22 lata na pełnej Elektrodzie!

- Reklama -

Mieliście kiedyś zasilacz z „czarnej listy”? Może problem z jakimś urządzeniem, które, w przypływie głęboko do tej pory skrywanej technicznej pasji, sami chcieliście naprawić? A może po prostu któryś z moich drogich czytelników chodził do technikum elektronicznego i realizował jakiś projekt wymagający poszerzenia dotychczasowej wiedzy?

Każda z tych sytuacji mogła prędzej czy później doprowadzić na duże forum Elektroda.pl, poświęcone elektronice, informatyce, a nawet motoryzacji, robotyce oraz sprzętowi AGD. Szczegóły poruszanych przez elektrodowiczów zagadnień wydają się dla przeciętnego zjadacza internetowego chleba bardzo niszowe, wręcz egzotyczne. Nic dziwnego, że stałymi bywalcami Elektrody są zapewne w większości dorosłe osoby, które już przyswoiły sobie specjalistyczną wiedzę.

Fanatycy elektroniki…

Posiadanie fachowych umiejętności albo przynajmniej smykałki technicznej to powód do dumy. Dobrze wiedzieć, jak posługiwać się lutownicą, naprawić gniazdko albo jakie CB radio najlepiej kupić do auta. Zrozumiałe jest również, że osoby, dla których elektronika to poważne hobby, a czasami nawet praca, najbardziej lubią przebywać we własnym towarzystwie. Nie brakuje im tematów do rozmów. Wymieniają doświadczenia albo oceniają najnowszy sprzęt. Zamknięty krąg towarzyski to nic złego, a już na pewno nowego.

…i lamerunie

Czasy się zmieniły. Internet dawno zdominował nasze życie. Dziś nie trzeba szukać współhobbysty po domach kultury czy sklepach z narzędziami. Osoby parające się elektroniką doceniły dobrodziejstwo istnienia globalnej sieci już wiele lat temu. Elektrodę założono przecież w 1999 roku. Internet ma jednak to do siebie, że nie służy wyłącznie tym doświadczonym.

Największe polskojęzyczne forum o elektronice przyciągnęło nowicjuszy. Od początkujących radiohobbystów, którzy nie wiedzieli, jak zreperować dopiero co kupiony w lombardzie model krótkofalówki, aż po zwykłych laików mających jakieś kłopoty z laptopem. Czy mogli uzyskać na Elektrodzie pomoc?

Było wałkowane 1000 razy! Zamykam temat!

Stare porzekadło głosi, że kto pyta, nie błądzi. Ta zasada przez wiele lat nie obowiązywała w społeczności elektrodowiczów. Nowych nie witało się w niej zbyt wylewnie, zwłaszcza gdy byli początkujący albo po prostu nie umieli sami poradzić sobie z jakimś problemem.

Co najczęściej robili ci zagubieni nowi? Pytali. Oczywiście czasem któryś z nich wysłał enigmatyczne, źle sformułowane zapytanie, na które, mimo najszczerszych chęci, nikt niebędący jasnowidzem nie był w stanie odpowiedzieć. To się jednak nie zdarzało nagminnie. Dorosły człowiek, zanim o coś zapyta na forum, raczej dokładnie przemyśli, jak w zrozumiały sposób przybliżyć to osobom, których raczej nie spotka osobiście. Takie postępowanie wynika nie tylko z kultury, lecz również własnego interesu.

Jeśli ktoś postanowił założyć osobny temat ze swoim zapytaniem, najczęściej oznaczało to, że już szukał gdzieś informacji, lecz nie znalazł żadnych, które by mu pomogły. Szukanie jest zresztą wygodniejsze niż pytanie na forum, ponieważ nie ma gwarancji, kiedy otrzymamy odpowiedź. No i jakiej jakości ona będzie. Z tych udzielanych na Elektrodzie niewielu miało pożytek.

Podśmiechujki, ironia, narzekanie na nowych, ataki personalne, a już zwłaszcza teksty typu „1000 razy wałkowane” albo „poszukaj” – to można było przeczytać w odpowiedziach szeregowych użytkowników. Potem do akcji wkraczała moderacja, która zamykała temat, pisząc coś w stylu „zły dział, użyj Google”. Czasem użytkownika karano warnem. Powody ostrzeżeń były iście absurdalne. Wlepiano je na przykład za… literówkę.

Czarna lista zasilaczy

Niemiła społeczność, drakoński regulamin i moderacja traktująca nowych użytkowników na zasadzie „pokażcie mi człowieka, a zaraz znajdę na niego paragraf” sprawiły, że Elektroda szybko dorobiła się sporej ilości krytyków, a potem została pośmiewiskiem. Powstawały o niej memy, komiksy, „najlepsze” wpisy z forum regularnie trafiały na portal Wykop.pl. Swego czasu na Elektrodę prowadzono nawet ataki DDoS. Parę lat wystarczyło, aby frazy pokroju „czarna lista zasilaczy” stały się rozpoznawalne nawet wśród ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z elektroniką.

W 2019 roku Elektrodzie poświęcono nawet cały odcinek satyrycznego programu PIĄTEK. Przedstawioną w nim postać elektrodziarza ukazano, moim zdaniem, w umiarkowanie niekorzystnym świetle. Wprawdzie jest ona aspołeczna, ale ostatecznie pomaga głównemu bohaterowi i nie bierze za to pieniędzy.

Przycisk SZUKAJ

Czy sytuacji, w której z Elektrody rechotała połowa polskich internautów, dało się uniknąć? Teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, aby uczynić forum bardziej ekskluzywnym, czyli wyłączyć ogólnodostępną rejestrację i nowych użytkowników przyjmować tylko przez zaproszenia, jak niegdyś czynił portal Grono. W takiej sytuacji elektrodowa społeczność składałaby się zapewne wyłącznie z doświadczonych użytkowników, których problemy nie wydawałyby się banalnie irytujące dla forumowego ogółu.

Powyższe rozwiązanie nie byłoby jednak korzystne z punktu widzenia właścicieli serwisu. Znienawidzone „lamerunie”, przeglądając na forum dziesiątki tematów w poszukiwaniu czegoś, co by im chociaż trochę pomogło, generowały ruch, a to przekładało się na większe przychody z reklam. Zresztą często Google przekierowywało bezpośrednio na forum Elektrody, zwykle do jakiegoś tematu składającego się z pytania, kilku bezużytecznych, kąśliwych odpowiedzi i wpisu moderatora, który informował o zamknięciu wątku, czasem grożąc wlepieniem osta pytającemu nowicjuszowi.

Cóż, gdyby nie ci przypadkowi, najczęściej zagubieni nowi, Elektroda pewnie zostałaby już dawno zamknięta, bo nie przynosiłaby zysków.

Ku lepszemu?

Od momentu, gdy parę lat temu internet zalały żarty z Elektrody, forum nieco się zmieniło. Aktualnie w prawie każdym tematycznym dziale znajdziemy sekcję „Początkujący”. Zadane tam pytania doczekują się całkiem sensownych odpowiedzi, a agresywni moderatorzy nieco wrzucili na luz.

Czy tyle wystarczy, aby Elektroda przetrwała kolejne dwadzieścia dwa lata? Nawet jeżeli tak się nie stanie, to i tak będzie podawana jako przykład forum, które przez długi czas wytrzymało w sieci dawno zdominowanej przez Facebooka.


Top 5 pisarzy z Dalekiego Wschodu

ZOBACZ TAKŻE

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

- Reklama -