- Reklama -

NEWSY

„Kobiecość to syf i kropka”, recenzja książki Frau Wolf

Z czym kojarzy Wam się kobiecość? Może z długimi, rozwianymi na wietrze włosami? Z delikatnie spuszczonymi rzęsami? Albo z niewiastą w zwiewnej sukni, pląsającą po łące w otoczeniu dzieci o urodzie cherubinków? Czy z dłońmi złożonymi w serce na brzemiennym brzuchu? Takiej kobiecości w tej książce nie znajdziecie. Znajdziecie za to obraz rzeczywistej kobiecości spływającej krwią i łzami. Recenzja książki Kobiecość to syf i kropka autorstwa Frau Wolf.

„Pluję na ołtarz macierzyństwa, leję na niego krwią menstruacyjną, moczem niedającym oznak ciąży. Wasze memento mori brzmi: pamiętaj o dziecku”. Fragment książki Kobiecość to syf i kropka.

Menstruacja po kryjomu

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego krew w reklamach podpasek zastępuje niebieski płyn? O menstruacji w naszym społeczeństwie rozmawia się po cichu. Pomimo takich pozycji wydawniczych jak: Wielka księga siusiaków, Mała książka o kupie i Książka o bąkach, leksykon pierdów, prawie wcale nie mamy literatury mówiącej otwarcie o miesiączce.

Nie spotkałam się wcześniej z książką tak trafnie opisującą codzienność płci żeńskiej, szarpanej przez hormony, nieustannie ocenianej i zależnej od aktualnego stanu jednego z organów wewnętrznych.

Bagno zwane kobiecością

Autorka ukrywająca się pod pseudonimem Frau Wolf zrobiła wielki krok w stronę przełamania tabu, jakim wciąż jest w polskim społeczeństwie menstruacja. Trochę dziwiłam się, że osoba, która pisze w tak odważny i sarkastyczny sposób, nie ujawnia swojego nazwiska. Żeby pisać tak groteskowo o kobietach i macierzyństwie, trzeba mieć dużą odwagę i zdolność zauważania rzeczy wstydliwie chowanych pod rąbkiem spódnicy. Można by pomyśleć, że pisarka wstydzi się swoich wnikliwych osądów. Jednak ostatecznie nie przeszkadza mi ten mały, konformistyczny wybieg. Powszechnie wiadomo, jaki ogrom hejtu wylewa się na tych, co wypowiadają brzydką, niewygodną prawdę na głos.

Dla mnie, droga Frau Wolf, trafiłaś w sam środek bagna zwanego kobiecością.

„Chłopaki nie chcą się bawić z nami w bobasy […] chcą być tylko przy tym, jak się robi dzieci”.

Preludium powieści odbywa się na podwórku, w letnie popołudnie. To tu poznajemy główne bohaterki. Dziewczynki, wychowane w tradycyjnych wartościach polskiego blokowiska, bawią się w matki bobasów. Każda z nich już wie, że najważniejszym pytaniem jej życia jest to, czy w przyszłości będzie miała prawdziwego dzidziusia. Jak potoczą się dalsze losy koleżanek? Czy ich zdolność do rozrodu zdefiniuje ich przyszłość?

Bladoczerwona smuga przy lewej krawędzi

Halinę poznajemy, kiedy klęczy na blacie od umywalki w dworcowej toalecie, wyciągając białe stringi w stronę słabego światła lampy. Próbuje wypatrzeć maleńką, czerwoną smużkę krwi. Chce się przy tym upewnić, że może odetchnąć z ulgą, że spóźniający się okres nie jest oznaką ciąży.

Widzę całkiem wyraźnie tę groteskową scenę i śmiałabym się w głos z tej gwiazdy porno, nieprzejmującej się obnażonymi pośladkami w publicznej łazience, gdybym nie pamiętała, ile razy modliłam się do własnych majtek w nadziei, że zobaczę na nich chociaż najmniejszą czerwoną plamkę. Jednak przypominam sobie te momenty i zamiast się śmiać, myślę: kobiecość to syf.

Weronika pragnęła być matką. Macierzyństwo było jej obsesją i celem istnienia. Sąsiedzi szeptali między sobą, że jest zboczona, kiedy proponowała chłopcom na podwórku, żeby zrobili prawdziwego bobaska. Chciała mieć dużo dzieci. Co za ironia, że okazała się bezpłodna.

Prometeuszka

Magda miała niewiele czasu na rozważania. Ona pilnowała zapasu zastrzyków przeciwbólowych, odkąd wioskowe baby na szkolnej wycieczce tłumaczyły jej, że naturą kobiety jest cierpieć. Dostała wtedy swojej pierwszej miesiączki i krwawiąc, gorączkując, omdlewając, trafiła do szpitala. Błona śluzowa jej macicy ciągle na nowo narasta i rozrywa się na strzępy, powodując nieustający krwotok. Ta dziewczyna nie jest ukaranym Prometeuszem. To, co jej dolega, to tylko endometrioza, to tylko zwielokrotniona kobiecość.

A kobiecość to syf.

Andżela jest uzależniona od uznania mężczyzn. Zawsze przez nich przesłonięta, mniej ważna. Najpierw zdominowana przez ojca, teraz ukryta za sławnym kochankiem. Niespełniona i niewiedząca, czego chce, boryka się ze świadomością, że zegar biologiczny tyka. Wie, że wybrać musi jak najszybciej, bo cokolwiek nie zrobi, decyzja o jej życiu zostanie podjęta, z nią lub bez jej udziału, bez względu na to, czy jest już gotowa zdefiniować swoją przyszłość.

Dlaczego musisz być inna niż wszystkie

Judyta, w nieplanowanej i niechcianej ciąży, wybiera się na zabieg do Ostrawy. Przedtem jednak musi wytłumaczyć swoją decyzję zakochanemu w niej bez wzajemności mężczyźnie. Jemu i zapewne jeszcze całej rzeszy innych znajomych, dopytujących, dlaczego nie urodzi, dlaczego nie odda, dlaczego nie pomyślała wcześniej. Przecież na pewno poczuje mityczny instynkt macierzyński, który okaże się silniejszy od jej osobowości, charakteru, przekonań, świadomej decyzji kierowanej rozsądkiem.

Decydowanie o sobie jest tak mało kobiece, a mogłaby sobie darować tą całą niezależność i być prawdziwą kobietą.

…I kropka.

Kobiecość to syf i kropka jest napisana ciętym, dowcipnym językiem. Mocne sformułowania i styl poetyckiego brutalizmu trafiają w sedno zagadnienia histerii macicy. Powieść jest soczysta w opisach, a postacie porządnie zbudowane psychologicznie. Wydawnictwo Krytyki Politycznej wypuściło jedną z ważniejszych polskich lektur o istocie kobiecości.

Najlepszym podsumowaniem całej fabuły jest tytuł książki.

Według mnie słowa: kobiecość to syf są prawdą objawioną, esencją całego tego bałaganu, jakim jest życie pod znakiem macicy.


O historiach kobiet przeczytasz również w książce którędy na wolność.

Latest Posts

- Reklama -

Więcej recenzji