Menu Strona główna » Publicystyka » Kultura » Dzień, w którym powrócił – Penelope Ward – recenzja

Dzień, w którym powrócił – Penelope Ward – recenzja

autor: Zuzanna Murray

O istnieniu Penelope Ward dowiedziałam się niedawno, ale już teraz jestem pewna, że jej książki zostaną ze mną na dłużej. Niecierpliwie będę również czekać na nowe wydania. Najnowszą powieść autorki – Dzień, w którym powrócił, będziecie mogli przeczytać już czwartego sierpnia. Teraz jednak zapoznajcie się z przedpremierową recenzją, w której dowiecie się, czy historia Gavina i Raven jest warta uwagi.

(Zastosowane w tekście cytaty pochodzą z książki „Dzień, w którym powrócił”.)

HISTORIA W DWÓCH CZĘŚCIACH

Bohaterów poznajemy na dwóch różnych etapach ich życia. Odkrywamy, co wydarzyło się kiedyś i jak wygląda sytuacja teraz, dziesięć lat później. Raven i Gavin dawno temu bardzo się kochali, mimo że dzieliło ich praktycznie wszystko. On pochodził z bogatej, wpływowej rodziny, a ona była zatrudniona przez jego rodziców jako pomoc domowa. Matka Gavina sprzeciwiała się temu związkowi, jednak podczas wspólnie spędzonego lata stanowili oni najszczęśliwszych ludzi na świecie. Uczucie, które ich połączyło, było szczere, zdawało się, że przetrwa wszystkie próby.

Na trzeźwo jest jak bulterier. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jaka musi być pod wpływem.

Ich wspólna historia zakończyła się jednak jeszcze szybciej niż się zaczęła, a oni utracili ze sobą kontakt. Co się wydarzyło? I co stanie się, gdy prawda wyjdzie na jaw?

Pozwól, że coś ci powiem o ludziach bogatych i wpływowych. Najpierw się z tobą trochę pobujają, a kiedy im się znudzisz, to na ciebie nasrają. Nie wątpię, że Gavin na ciebie leci. Jestem przekonana, że u siebie na wyspie nigdy nie widział dziewczyny tak naturalnie pięknej jak ty. Jest lato. Nie ma nic do roboty. Flirt z kimś takim jak ty pewnie kręci go w sposób szczególny — i do tego pozwala upajać się władzą, jaką ma nad tobą. A że jego matka dostanie od tego apopleksji? To pewnie dodatkowy bonus, bo może jej dopiec. Ale koniec końców dla ludzi, którzy wychowali się tak jak Gavin, przyszłość jest z góry dokładnie zaplanowana. I nie ma w niej miejsca dla ludzi z drugiej strony mostu, takich jak my.

Dziesięć lat później Raven przyjmuje ofertę pracy jako pielęgniarka ojca Gavina. Postanowiła wywiązać się z tego zadania jak najlepiej, żeby odwdzięczyć się za wszystko, co ten człowiek kiedyś dla niej zrobił. Jej życie jednak przewraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia w drzwiach domu staje były ukochany. Kim teraz jest Gavin? I czy to możliwe, by dawne uczucie odżyło na nowo po takim czasie?

REALNI LUDZIE, REALNE PROBLEMY

Raven i Gavin najpierw są nastolatkami, a potem dorosłymi ludźmi, którzy mierzą się z codziennymi problemami. Muszą walczyć z uprzedzeniami oraz ze sprzeciwem rodziców. Dzieje się to tylko ze względu na różnicę w ich statusie społecznym. Przykre jest to, że takie sytuacje mają miejsce nie tylko w pisanych historiach, ale też w prawdziwym życiu. Setki osób na co dzień mierzą się z uprzedzeniami z powodu stanu majątkowego, rasy, wyglądu czy koloru skóry. Autorka kieruje uwagę właśnie na ten problem i na to, jak bardzo jest to krzywdzące.

Boję się po prostu tego, co może nam przynieść życie. Może się skończyć tak, że wyjdziemy z tego potłuczeni, nawet jeśli wcale nie chcemy się wzajemnie zranić.

WALKA Z CHOROBĄ

W drugiej części książki możemy przyjrzeć się bliżej codziennej opiece nad starszą osobą z demencją. Widać, jak dużym wyzwaniem jest odnalezienie się członków rodziny w takiej sytuacji, i jak dużo wysiłku i determinacji trzeba włożyć, by poukładać życie na nowo.

— Zawsze będę gotowa cię wysłuchać, nawet jeśli sytuacja zacznie przerastać nas obie. Dla mnie zawsze na pierwszym miejscu jesteś ty. Nie ma rzeczy, której bym dla ciebie nie zrobiła.
Patrząc jej w oczy, powiedziałam:
— Ja też zrobiłabym dla ciebie wszystko.
Właśnie tego dowiodłam.

Drugą chorobą, której możemy się przyjrzeć, jest uzależnienie od alkoholu. Brat Gavina całkowicie załamał się po śmierci bliskiej osoby. Dzień, w którym powrócił obfituje we wzruszające sceny i uświadamia, jak wielkim wsparciem są przyjaciele i rodzina.

PODSUMOWANIE

W trakcie całej opowieści znajdziemy również wiele weselszych momentów. Miedzy innymi, kiedy Raven i Gavin występują na open mic night, które osobiście kojarzę z niezliczonych warsztatów teatralnych z dzieciństwa. Dwie osoby (znające się lub nie) na scenie przedstawiają improwizowany skecz. Te momenty były dla mnie bardzo miłym powrotem do przeszłości.

Gavin wziął jeden z mikrofonów, a drugi podał mnie. I od razu zaczął. Wyciągnął do mnie rękę.
Gavin: Cześć, jestem Tom.
Podaliśmy sobie ręce.
Raven: Jestem… Lola.
Gavin: Czy myśmy się już gdzieś nie widzieli?
Raven: Yyy… mam taką nadzieję. Jestem twoją żoną.

W książkach Penelope Ward bardzo sobie cenię to, że opisuje ona ludzi, którzy naprawdę mogliby istnieć, i historie, które mogłyby wydarzyć się w rzeczywistości. Również w tej powieści nie spotkamy ogromnych dramatów rodem z telenoweli. Poznamy za to cudownych bohaterów, których szybko polubimy oraz takich, których znienawidzimy od pierwszej chwili. Wszystkim lubiącym realne historie polecam Dzień, w którym powrócił!

— Pamiętasz, jak mówiłem, że to moje ulubione miejsce?
— Uhm.
— No więc ty jesteś moją ulubioną osobą.

Ocena 8/10


Dziękuję wydawnictwu Editio oraz grupie Helion za udostępnienie e-booka do recenzji.


https://writerat.pl/gdy-skonczy-sie-sierpien-penelope-ward-recenzja-ksiazki/

Może Cię zainteresować

Zostaw komentarz

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuj Czytaj więcej