„Drwal” – przegięty kryminał?

Redaktor

Po raz pierwszy wydany w 2011 roku Drwal należy do ważnego dzieła w dorobku Michała Witkowskiego. Książka znalazła uznanie wśród czytelników oraz krytyków, co przypieczętowała otrzymana nominacja do nagrody Nike. Jest to trzecie wydanie tej samej powieści, co każe zastanowić się nad dwoma sprawami. Czy Drwal nadal jest aktualną lekturą i w jakim celu go wznowiono?
Egzemplarz książki – w ramach współpracy barterowej – otrzymaliśmy od:
Wydawnictwo Znak Literanova

Dłuższy urlop

Michała Witkowskiego szersza publiczność może kojarzyć przede wszystkim za sprawą Lubiewa. Nie da się ukryć, że to właśnie ta książka z 2005 roku stała się jedną z głośniejszych polskich powieści gejowskich. Cóż, można nawet stwierdzić, że Lubiewo to swego rodzaju ewenement, który otworzył polską literaturę na nowe możliwości. Wydanego kilka lat później Drwala poniekąd można uznać za kontynuatora wyrazistego stylu oraz specyficznego poczucia humoru autora. Co więcej, dobitniej pokazuje to fakt, że miejsce akcji osadzone zostało tym razem gdzieś w Międzyzdrojach, czyli rzut beretem od tytułowego Lubiewa. Drwal nie jest żadnego rodzaju sequelem per se, lecz spadkobiercą, tekstem umieszczonym w tym samym uniwersum. Bohaterem staje się całe nadmorskie miasto i to, co sobą reprezentuje, a nie jedna plaża. Michał Witkowski mógł sobie pozwolić na o wiele więcej, gdyż okno na świat zostało otwarte.

Kryminał?

Drwal to pierwszy kryminał w dorobku Michała Witkowskiego, chociaż traktowanie tej książki tylko jako kryminał byłoby poważnym przegięciem. Omawiana powieść jest przede wszystkim dość śmieszną grą z konwencją. Żeby było tego mało, autor zdaje się sporo czerpać ze stylistyki filmów noir. Ale jak to w przypadku Witkowskiego bywa, nic nie może być na poważnie. Owszem, mamy do czynienia z czymś pokroju gangsterów, mrocznej zagadki, półświatka, narkotycznych tripów, agresywnych lujów, sprytnych prostytutek… ale hola hola, tu jest Polska, nie Bruksela! Szybko więc czytelnik przekona się, że prawdziwe zagrożenie nie istnieje. Również i zagadka ciekawi nie dlatego, że faktycznie jest ciekawa, lecz dlatego, że podróż do niej jest pełna meandrów i dziwnych objazdów. Tak też ostatecznie czytelnik nastawiony na dobry kryminał może być rozczarowany. Jakkolwiek Drwal udaje kryminał, to w gruncie rzeczy nim nie jest.

Moje Międzyzdroje

W Międzyzdrojach przekonamy się o tym, że to wszystko to kit. W tych samych Międzyzdrojach, które uznawane są przez niektórych za nostalgiczne miasto turystyczne, uwielbiane przez celebrytów i ich fanów (za sprawą Promenady Gwiazd). Ale Międzyzdroje mają też swoją drugą stronę – jest to nadal polskie wybrzeże, czyli siedziba kiczu, taniości i ogólnego rozgardiaszu. Miasto poza sezonem nie ma za wiele do zaoferowania. Wraz ze zniknięciem znacznej części turystów Międzyzdroje dziczeją, pozwalają na większy luz i samowolkę. To też przecież początkowo przyciąga powieściowego Witkowskiego, alter-ego autora. W opustoszałym mieście widzi szansę na odpoczynek od warszawskiego zgiełku, tego całego zachodniego, ciężkiego life-style’u. Drwal więc staje się autoironiczną powieścią demaskującą zjawisko pokrewne dobrze znanej chłopomanii. Elity pastwią się nad „prostszymi” ludźmi, jednocześnie uznając to za przejaw niebywałej empatii.

Psia stypa

W czym więc przejawia się aktualność Drwala? Przede wszystkim w tym, że Polska w nim przedstawiona nie zmieniła się za wiele. Nadal jesteśmy obywatelami kraju podzielonego głównie na tych, którzy są kiczowaci, i na tych, którzy są święcie przekonani, że tacy nie są. Celebryci i influencerzy nieustannie powtarzają w kółko te same trendy, myśląc, że odkryli Amerykę. A niestety dla nich – odkryli co najwyżej Międzyzdroje. Jak już mówiłem wcześniej, Drwala nie należy traktować jako kryminał z krwi i kości. Coś tam się ostało, ale nie jest to jego główna budowa. Szczególne wątpliwości można przejawiać wobec końcówki książki, gdzie wszystko się rozmywa. Punkt kulminacyjny został osiągnięty, ale w tym momencie przestano prowadzić jakąkolwiek intrygującą narrację. A szkoda, bo wcześniejsze partie zasługują na wielkie uznanie za sprawą swojej błyskotliwości i przegiętości.

Tak więc, czy kolejny Drwal ma sens? Czy kolejne wydanie należy traktować jako bezwartościowy skok na kasę? Sądzę, że ponowne wprowadzenie książki do obiegu ma jak największy sens. W końcu Polska z roku 2011 to nadal ta sama Polska co z roku 2026. Wiele się o tym pisze, czego przykładem jest np. nadal ogromna popularność Masłowskiej. W podobny do niej sposób powieść Witkowskiego ukazuje nasz środkowoeuropejski kompleks, w którym musimy wszystkim udowadniać naszą wyższość za wszelką cenę. Byleby ludzie nie pomyśleli, że należymy do tych gorszych.

Kuba Paczula
Kuba Paczula
Redaktor
Ciałem w Breslau, sercem w Königshütte.

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Tytuł:
Drwal
Autor:
Michał Witkowski
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Znak Literanova
Data wydania:
2026
Liczba stron:
496
Dobór słownictwa
10
Narracja
8
Tytuł
9
Okładka / szata graficzna
8
Czytaj więcej recenzji
Może cię zainteresować
Dłuższy urlop Michała Witkowskiego szersza p...„Drwal” - przegięty kryminał?

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.