Wiarołomca czyli epickie zakończenie wciągającej serii
Nadchodzi wojna i starcie ostateczne. Stawki są wysokie i bohaterowie nie mogą sobie pozwolić na chwilę słabości. Elogast i Kissen muszą się ponownie rozdzielić. Już w poprzedniej części ta rozłąka mogła działać na nerwy, tym razem jednak Wiarołomca emanuje zupełnie inną atmosferą i czytelnik wyraźnie odczuwa, że historia dąży do końca. Świat bogów, w którym zakochałam się w pierwszym tomie, jest teraz jasno określony; autorka pokazała to, co miało znaczenie dla głównego wątku fabuły i postanowiła na tym poprzestać. Ogólnie trylogia nie jest obszerna objętościowo; a szkoda, bo wyjątkowy pomysł daje niemal nieskończone możliwości. Tempo pozostaje nierówne; Hannah Kaner stale przypomina nam, że warzą się losy świata, jednak droga do finału jest długa i zawiła. W dodatku w dalszym ciągu mierzymy się z licznymi zmianami w perspektywie, z której opowiadana jest historia.
Tempo dyktowane długością rozdziału
Z początku rozdziały opiewają na klasyczne sześć lub siedem stron. Na końcu historii, kiedy akcja znacznie przyspiesza, rozdziały stają się coraz krótsze. Kiedy rozstajemy się z lekturą, punkt widzenia, z którego opisywane są wydarzenia, zmienia się średnio co dwie strony. Niewielka długość rozdziałów była jednym z najbardziej irytujących aspektów powieści. Stanowiło to problem szczególnie ze względu na to, że bohaterowie byli rozdzieleni, a zbudowanie angażującej akcji zajmowało autorce stosunkowo dużo czasu. Na szczęście finalnie wszystkie te drobne historie kumulują się do finału na miarę międzynarodowego bestsellera, jakim stała się seria Upadli bogowie już od pierwszego tomu; Bogobójczyni. Autorka nie boi się podejmować nieodwracalnych decyzji i utrudniać bohaterom życia, co jest szczególnie ważne w przypadku opisywania tak nieprzewidywalnych i dramatycznych wydarzeń jak wojna.
Forma jest nam dobrze znana
Jeżeli tak jak ja pokochaliście pierwszą część trylogii, z pewnością znacie i lubicie styl Hanny Kanner. Krótkie rozdziały i powoli narastające tempo akcji zdecydowanie nie były dla mnie niewybaczalnym problemem. Każdy tom naturalnie poruszał nieco inne wątki i tym razem możemy liczyć na kolejny powiew świeżości. Jeśli szukacie wielkiej bitwy, gry o wysokie stawki, ludzkich niedoskonałości i boskiej bezwzględności, to jesteście w dobrym miejscu!


