Lot w górę
Na skrzydłach wyobraźni nie porwało mnie do wysokich lotów, co nie oznacza, że nie wyniosłam z niej absolutnie niczego. Wszystkie swoje tezy autor stawia z perspektywy ewolucjonisty i interesująco opisuje to, w jaki sposób organizmy wykształciły narządy, które pozwalają latać. Omawia gatunki wymarłe oraz te, które jeszcze możemy podziwiać w naturze. Dzieli latające zwierzęta ze względu na to, jak wykorzystują skrzydła.
W podobny sposób autor analizuje ludzkie zmagania z grawitacją. Podkreśla, że człowiek, dzięki wynalazczości i możliwościom inżynieryjnym i technicznym, bardzo szybko nauczył się latać. Od pierwszych maszyn latających do lotu w kosmos minęło niewiele czasu. Metodami prób i błędów bardzo szybko wprowadzano w projektach korekty, które procesom ewolucyjnym zajęły miliony lat.
Mocne punkty
Dwa zagadnienia zostały w książce Na skrzydłach wyobraźni opisane w sposób fascynujący. Pierwszym z nich jest teoria ewolucji i sposób działania doboru naturalnego. Jeśli jakaś cecha organizmu pozwalała na dłuższe przetrwanie w naturalnym środowisku, to była przekazywana w genach następnym pokoleniom. W ten sposób rozwijały się wszelkie modyfikacje, np. błony pomiędzy palcami, wykształcały się skrzydła i pióra. Co ciekawe, mamy gatunki zwierząt, u których pewne rozwiązania zanikały. W ten sposób część ssaków i ptaków wróciła do życia w oceanach, zamiast wzbijać się w przestworza.
Drugim tematem, który wzbudził moje zainteresowanie, są metody przemieszczania się na duże odległości wypracowane przez rośliny. Dla mnie część dotycząca flory była zdecydowanie ciekawsza niż ta opowiadająca o faunie. Okazuje się, że „pomysłowość” roślin jest dużo bardziej wyrafinowana niż zwierząt. Wykorzystują one wyjątkowo kreatywne sztuczki, żeby przenosić swoje nasiona w jak najodleglejsze od siebie miejsca. To pozwala przetrwać ich gatunkom. Dowiedziałam się również o swoistej symbiozie niektórych roślin z konkretnymi zwierzętami, które ewolucja wyposażyła w narządy tak ze sobą powiązane, że nie ma możliwości, by jedne istniały bez drugich.
Na osobną uwagę zasługuje szata graficzna książki. Ilustracje wykonane przez Janę Lenzovą są piękne. Ponadto książka została wydrukowana na dobrej jakości papierze. Zastosowano olbrzymie marginesy, przez co treści jest mniej, niż wskazywałaby na to objętość książki, ale to też sprawia, że całość jest estetyczną publikacją.
Lot w dół
Jednakże Na skrzydłach wyobraźni nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Zagadnienia, które okazały się dla mnie interesujące, zajmują maksymalnie połowę książki. Reszcie brakuje pasji i porządku. Autor dość chaotycznie przechodził z kwestii dotyczących natury do wynalazków człowieka. Całość też dość znacznie rozminęła się z moimi oczekiwaniami, bo liczyłam na więcej informacji o latających maszynach, tymczasem autor skupił się na naturze. Tym niemniej znalazłam w książce fragmenty fascynujące i rozwijające, dlatego zakładam, że inni czytelnicy również nie będą całkowicie zawiedzeni.
Przeczytaj również naszą recenzję książki Niepowstrzymani!