Ostatnia zapałka to zdecydowanie książka, nad którą trzeba się nieco dłużej zastanowić. Marie Vareille stworzyła opowieść pełną bólu i cierpienia zadanego przez najbliższych. Dzięki perspektywie Abigaëlle odkrywamy najmroczniejsze sekrety rodziny i dowiadujemy się, jakie skutki niesie ze sobą przemoc domowa.
Abigaëlle od dwudziestu lat żyje w klasztorze na burgundzkiej prowincji. Jedyne wspomnienia z dzieciństwa to rozmazane obrazy, ale sama bohaterka nie ma pewności, czy są prawdziwe. Jak sama przyznaje – często zdarza jej się wymyślać zdarzenia i wierzyć w nie. Jedyne, czego jest pewna, to pogrzebu (choć nie wie czyjego), zapałek trzymanych w ręce i rozmytego obrazu swojego brata.
Abigaëlle z dystansu obserwuje życie Gabriela, który z sukcesem wydaje kolejne książki. Poznaje Zoe – dziewczynę swojego brata – i choć cieszy ją ich szczęście, wie, jak mroczne stanie się życie tej niewinnej kobiety.
Ostatnia zapałka nie jest książką dla wszystkich
Powieść Marie Vareille to historia, którą czyta się z zapartym tchem. Autorka odsłania przed nami mroczną prawdę na temat skutków długotrwałej przemocy i wyjaśnia, jakie konsekwencje ponoszą ci, którzy przebywają w otoczeniu przemocowców.
Ale zapomniałam, że nigdzie nie można czuć się bezpiecznie, kiedy spędziło się dzieciństwo w strachu przed tymi, którzy powinni nas chronić.
Abigaëlle wspomina często, jak tata nazywa ich rodzinę nierobami, matkę głupią i uważa się za ratunek i głowę całej rodziny. Lekkość, z jaką dziewczyna o tym opowiada, pokazuje, jak słowa rzucone na wiatr afektują dzieci. Te zaczynają w to wierzyć, uważać za fakt i nie rozumieją ich wagi.
Cała historia dzieje się po cichu, bez sensacji. Nie ma tu krzyku, płaczu. Traumatyczne wspomnienia zostają wyparte, zostawiając jedynie pojedyncze obrazy.
Osobna perspektywa dodaje głębi i duszy całej opowieści
Książkę czytamy nie tylko z perspektywy Abigaëlle. Marie Vareille zabiera nas również do gabinetu doktora Garniera. To dzięki niemu odkrywamy więcej, a cała historia nabiera barw i sensu.
Niektóre wspomnienia wydają się nieco zbyt rozbudowane i nużące, przez co nachodziła mnie ochota, pominąć dany rozdział. Jednak niektóre wpisy Abigaëlle mają sens – jej umysł działa nieco inaczej, a dziecięce zapiski przypominają dokładny i dydaktyczny wpis, jakby dziewczynka chciała wytłumaczyć wszystko krok po kroku. Choć wydaje się to być zabiegiem ogłupiającym czytelnika, ma swoje zastosowanie.
(…) za każdym razem, kiedy mu wybaczała, pozwalała, by granica tego, co akceptowalne, przesuwała się milimetr po milimetrze. Problem w tym, że kiedy raz przekroczy się granicę, nie ma już odwrotu. Pierwsze uderzenie było w rzeczywistości logicznym następstwem wszystkich przejawów przemocy psychicznej, które je poprzedziły.
Ostatnia zapałka to historia, która długo nie daje o sobie zapomnieć i sprawia, że wkraczamy w kompletnie inny świat. Ciemny i cichy, pełen przemocy i żalu.
Polecamy również naszą recenzję Pomoc domowa. Z ukrycia!


