„DZIŚ KRĘCIMY SIĘ JAK W KARUZELI”
Karuzela jest powieścią graficzną składającą się z 10 opowiadań o studentach mieszkających w Bolonii. Każdy rozdział koncentruje się na nowym bohaterze powiązanym z postacią występującą w poprzednim odcinku. Historie dotyczą głównie relacji międzyludzkich, czasami o wiele bardziej skomplikowanych, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Bo wcale nie tak łatwo porozumiewać się w czasach WhatsAppa.
KRĘCENIE, Z KTÓREGO NIEWIELE WYNIKA
Sergio Rossi i Agnese Innocente mieli ciekawy pomysł, ale moim zdaniem polegli podczas jego realizacji. Przede wszystkim powinni byli skupić się na jednej czy dwóch opowieściach, zamiast umieszczać tyle różnych historii na niecałych 200 stronach. Przez to, że protagoniści ciągle się zmieniali, czytelnik zostaje pozbawiony możliwości poznania ich bliżej, polubienia, nie mówiąc już o utożsamianiu się. W dodatku ze względu na objętość każdego rozdziału wszystkie problemy ukazano dość pobieżnie. Widać to już w odcinku pierwszym, tym o Annie i Stefano, ponieważ od razu umawiają się na spotkanie. Jeśli autorom zależało na pokazaniu aż 10 historii, mogli je wydłużyć o co najmniej kilka stron. Tym samym zapewniliby sobie przestrzeń na dobre poprowadzenie opowieści. W zaprezentowanej formie niemal żadna z tych historii nie wydawała się warta zapamiętania.
WOLNIEJ SIĘ KRĘĆ!
Chociaż Karuzela liczy prawie 200 stron, to spędziłam z nią trochę czasu, gdyż przy niektórych ilustracjach zatrzymywałam się na dłużej. Nie dlatego, że szczególnie mi się podobały, tylko chciałam zrozumieć, co się dzieje w danym momencie, o czym albo o kim bohaterowie mówią. Gubiłam się przez dziwny sposób prowadzenia narracji. Akcja czasami przeskakiwała z jednej sceny do drugiej bez żadnego wyjaśnienia, jakby autorzy wycięli istotny fragment. Na szczęście nie we wszystkich odcinkach tak się działo, jednak zepsuło mi to ogólny odbiór lektury. Cóż, może Rossi i Innocente w ten sposób chcieli uzyskać efekt karuzeli, takiej mocno rozpędzonej?
CHWILA WARTA UWAGI
Jedyną historią, która naprawdę mnie poruszyła, była ta, w której Tarek oraz Isa czekali na wynik testu ciążowego. Nie znalazłam się nigdy w takiej sytuacji, ale z łatwością postawiłam się na ich miejscu, wyobrażałam sobie, co muszą czuć. Innocente bardzo dobrze zobrazowała emocje towarzyszące bohaterom, gdy krążyli zestresowani, pogrążeni w myślach o przyszłości. Pokazane to zostało w formie połączonych obrazków przedstawiających wspólne życie pary, jeśli test wyszedłby pozytywnie.
MIŁOŚĆ W CZASACH… NA PEWNO WHATSAPPA?
Na tylnej stronie okładki widnieje hasło „Miłość w czasach WhatsAppa”, tymczasem komunikator ten w większości historii pozostaje w tle. Bohaterowie raczej rozmawiają w cztery oczy. Chyba jedynie w rozdziale otwierającym tę powieść rozmowa między bohaterami przebiegała wyłącznie przez WhatsAppa. Przez to nastawiłam się, że w pozostałych będzie podobnie. Sądzę, że Karuzela lepiej by wypadła, gdyby autorzy skupili się tylko na tej parze, bo ich historia najlepiej pasuje do hasła, którym ten tytuł jest promowany.
BOLONIA AKWARELAMI MALOWANA
Nad grafiką Karuzeli mogłabym się rozpływać godzinami. Styl Innocente przywodzi na myśl obrazy malowane akwarelami. Pastelowe kolory zachęcały do lektury. Nie byłam w Bolonii, ale w trakcie czytania czułam klimat tego miasta, jakbym razem z bohaterami spacerowała po jego ulicach. Myślę, że każdy, kto sięgnąłby po Karuzelę, byłby w stanie stwierdzić, że akcja toczy się na terenie Europy. Od tych ilustracji bije europejskość.
A TEGO POWINNAM ZNAĆ?
O sposobie przedstawiania miasta czy wnętrz nie mogłabym powiedzieć złego słowa. Problem mam jednak co do postaci. Czasami, zwłaszcza podczas domówek, z trudem rozróżniałam bohaterów. Byli zbyt podobni do siebie (Ennio w peruce wygląda jak Matilda). Przez to wiele razy musiałam się zatrzymywać i zastanawiać, czy to ta sama osoba, co w którymś z poprzednich rozdziałów. A trudno wczuć się w historię, gdy nie jestem w stanie zapamiętać postaci. Może spis wszystkich protagonistów rozwiązałby ten problem. Szkoda, że autorzy o tym nie pomyśleli przy tak wielu bohaterach, w dodatku podobnych do siebie.
PODSUMOWANIE
Pomysł na Karuzelę był świetny, jako że obecnie większość ludzi używa do rozmów komunikatorów i za ich pomocą nawiązuje znajomości. Wykonanie zaś pozostawia wiele do życzenia. Odcinki są za krótkie, przez co nie ma tu przestrzeni na rozwój czegokolwiek. Niewiele ostatecznie z tych historii wynika. Można odnieść wrażenie, że autorom zależało bardziej na przedstawieniu jak najwięcej osobnych opowieści niż na pokazaniu czegoś naprawdę wartościowego oraz zapadającego w pamięć. Karuzela pozostawiła zatem we mnie pewien niedosyt. Jedyne, co mnie nie zawiodło, to ilustracje, ale po powieść graficzną nie sięga się tylko po to, by podziwiać kunszt rysownika. Potrzeba czegoś więcej. Tutaj tego zabrakło.
Zapraszam do recenzji wcześniej wspomnianych powieści graficznych od wydawnictwa Jaguar, które zasługują na Waszą uwagą – Heartstopper oraz Angry Girl Loves Drama Boy.


