Polka pogrąża wielkie klasyki

Wielkie klasyki światowego kryminału, pod wpływem młodych autorów, przechodzą do lamusa. Choć zawsze będziemy pamiętać o takich postaciach jak Agatha Christie, Dashiell Hammett czy Artur Conan Doyle. Na rynek wybijają się dużo lepsi, którzy umiejętnie szlifują style pisarzy poprzednich pokoleń.

Wielkie klasyki morderstwa

Wielkie klasyki historii zawsze mają coś z prawdy. Tak też jest z kryminałem. Opiera się on bowiem na klasyku, którym jest morderstwo.

Handel kobietami

Statek Caledonia prosto z Odessy przybywa do Stambułu w każdą środę o ósmej rano. To już tradycyjny czas dostawy towaru do tureckich burdeli. Targu, co do ceny, dobija się szybko na oczach dziewcząt. Pośrednik znika w kilka minut, po zabraniu pieniędzy.

Tylko w 2013 roku policja rozbiła około 5 tysięcy grup przestępczych, a do więzień trafiło około 40 tysięcy osób. Dziecięca prostytutka pod przykrywką małżeństwa jest normą. Kobiety zostają porwane i zmuszane do prostytucji lub same decydują się na taki los ze względów ekonomicznych.

Nie ma to jak rodzina

W raporcie CPK liczbę kobiet tracących życie w wyniku zabójstwa w rodzinie oszacowano na około 500 rocznie w samej Polsce. Na świecie to około 450 tysięcy. Najczęściej sprawcą jest mąż ofiary lub konkubent.

Kryminały a rzeczywistość

Na jednej i tej samej fabule opierają się kryminały zarówno światowe, jak i polskie. Mamy sprawcę, denata i dochodzenie. Czytamy te pozycje dla rozrywki, przygody czy chęci podniesienia sobie poziomu adrenaliny.

Tak naprawdę większość opisanych zdarzeń fikcyjnych mogłaby się wydarzyć naprawdę. Na zabójstwo narażone są i małe miasteczka, i wielkie aglomeracje.

Przegląd literacki

Na rynku wydawniczym na przestrzeni lat pojawiło się wielu autorów.  Tworzyli  oni w swojej wyobraźni wielkie zbrodnie. Przelewając je na papier, zapraszali czytelnika do wniknięcia wraz z nimi w umysł mordercy. Kto z nas nie zna takich postaci jak detektyw Poirot czy Holmes. Ilu fanów tego gatunku towarzyszyło doktorowi Delewarowi i detektywowi Milo. Niewątpliwie wielkie dzieła  Kellermana czy Nesbø pozostaną z nami na lata. Prawdopodobnie również współczesny kryminał nigdy nie zastąpi klasyki. Jednak…

Morderstwo w Undredal

Na sam koniec 2020 roku na rynek weszła powieść Thora Larsena (pseudonim literacki Pani Kariny Krawczyk) pod tytułem Miasteczko głodnych dusz. Książka ta opowiada o małym miasteczku, w którym dochodzi do zbrodni. Ginie młoda dziewczyna z tak zwanego dobrego domu. Jednak jak wiadomo, każdy dom ma swoje tajemnice. Detektyw, który sam ma problemy ze sobą, podejmuje się śledztwa, które prawie go pogrąży. Społeczność małej, norweskiej wioski wydaje się tak idylliczna, że tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego dziewczyna zginęła.

Co dobra uczennica miała wspólnego z pubem dla mężczyzn? Czy morderstwo, którego dokonano we wsi 40 lat temu, ma coś wspólnego ze śmiercią nastolatki? Co ukrywają mieszkańcy? Czy problemy detektywa spowodowały śmierć nastolatki? Każda strona powieści dostarcza czytelnikowi nowych pytań, a odpowiedzi brak.

Prawdziwy hit literacki

Przyznam szczerze, że jestem wybredna,  jeśli chodzi o literaturę kryminalną. Zawsze czytam te pozycje dla relaksu i nie lubię, kiedy są przewidywalne. Polskie powieści  tego typu już dawno przestały mnie zachwycać. Po książkach Pana Mroza doszłam do wniosku, że polski kryminał zszedł na psy.

Jednak kiedy zaczęłam czytać pozycję Pani Kariny Krawczyk, już po przeczytaniu pierwszej strony zamknęłam książkę. I nie było to spowodowane miałkością tekstu. Byłam w ciężkim szoku… Nie wierzyłam, że ktoś jeszcze tak pisze. Styl wypowiedzi powalił mnie na kolana, dobór wyrazów jak ze słownika języka polskiego. Polot, finezja i inteligencja… Tego się nie spodziewałam.

Kiedy już ochłonęłam, zaczęłam czytać dalej. To, co działo się w tej powieści, zasługuje na wielkie wyróżnienie. Zwroty akcji, wątki poboczne, tempo, przedstawienie postaci, charakterystyka bohaterów, psychologia zbrodni… To wszystko powaliło mnie na kolana. W ubiegłym roku przeczytałam tylko dwie dobre pozycje kryminalne. Książka pisarki właśnie jest tą drugą. Oczywiście godne uwagi są również inne powieści pani Krawczyk.

Polska powieść przebija zagranicę

Nie spodziewałam się, że to kiedykolwiek powiem… Jednakże uważam, że pani Karina Krawczyk już dziś,  wydawszy zaledwie kilka publikacji, rozkłada na łopatki takich autorów jak Jonathan Kellerman, Jo Nesbø, Katarzyna Puzyńska… A pan Mróz mógłby się od autorki uczyć.

Powiedzieć o tej książce, że jest dobra, to nic nie powiedzieć. Pozycja ta bezsprzecznie mnie zaskoczyła. Godne uwagi jest to, że akcja dzieje się w Norwegii, i całkowicie pobija norweskie książki.

W przeciwieństwie do innych kryminałów, w tym do dosłownie ostatniej strony nie wiedziałam, kto tak naprawdę zabija. Cudowne wstawki o samej Skandynawii i wikingach dopełniają dzieła. Z pewnością będą one miłym dodatkiem dla czytelnika.

Dla mnie pozycja ta to hit 2020 roku. Tę książkę trzeba po prostu przeczytać. Bezsprzecznie polecam wszystkim miłośnikom literatury kryminalnej.


Godna uwagi jest recenzja książki Miasto Niedźwiedzia.

 

 

Korekta tekstuNatalia Sobocińska

Powiązane artykuły

Komentarze

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Rankingi

Odcinki świąteczne „Teorii Wielkiego Podrywu”

W ten grudniowej odsłonie pojawiło się już Friends, podobnie jak Jak poznałem waszą matkę. Teraz przyszedł czas na powrót do kolejnego kultowego serialu o...

Polecane

„Winni jesteśmy wszyscy” – zapowiedź

Dwukrotny laureat konkursu organizowanego przez Międzynarodowy Festiwal Kryminału, topowy i uznany pisarz powraca z najnowszą powieścią Winni jesteśmy wszyscy. Gdzie tym razem zabierze nas...

Sprzedaż Wattpada? W grę wchodzi 500 mln!

Wattpad to darmowa platforma dla amatorów pisarstwa, gdzie mogą oni publikować swoją twórczość. Wielu młodych autorów właśnie tam stawiało pierwsze pisarskie kroki i udostępniało swoje...

„Chilling Adventures of Sabrina” – 5 powodów, dla których warto obejrzeć serial

O tym serialu chyba każdy już słyszał, a na pewno przewinął on się Wam ostatnio na Netfliksie za sprawą premiery finałowego sezonu. Zdaję sobie...