Mulan – recenzja filmu – świetny remake czy porażka Disneya?

Disney już od dłuższego czasu stawia na remake’i popularnych animacji. Ostatnio na ekranach kin zagościł film aktorski o Mulan – chińskiej wojowniczce. Jednak czy poruszył on serca widzów tak bardzo jak animacja sprzed 20 lat?

Zacznijmy od początku…

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie słyszałaby o Mulan. Ta niezwykła animacja dwadzieścia lat temu podbiła serca milionów ludzi, a w szczególności dzieci. Małe dziewczynki wręcz marzyły o przeżyciu tak wspaniałej przygody i zostaniu słynnymi wojowniczkami. Pomimo upływu lat opowieść ta nie została zapomniana. Dlatego też Disney zdecydował się na powrót do historii Mulan, aby opowiedzieć ją na nowo.

Co się stało z Mushu?

Wszyscy, którzy oglądali wcześniejszą animację, na pewno pamiętają Mushu – gadającego smoka, który był świetnym elementem komediowym. Twórcy filmu nie zdecydowali się jednak pozostawić tej postaci. Z jednej strony sprawia to, że produkcja wydaje się dojrzalsza i bardziej poważna. Dzięki temu może trafić też do starszych widzów. Osobiście uważam to za pewien minus, ponieważ w filmie brakuje właśnie elementów komediowych. Trudno tu o jakieś zabawne momenty, które rozluźniłyby atmosferę. Zresztą sami przyznajcie, kto nie kochał Mushu?

Koniec z musicalem?

Oprócz usunięcia Mushu, twórcy zdecydowali się też na pozbycie musicalowych piosenek. I w pewien sposób również dodaje to produkcji więcej powagi, lecz przez to muzyka znacznie kuleje. Żadna melodia nie przykuła mojej uwagi, nic nie wpadło mi w ucho. I tak jak po obejrzeniu animacji miałam ochotę przez cały dzień śpiewać te piosenki, tak teraz nie umiem sobie przypomnieć nawet jednego utworu użytego w filmie. No może poza piosenką z napisów końcowych – tylko ona okazała się interesująca.

Więcej zmian?

Kolejną rzeczą, której nie jestem w stanie przemilczeć, jest podzielenie jednej postaci na dwie osoby.  Mam tu na myśli znanego z animacji kapitana Li Shanga, którego rola w filmie została rozdzielona. Dostajemy więc osobno kapitana i kompana Mulan. Jednak nie warto skupiać się tylko na negatywnych zmianach, ponieważ są też i plusy zaistniałej sytuacji. Zdecydowanie chciałabym wyróżnić nową postać, jaką jest wiedźma. Dodaje ona dużo świeżości, i mimo że nie wykorzystano w pełni jej potencjału, to jej osoba błyszczy na ekranie.

Magiczne chi i przemiana bohaterki

Sceny z obozu wojskowego mogę uznać za swoje ulubione i wręcz najlepsze w całym filmie. Rozwinięta została relacja, którą bohaterka nawiązywała z wojownikami, co dla mnie jest ogromnym plusem. Z przyjemnością i zaciekawieniem oglądałam Mulan odnajdującą się w męskim świecie. Obóz jest też miejscem, gdzie w dziewczynie zachodzą pewne zmiany, lecz zostało to bardzo spłycone względem animacji. Owszem, Mulan zaczyna bardziej pracować nad sobą i swoimi umiejętnościami, jednak wszystko sprowadza się do Chi – mocy znajdującej się w wybitnych wojownikach. I tak jak w animowanej Mulan przemiana bohaterki wynikała z jej ciężkiej pracy i wytrwałości, tak tutaj wszystkie jej umiejętności są tłumaczone wysoką aktywnością Chi.

Czy jest to więc dobry film?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to jednoznacznie. Mulan zdecydowanie nie jest filmem złym. Jest to naprawdę dobra historia kobiety stającej się potężną wojowniczką. Liu Yifei wcielająca się w rolę głównej bohaterki świetnie odegrała swoją rolę. Aktorka bardzo dobrze poradziła sobie z przydzielonym jej zadaniem i przyciąga uwagę widza. Warto też zaznaczyć, że film aktorski trafia do o wiele większej publiczności niż animacja. Zainteresują się nim również starsi widzowie oraz rynek chiński.

Jednak pomimo wielu pozytywnych aspektów, pojawiają się też równe negatywy. Ogromnego budżetu niestety nie idzie dostrzec w scenach walki. Dostajemy tylko jedną wielką bitwę, i to dosyć słabo wykonaną. Lecz nie tylko ta jedna scena jest rozczarowująca, ponieważ w filmie pojawiają się też momenty wręcz irracjonalne tj. bieganie po ścianach. I nie mówię tu o pojedynczym odbiciu się od nich w trakcie walki, a o wręcz wbiegnięciu na szczyt muru.

Animacja czy film aktorski?

Osobiście bardziej wolę animowaną wersję Mulan. Mam wrażenie, że historia w niej opowiedziana zawiera więcej głębi i jasny przekaz, że to własną siłą i wytrwałością można osiągnąć sukces. Jednak nie oznacza to, że remake jest całkowicie zły. W mojej opinii jest to po prostu średniej jakości film. Słysząc o tym, że ma powstać aktorska wersja Mulan miałam dużo oczekiwań, które niestety nie zostały spełnione.

Moja ocena: 5.5/10

Powiązane artykuły

Komentarze

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Rankingi

Antagoniści Marvel i DC Comics – najlepsi z najgorszych

Marvel i DC Comics od zarania dziejów (a przynajmniej od cyklicznych docinek Stana Lee w stronę konkurencji) rywalizują między sobą na rynku komiksowym i...

Polecane

Zmarł Papcio Chmiel, twórca kultowych komiksów z Tytusem

Dziś w nocy, w wieku 97 lat, zmarł Henryk Jerzy Chmielewski, znany jako Papcio Chmiel. Najsłynniejszy polski twórca komiksów.Urodzony 7 czerwca 1923 roku w...

Antagoniści Marvel i DC Comics – najlepsi z najgorszych

Marvel i DC Comics od zarania dziejów (a przynajmniej od cyklicznych docinek Stana Lee w stronę konkurencji) rywalizują między sobą na rynku komiksowym i...

„Winni jesteśmy wszyscy” – zapowiedź

Dwukrotny laureat konkursu organizowanego przez Międzynarodowy Festiwal Kryminału, topowy i uznany pisarz powraca z najnowszą powieścią Winni jesteśmy wszyscy. Gdzie tym razem zabierze nas...