Strona głównaLiteraturaW koszmarze – recenzja książki "Sama"

W koszmarze – recenzja książki „Sama”

Ocena
8

Historia Katarzyny Nowak, ofiary rzymskokatolickiego księdza-pedofila Romana B., parokrotnie wstrząsnęła Polską. Po raz pierwszy stało się o niej głośno w 2008 roku, tuż po aresztowaniu chodzącego w sutannie oprawcy. Nie był to jednak koniec problemów pokrzywdzonej, która po latach, nakładem wydawnictwa „Świat Książki”, wydała swoje wspomnienia.

O sprawie dziewczyny, z wiadomych powodów występującej w mediach pod fikcyjnym nazwiskiem „Katarzyna Nowak”, ostatni raz było głośno na początku 2020 roku. Wówczas Sąd Najwyższy oddalił wniosek o kasację wyroku, który zapadł w sprawie wytoczonej przez Katarzynę zakonowi chrystusowców. To jednak już szczęśliwe zakończenie wieloletniej gehenny.

Dziewczynka ze złego domu

Kasia niestety pochodzi z nieciekawego środowiska. Rodzice byli i nadal są alkoholikami, których specjalnie nie interesowały potrzeby własnych dzieci. Zafundowali autorce prawdziwy koszmar zmarnowanego dzieciństwa. W domu nie było nie tylko warunków do nauki, ale nawet łazienki z ciepłą wodą.

Dziewczynka, z racji swojego pochodzenia, była prześladowana zarówno w szkole, jak i sąsiedztwie. Nie miała koleżanek, ledwie zdawała z klasy do klasy, często chodziła po prostu głodna, a nawet pobita przez ojca-pijaka. Jednocześnie jej rodzina, pomimo swojej nieodpowiedzialności, składała się z bardzo wierzących rzymskich katolików.

Ksiądz jak bóg

Tragiczną sytuację Kasi szybko poznał jej nowy katecheta, Roman B. – członek zakonu chrystusowców. Nie miał większych kłopotów z przekonaniem zdewociałych, zamroczonych wódą pseudorodziców, aby… oddali mu własną córkę.

Teoretycznie Kasia powinna była trafić do szkoły z internatem w Szczecinie. W praktyce B. zamknął ją w mieszkaniu swojej matki, która tymczasowo wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Właśnie w zaciszu lokum przy ulicy Rugiańskiej autorka przez długi czas przeżywała najgorsze chwile swojego życia.

Piekło w mieszkaniu matki księdza

Kasia była tam wielokrotnie brutalnie gwałcona, bita i głodzona przez oprawcę w koloratce. B. uczynił z niej swoją niewolnicę. Nie wahał się nawet pociąć ją szybą od roztrzaskanej kabiny prysznicowej, a także pogruchotać miednicę.

Gehenna trwała przez wiele miesięcy. Szczególnie porusza opis zrobionej byle jak aborcji, którą na Kasi wykonała szemrana ginekolożka, będąca praktykującą rzymską katoliczką i przyjaciółką księdza B.

Powrót do domu rodzinnego

Po jakimś czasie B. przeraził się, że sprawa wyjdzie na jaw i odesłał Kasię do domu. Być może uniknąłby kary, lecz ostatecznie, praktycznie przypadkiem, dziewczyna opowiedziała o swojej tragedii szkolnej bibliotekarce. Klecha został aresztowany i skazany na cztery lata więzienia (w pierwszej instancji był to wyrok ośmioletni, lecz apelacja obniżyła go o połowę).

Skazanie katabasa nie przełożyło się na spokój w życiu Kasi. Dziewczyna trafiła wpierw do domu dziecka, a następnie, po próbie samobójczej, do szpitala psychiatrycznego.

Kolejne lata były dla niej niczym marazm. Krążyła między sierocińcem, psychiatrykiem i domem rodzinnym, w którym nic się nie zmieniło na lepsze. W międzyczasie na wolność wyszedł jej oprawca, który nie tylko nie został usunięty ze „stanu kapłańskiego”, ale nadal cieszył się względami hierarchii oraz władz swojego zakonu.

Świadoma tego Katarzyna postanowiła pozwać do sądu właśnie Towarzystwo Chrystusowe i po długiej batalii udało się jej, jako pierwszej osobie w historii Polski, uzyskać odszkodowanie oraz dożywotnią rentę od instytucji kościelnej.

Kilka ważnych słów na koniec

Czy warto przeczytać książkę Katarzyny Nowak? Mimo prostego, jasnego stylu (jednakże wiele zdań wydaje mi się nieco za długich) nie będzie to przyjemna lektura. Ludziom wrażliwym na drastyczne opisy nie polecam po nią sięgać.

Sama jest nie tylko dokładną, uzupełnioną częściowo wpisami z bloga autorki, kroniką krzywdy i późniejszych zmagań z Kościołem, który do samego końca stał po stronie oprawcy, lecz również aktem oskarżenia. Wymierzonym w państwo oraz społeczeństwo. Nadal czuję się wstrząśnięty po przeczytaniu o tym, że klecha B., nie będąc nawet spokrewnionym z Kasią, ot tak wyrobił jej paszport. Po prostu niedobrze mi się robi za każdym razem, gdy uświadamiam sobie, iż nawet po wygranym z chrystusowcami procesie autorka musiała zmagać się z masą pełnych hejtu komentarzy w internecie.


Moja książka Ziemia i skrzydła jest już dostępna w sprzedaży, a także w ofercie abonamentu Legimi.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

1 KOMENTARZ

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię