Nie tak dawno, dawno temu…
Czytając Hejterkę, niemalże od początku miałem wrażenie, że mam do czynienia z językiem niekoniecznie typowym dla innych powieści. Narracja przypomina nieco baśnie i bajki – a to za sprawą prostych, często mało metaforycznych zdań, zazwyczaj sygnalizujących akcję. Owszem, momentami narrator raczy nas przenośniami (w szczególności ciekawe są te nawiązujące do malarstwa, czyli pasji głównej bohaterki), ale częściej jego sposób wypowiedzi jest konkretny i skoncentrowany na czynnościach. Nie sądzę jednak, że jest to błąd. Bynajmniej! Jest to może nieco kuriozalny wybór, jeśli zwrócimy uwagę na to, że akcja powieści dzieje się w czasach teraźniejszych. Ma to jednak sens, gdyż Hejterka jest w gruncie rzeczy bajką. O tym przypomina nam nie tylko struktura zdaniowa, ale również jej moralizatorski charakter. Bardzo często bowiem narrator (szczególnie w końcowej części) tłumaczy nam pewne zjawiska.
Z ręką na sercu
Jedną z rzeczy, jakie wyjaśnia nam narrator, jest stan postaci. Hejterka nosi znamiona powieści psychologicznej, zatem jest to coś, czego można by się spodziewać. Na pochwałę zasługują właśnie te partie, w których (na całe szczęście!) wspomniany narrator się wtrąca, by wytłumaczyć mechanizmy działania zjawisk, takich jak hejt, ataki paniki czy myśli samobójcze. Podejrzewać można, że targetem książki jest młodzież, a więc młodzi ludzie niekoniecznie świadomi tego, jak ich ciało i umysł mogą reagować na pewne zdarzenia. Niestety, z drugiej strony, mam wrażenie, że postaci same w sobie w większości były za mało psychologicznie opisane. Większość z nich jawiła się jako miałka czy nijaka, a ich zachowanie – w większości nieumotywowane. W szczególności ucierpiała na tym relacja matki z córką, co zadziwia, zważywszy na to, że Natasza Socha wcześniej pisywała teksty o takiej tematyce.
Wszystkie dzieci nasze są
Jak zostało wspomniane wcześniej, Hejterka raczej przeznaczona jest dla młodzieży powoli wkraczającej w świat dorosłości. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzeniem, że powieść Nataszy Sochy powinna być w jakiś sposób omawiana w szkołach. Zmaga się przecież z ważnym tematem gnębienia, który przybrał na sile wraz z pojawieniem się nowej technologii, w tym AI. Szkolni stręczyciele mają nowe narzędzia do swojej okrutnej zabawy, co również uwidacznia książka. A mimo to, podchodziłbym do tej książki nieco z rezerwą, gdyż język młodzieży w niej brzmi nieco śmiesznie. Według autorki młodzi ludzie używają na co dzień takich słów jak niebawem, zatem czy czasownika fascynować. O ile nie są to błędy kardynalne, o tyle w trakcie lektury nieco przeszkadzają i kłują w oczy. Pomimo tego, uważam, że Hejterka to powieść ważna i pouczająca. Być może jest nieidealna, ale za to ma odwagę literacko przerobić wszechobecny hejt tak, aby dać ludziom narzędzia do walki z nim.


