Strona głównaCiekawe"Balwierz" Katarzyna Bonda recenzja

„Balwierz” Katarzyna Bonda recenzja

W narwiańskim lesie w jedną noc dochodzi do dwóch krwawych morderstw. Przypadek chce, że właśnie tam próbuje się zaszyć sławny profiler Hubert Meyer. W małej wsi wieści rozchodzą się błyskawicznie i komendant policji jeszcze tego samego ranka prosi psychologa śledczego, aby pomógł w odnalezieniu mordercy, którego prasa okrzyknęła Balwierzem z Narwi. Czy Hubert znajdzie sprawcę?

Balwierz w lesie

Ciało sześcioletniego chłopca zostaje odnalezione w leśnej kapliczce. Nieopodal leżą zwłoki mężczyzny – księdza, z którym matka chłopca prowadziła interesy i u którego mieszkała z synem. Poszlaki wskazują związek obu przestępstw z działalnością księdza Donatana w kole łowieckim. Hubert Meyer, aby przygotować portret psychologiczny sprawcy, musi poznać życie zmarłych i ich rodzin, sąsiadów i wspólników. W Narwi wszyscy wszystko wiedzą, ale nie mają zamiaru zdradzać tajemnic komuś obcemu. Czy Hubert zdąży przełamać zmowę milczenia, zanim Balwierz dokona następnych morderstw?

Belwierz, materiały prasowe
Belwierz, materiały prasowe

Kontynuacja przygód

W szóstej części przygód profilera Huberta Meyera splatają się wątki z co najmniej dwóch wcześniejszych książek. Wydaje mi się, czytelnik, który postanowiłby przeczytać tę część niezależnie, mógłby pogubić się w fabule. Poprzednia część, czyli Klatka dla niewinnych kończy się nierozwiązanymi sprawami Huberta. Jest w nie tak uwikłany, że dosłownie wjeżdża prosto ze stron ostatniej książki na pierwsze strony Balwierza.
Każdy kryminał jest skupiony wokół zagadki. Poprzednie tomy przygód profilera były podporządkowane prowadzonym śledztwom. W szóstej książce, z tymi samymi śledczymi w rolach głównych, życie prywatne detektywów, które dotąd było w tle fabuły, przejmuje pałeczkę pierwszeństwa. Losy Meyera stają się dużo ciekawsze niż typowanie tytułowego przestępcy.

Balwierz, jeden czy wielu sprawców?

Cała fabuła najnowszego tomu zamyka się w siedmiu dniach. Jest to szybko gnająca akcja. Wydaje się, że Meyer przez ten tydzień nie zmrużył oka. Tropów, fałszywych poszlak pojawia się tak wiele, że cała podlaska policja nie jest w stanie sprawdzić każdej nitki. Gdyby nie proaktywna taktyka dotarcia do sprawcy, zapewne Balwierza szukano by latami. W Narwi każdy może być podejrzanym. Może w małych miejscowościach wszyscy mają swój udział w zbrodni, dokładają swoją cegiełkę do wyrządzonych krzywd, chociażby poprzez zachowanie milczenia. Lista osób, które mogły doprowadzić do śmierci Tymka, jest bardzo długa.

Zbrodnie na dzieciach

Bonda, Balwierz, materiały prasowe
Bonda, Balwierz, materiały prasowe

Nie przepadam za motywem wyrządzania krzywdy dzieciom. Muszę stosować specjalną blokadę myślową, żeby nie przeżywać za mocno dramatycznych scen. Jak najszybciej przyswajam treść i idę dalej, żeby nie emocjonować się opisanymi wydarzeniami. Czasami stwarza to duży dystans do książki i nie mogę się w nią wczuć. Balwierz jednak wciągnął mnie całkowicie, mimo że starałam się nie myśleć o zamordowanych sześciolatkach.

Zagadka Balwierza

W książce jest tak wiele poszlak, że trudno się połapać w pokrętnej tajemnicy. Nie wiem jak inni miłośnicy kryminałów, ale ja lubię, na każdym etapie powieści obstawiać, kto jest mordercą, żeby na koniec czuć satysfakcje dobrych przeczuć. Lubię, jak autor daje mi małą szansę na rozwiązanie zagadki. Oczywiście niezbyt wielką, żeby nie było za łatwo, ale taką, którą baczne oko mogłoby wykorzystać. W wypadku Balwierza jest zbyt wiele prawdopodobnych scenariuszy, żeby do którejś wersji się przywiązać. A mordercą okazuje się ktoś, kogo nikt nie podejrzewał.

Feministycznym okiem

Pani Katarzyna idzie z duchem czasu i popularyzuje używanie żeńskich końcówek. W najnowszej książce bohaterki nazywa się łowczyniami, bohaterowie mają swoje wroginie, a koło łowieckie ma członków i członkinie. Uważam, że to szczególnie wartościowe, kiedy autorka jednych z najlepiej sprzedających się książek w Polsce używa feminatywów. W ten sposób normalizuje ich stosowanie. Jej postawa jest szczególnie cenna ze względu na zasięg. Bestsellery docierają do ogromnej ilości osób. Kryminały lubią wszyscy, bez względu na orientację polityczną czy społeczną, dzięki czemu feminatywy wyjdą poza lewacką bańkę informacyjną i mam nadzieję, że jako nowa normalność „zabłądzą pod strzechy”.

Marta Machej, Katarzyna Bonda
Marta Machej, Katarzyna Bonda

Kolejność książek o Hubercie Meyerze:

Tom 1.  Sprawa Niny Frank

Tom 2. Tylko martwi nie kłamią

Tom 3. Florystka

Tom 4. Nikt nie musi wiedzieć

Tom 5. Klatka dla niewinnych

Tom 6. Balwierz


Przeczytaj również recenzje opowiadań kryminalnych Camilli Lackberg

Polecane recenzje

Halszka Witkowska o samobójstwie w książce „Życie mimo wszystko”

Życie mimo wszystko. Rozmowy o samobójstwie to przejmujący wywiad z Halszką Witkowską przeprowadzony przez...

„Ptaszek w klatce” – recenzja książki Katarzyny Żwirełło

W kwietniu tego roku mieliśmy przyjemność objąć patronatem nową powieść Katarzyny Żwirełło. Nie minęło...

„Urokliwe koszmary” – Czym zaskoczy nas Igor Adamczyk?

Igor Adamczyk nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Niemal dziewięć miesięcy po premierze Fabryki Strachu z...

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Kryteria oceny książki

okładka
7
fabuła
8
tematyka
8
styl
8
słownictwo
10
W narwiańskim lesie w jedną noc dochodzi do dwóch krwawych morderstw. Przypadek chce, że właśnie tam próbuje się zaszyć sławny profiler Hubert Meyer. W małej wsi wieści rozchodzą się błyskawicznie i komendant policji jeszcze tego samego ranka prosi psychologa śledczego, aby pomógł w odnalezieniu mordercy,..."Balwierz" Katarzyna Bonda recenzja