„Przesmyk” Marek Zychla – Recenzja książki

Lęk, brud, przemoc, smutek, szarość i chaos… To wszystko tworzy lepką masę abstrakcyjnej osiedlowej patologii, którą ocieka najnowsza minipowieść Przesmyk. Autor puścił wodze fantazji, serwując czytelnikom ok. 150 stron przesiąkniętych odrealnioną historią Lochy i Młodego.

Światem przedstawionym przez autora rządzi jedna prosta zasada – szacunek należy wywalczyć siłą. Słabi zdobią resztkami ciał mur, odgradzający miasto od reszty świata, płacząc i cierpiąc z bólu przez całą wieczność. Chcesz żyć? Musisz być twardy. Najlepiej jak Locha. Locha i Młody, którzy żyją w jednym ciele. Twierdzisz, że to niemożliwe? Cóż, w Przesmyku nie ma rzeczy niemożliwych.

Brud, smród i… patologia.

Historia książki została osadzona na typowo patologicznym osiedlu, pełnym alkoholizmu, narkotyków i przemocy. Całość upiększa niemal postapokaliptyczna szarość i wylewająca się z każdego bloku rozpacz. Do tego ci kosmici… Nie wiadomo, skąd się w ogóle wzięli i czego chcą. Z pewnością nie przybyli w pokojowych zamiarach. I te sny… Dlatego najcenniejszą walutą stał się alkohol, który pozwala odpędzić dręczące wizje UFOków. Gdzie go dostać? Oczywiście w centrum osiedlowego chaosu – w nocnym.

Autor Przesmyku stworzył niezwykle abstrakcyjny, oderwany od rzeczywistości świat, przesiąknięty przemocą i chaosem. Z początku nie wiadomo, czy jest to krajobraz po apokalipsie, czy może alternatywna rzeczywistość. A może jedno i drugie? Bo choć miasto zdaje się kierować typowo ludzkimi pobudkami, aby przetrwać trawiące je od środka zło, tak karykaturalni wręcz mieszkańcy wyjątkowo spokojnie przyjęli wiadomość o całkowitym chaosie, w którym przyszło im żyć. A może tak było zawsze, tylko nikt nie zdawał sobie z tego sprawy?

Locha / Młody

Marzena jest młodą, dość atrakcyjną kobietą, która doświadczyła w życiu wielu nieszczęść. Począwszy od utraty dziecka, na zbiorowym gwałcie kończąc. Im więcej smutku wypełniało jej żyły, tym stawała się silniejsza i bardziej krnąbrna. I wtedy pojawił się on, Młody, a dokładniej Jakub. Dosłownie spadł jej z nieba. Oboje potrzebowali siebie nawzajem, choć to Locha stała się samcem Alfa. Każdy, kto nie okazuje szacunku, w najlepszym wypadku kończy z połamanymi kośćmi. Ci bardziej pechowi lądują od razu na murze, wraz z innymi poległymi na wojnie z szarą codziennością.

To Locha rządzi osiedlem, dyktuje warunki i dba o Młodego. Pomaga jej w tym wielkie, opasłe cielsko, odporne na ból i cierpienie. Nikt nie odważy się podnieść na nią ręki – siłą wywalczyła szacunek. A w jej cieniu (a raczej ciele) żyje Jakub, cichy bohater Przesmyku, który zaczyna prowadzić własne śledztwo.

Proste trudności

Marek Zychla jest autorem nietuzinkowym. Jego styl, przesiąknięty niewątpliwą erudycją i barwną formą, wciąga czytelnika w głąb irracjonalnej historii, przez co Przesmyk czyta się z zapartym tchem. Język i charakter powieści w swojej budowie są satysfakcjonujące, lecz również wymagające – nie jest to lekka i prosta lektura. Autor zmusza czytelnika do pobudzenia szarych komórek i zastanowienia się nad sensem historii, podanej na złotej tacy. A dokładniej nad tym, co tak naprawdę znajduje się pod płaszczyzną fantastycznych przygód Lochy i Młodego.

Przesmyk, swoim stylem i obrazową formą, cechuje książkę jako pisarski majstersztyk. Akcja budowana jest stopniowo, w przemyślanym tempie, a truchtająca historia odkrywa coraz to ciekawsze smaczki z życia bohaterów. Życia pełnego smutku, szarości i odrzucenia.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu IX, a Was zapraszamy do lektury Genius Loci – Joanna Pypłacz!

 

 

 

 

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

"Przesmyk" Marek Zychla - Recenzja książkiLęk, brud, przemoc, smutek, szarość i chaos... To wszystko tworzy lepką masę abstrakcyjnej osiedlowej patologii, którą ocieka najnowsza minipowieść Przesmyk. Autor puścił wodze fantazji, serwując czytelnikom ok. 150 stron przesiąkniętych odrealnioną historią Lochy i Młodego.Światem przedstawionym przez autora rządzi jedna prosta zasada - szacunek...