Zarys fabuły
W poprzednim tomie Maria została wplątana w sprawę ratowania piekła od przewrotu pałacowego i zgodziła się wejść do Dominium, by odnaleźć porwaną Bandit i przywrócić porządek władzy. W cieniu aniołów opowiada o tej przygodzie oraz jej konsekwencjach. Tymczasem okazało się, że do prawdziwej zdrady doszło na ziemi. Kiedy do Marii dociera, kto jest prawdziwym wrogiem, oraz że Bandit znalazła się w niebezpieczeństwie, kolejny raz rusza na pomoc. Jej wsparciem tym razem jest Zagam, demon sprzeczności. Wspólnie bohaterowie muszą zebrać kości Lucyfera, rozrzucone po całym świecie i przywrócić go do życia, aby w piekle odtworzyć równowagę i władzę demonów.
Maria Dee to wciąż ta sama niezależna i niechętnie uczestnicząca w całym tym chaosie dziewczyna. Jej cierpkie poczucie humoru jest tak samo wielkie, jak odwaga i lojalność wobec przyjaciół. Błyskawicznie się uczy, jest uparta i konsekwentna. Jednocześnie odkrywa w sobie coraz to nowe moce i zdolności. Umiejętność bilokacji opanowała do perfekcji, choć w wyniku brawury niemal straciła połowę duszy. Nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała nauczyć się czegoś magicznego z księgi czarownic. Wybrała zaklęcie, które przydało się jej w kluczowym momencie.
Ważnym elementem powieści jest jej przesłanie. W cieniu aniołów porusza tematy dobra i zła, odpowiedzialności za własne czyny oraz znaczenia relacji z innymi ludźmi. Autorka pokazuje, że każdy człowiek może popełniać błędy, jednak ważne jest, aby potrafił się z nimi zmierzyć i wyciągnąć z nich wnioski. Książka zachęca do refleksji nad wartościami takimi jak empatia, zrozumienie czy przebaczenie.
Niepodrabialny styl
Anna Szumacher zachwyciła mnie lekkim, ironicznym stylem, który uwielbiam w powieściach fantastycznych. Dzięki słownym przekomarzankom autorka równoważy demoniczny, mroczny nastrój opowieści i rozładowuje napięcie, które pojawia się w momentach niebezpieczeństwa. Takie połączenie sprawia, że jej powieść czyta się łatwo i przyjemnie, a jednocześnie w niczym to nie umniejsza dynamice fabuły. W książce dzieje się naprawdę dużo i szybko. Akcja niejednokrotnie zaskakuje i wywołuje dreszczyk emocji.
Cieszę się. że doczekałam się w tomie W cieniu aniołów wątku miłosnego, który został poprowadzony po mistrzowsku. Rodzące się uczucie między bohaterami jest tak samo szalone i nieokiełznane, jak sama Maria Dee. Ckliwy romantyzm byłby tu zupełnie nie na miejscu. Przeczytałam kolejną, doskonałą książkę, w której zupełnie nie mam się do czego przyczepić. Znów wszystko zagrało – spójność fabuły, racjonalność działań bohaterów – nie mam żadnych uwag. Po takiej lekturze chce się tylko czytać dalszy ciąg.
Na zakończenie
Podsumowując, W cieniu aniołów to powieść dla czytelników ceniących pewnych siebie bohaterów, którzy niczego się nie ulękną, gdy trzeba ratować bliskich. Nie będziecie się przy niej nudzić, za to niejednokrotnie śmiać. Życzę Marii jak najlepiej, ale wolałabym, żeby nie porzucała świata demonów, czarownic i aniołów, bo z nimi, choć niebezpiecznie, jest też weselej.
Przeczytajcie koniecznie naszą recenzję pierwszego tomu cyklu Marii Dee – W pożyczonym czasie!


