Czytając Wykwintne zwłoki należy uzbroić się w cierpliwość
Bardzo długo przyjdzie czytelnikowi poczekać na połączenie losów Andrew oraz Jay’a, których historie rozpoczynają się na dwóch różnych kontynentach. Na początku książki Wykwintne zwłoki śledzimy losy pierwszego ze wspomnianych mężczyzn, zamkniętego w brytyjskim więzieniu. Wkrótce jednak Andrew postanawia uciec i cały proceder przychodzi mu raczej łatwo, bez większych komplikacji. Tymczasem przenosimy się do Nowego Orleanu, rodzinnej okolicy autorki, gdzie poznajemy Jay’a, Lucasa i najmłodszego z bohaterów, dwudziestojednoletniego Trana. Od tego momentu jasne jest, na jaki kierunek ucieczki zdecyduje się Andrew. Do Nowego Orleanu przyciąga go obietnica nieprawdopodobnej liczby barów, nieporównywalna ze znajomym mu Londynem. Po długiej odsiadce pragnie tylko jednego – świeżej ofiary.
Wejść w umysł psychopatycznego mordercy
Pierwszy rozdział pisany jest w narracji pierwszoosobowej. Andrew zostaje przedstawiony jako jednoznacznie i niepodważalnie czarny charakter. Nie ma tutaj miejsca na przemyślenia dotyczące czegokolwiek innego niż przemocy i gwałtu. Z początku można założyć, że jest to kwestia tej konkretnej osoby, przypadki ekstremalne zdarzają się przecież wszędzie, jednak z czasem dociera do nas, że nie jest to cecha postaci, a całego świata przedstawionego. Książka jest bardzo określona. Wszyscy bohaterowie to mężczyźni. Każdy z nich jest gejem. Wszyscy dopuszczają się czynów totalnie amoralnych. No i w zasadzie wszyscy chorują na HIV. Nie ma tu żadnej innej perspektywy. Nie widzimy pracy policji usiłującej rozwikłać sprawę zniknięcia Andrew ani punktu widzenia rodzin głównych bohaterów. Odrobinę zabrakło mi choć kilku skoków w bok z tego przygnębiającego miejsca i czasu wydarzeń.
Środowisko, w które trudno uwierzyć
Łatwo jest się w pewnym momencie przejeść tym mrocznym monotematyzmem. Znudzenie tworzy bardzo ciekawą mieszankę z obrzydzeniem i niedowierzaniem, gdy czytamy coraz to bardziej brutalne, szczegółowe i obrazowe opisy obrzydliwych zbrodni, których dopuszczają się główni bohaterowie. Czytelnik zaczyna się zastanawiać czy to w ogóle możliwe, by istniał świat tak bezkonkurencyjnie nastawiony na seks, przemoc i substancje psychoaktywne. Znacznie łatwiej jest sobie jednak wyobrazić ludzi, którzy tymi kategoriami myślą. Wykwintny trup to opowieść przede wszystkim o uzależnieniu. Właśnie tym jest nieodparte pragnienie mordu Andrew i Jay’a. To też powód, dla którego bohaterowie w większości nigdy nie trzeźwieją. Na skutek tego wciąż podejmują ryzykowne, nielogiczne i autodestrukcyjne decyzje. Każdy z nas żyje w swojej bańce, małym świecie, rządzącym się pewnymi zasadami i standardami. Książki takie jak Wykwintny trup pozwalają nam bardziej docenić naszą małą bańkę, środowisko, w którym przyszło nam żyć.
Wykwintne zwłoki czyli fanfic, który nie zaskoczy starych wyjadaczy
Głównym wątkiem książki jest przedstawienie seryjnych, psychopatycznych morderców. Jest to temat bardzo trudny i złożony. W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej produkcji, szczególnie filmów i seriali, które przybliżają widzom i czytelnikom mrożące krew w żyłach historie wyciągnięte z prawdziwego życia. Jeśli widzieliście netflixowego Dahmera to w zasadzie już poznaliście postać Jay’a Byrnea. Kluczowa w książce scena jest żywcem wyjęta z historii Dahmera, zarówno tej prawdziwej, jak i serialowej.
Zbieżności jest wiele; w fabule, charakterze i wyglądzie bohaterów, upodobaniach mordercy. Andrew jest nieco mniej oryginalny i nie chcę porywać się na przyporządkowanie go do innej autentycznej postaci, inspiracji mogło być wiele. Całość jednak sprowadza się do połączenia historii dwóch morderców, którzy nagle zostają związani ze sobą szczególną więzią. Jest ona generalnie uzasadniona, jednak sam fragment, w którym mężczyźni się poznają, na chwilę dziwnie wypacza brutalny i monotonny klimat powieści. Jest to bardziej kulminacja fabuły niż jej główna oś i szkoda, bo głębsze rozpoznanie tej osobliwej relacji mogłoby przynieść bardzo ciekawe efekty.
Podsumowując
Wykwintne zwłoki to zdecydowanie książka dla dojrzałych osób z bardzo silnymi nerwami i żołądkami. Szczegółowe opisy nie dotyczą tylko makabrycznych i krwawych zbrodni, ale też zwykłej, ludzkiej intymności. Z tym, że mówimy tu przede wszystkim o licznych zbliżeniach między chorymi na AIDS, nietrzeźwymi gejami. Być może taki obraz wykwita pod powiekami homofobów, na myśl o homoseksualistach? Uważam, że każde spojrzenie na rzeczywistość, inne od naszego, jest warte analizy. Najważniejsze jest to, że nie cały świat wygląda jak Nowy Orlean przedstawiony przez Poppy Z. Brite.


