenzja książki Garetha Rubina
PRZEWIDYWALNY CZY NIE?
Eeva Louko zdecydowała się na skorzystanie z jednego z popularnych schematów, na których można osadzić powieść kryminalną. Choć autorka stara się wprowadzać niespodziewane zwroty akcji, niektóre wątki można łatwo odgadnąć, co odbiera nieco napięcia z końcowych rozdziałów. Jeśli ktoś jest czytelnikiem-detektywem, to może się tym rozwiązaniem rozczarować.
Mimo to myślę, że Morderstwo na Wyspie Szczęścia jest samo w sobie bardzo wciągające i klimatyczne. Opisy wyspy, jej urokliwe, a jednocześnie klaustrofobiczne pejzaże, tworzą atmosferę niepokoju, która narasta z każdą stroną. Mimo pozornego spokoju czytelnik od początku czuje, że coś jest nie tak, a długo skrywane tajemnice i niejasności wraz z rozwojem fabuły powoli wychodzą na wierzch. Dzięki temu, pomimo długości, książkę czyta się błyskawicznie.
Przeczytaj również: Szeptanka – recenzja książki Karoliny Głogowskiej
PODSUMOWANIE
Morderstwo na Wyspie Szczęścia to zdecydowanie udany debiut literacki. Eeva Louko z powodzeniem tworzy wciągającą, mroczną atmosferę, a jej bohaterowie są złożeni i wielowymiarowi. Choć książka nie unika pewnych schematów gatunkowych, to i tak dostarcza solidnej rozrywki miłośnikom kryminałów i thrillerów.
Jestem ciekawa, czy autorka pokusi się o napisanie kolejnej książki z tego gatunku – jeśli tak – to na pewno przeczytam i was zachęcam do tego samego!
Szukasz innego kryminału? Odwiedź naszą zakładkę z książkami z tego gatunku!