Strona głównaPublicystykaKultura„Nazywam się. Moja historia” – recenzja książki Chanel Miller

„Nazywam się. Moja historia” – recenzja książki Chanel Miller

W 2016 roku oświadczenie Emily Doe obiegło cały świat i zelektryzowało opinię publiczną. Zgwałcona podczas imprezy dziewczyna odważyła się powiedzieć, że bycie bogatym, studiującym na prestiżowej uczelni sportowcem nie powoduje, że można robić, co się chce, z innymi ludźmi. Opublikowany pod pseudonimem tekst cytowano między innymi w CNN czy „The Times” i błyskawicznie stał się viralem. Teraz Emily ujawnia swoją prawdziwą tożsamość i jako Chanel Miller opowiada o swoich przeżyciach w książce Nazywam się. Moja historia.

Historia Chanel i Emily

Chanel jest radosną i pełną energii młodą kobietą. Razem z rodziną mieszka w małym, spokojnym amerykańskim miasteczku. W dniu, w którym w jej życie wkroczył Brock Turner, razem z siostrą i jej przyjaciółką wybiera się na imprezę organizowaną na pobliskim uniwersytecie. Przyjemnie spędzone popołudnie, kolacja przyrządzona przez ojca – nic nie zapowiadało, że Chanel będzie wspominać ten dzień po tysiąckroć i zdawać z niego relacje z najdrobniejszymi szczegółami. Następnego ranka obudziła się w szpitalu jako ofiara gwałtu. Dla bezpieczeństwa przyjęła pseudonim Emily Doe.

Nazywam się jest książką autobiograficzną. Autorka wprowadza nas w świat ofiary napaści seksualnej. Razem z nią poznajemy cały proces obdukcji, zbierania zeznań, dowodów. Obserwujemy kolejne etapy rozprawy sądowej i przygotowania do nich. Chanel ukazuje nam, jak bolesna jest codzienność, na którą padł cień gwałtu.

Książka o gwałcie

Obawiałam się, że książka o gwałcie będzie przygnębiająca, dlatego podchodziłam do niej z lękiem. To prawda, że ta lektura jest trudna. Wiele razy podczas czytania czułam bezsilną wściekłość i ogrom smutku wlewał się w moje serce. Jednak słowa Chanel w Nazywam się w przeważającej części są inspirujące i przywracają wiarę, że warto walczyć o samą siebie.
Cieszę się, że Chanel Miller napisała tę niezwykle ważną książkę. W ten sposób zabiera głos za nas wszystkie. Nie tylko za te kobiety, które zostały skrzywdzone, czy te, które niestety zostaną skrzywdzone, ale też za te wszystkie, które dzięki jej stanowczemu sprzeciwowi nie staną się kolejnymi ofiarami. W imieniu tych kobiet dziękuję Ci, Chanel, z całego serca.

Chanel zmieniła świat

Pisarka w zgrabnej formie przedstawia czytelnikowi ciekawą fabułę opartą na prawdziwych wydarzeniach, dołączając do niej wiele istotnych informacji, danych statystycznych i komentarzy do bieżących wydarzeń na świecie. Powoduje to, że historia przedstawiona w powieści umieszczona jest w odpowiednim kontekście. Wiemy, że przypadek Emily nie jest odosobniony. Dzieli ona los z milionami kobiet na całym świecie.

Czasem myślę, że gdybym nie poszła na tę imprezę, to wszystko nie miałoby miejsca. Ale potem dociera do mnie, że wydarzyłoby się – tyle że innej dziewczynie.

Chanel w niezwykle logiczny i prosty sposób mówi o przestępstwach seksualnych. Są złe, niezależnie od okoliczności. Jej klarowny styl wypowiedzi przemówił do wielu osób. Sprawa Emily Doe była jedną z tych, które zapoczątkowały ruch #metoo i wielkie zmiany w przepisach prawnych w wielu krajach. Mam na myśli między innymi zmianę definicji gwałtu w kontekście obowiązku uzyskania zgody.

Dwadzieścia minut akcji

Ojciec Brocka w swojej przemowie próbował bronić syna, mówiąc, że to niedorzeczne, żeby przez dwadzieścia minut akcji zniszczyć mu życie. W dwadzieścia minut można wziąć poranny prysznic czy stać tyle w kolejce po gofry. To przecież tyle, co nic, dlatego nie powinno zaważyć na przyszłej karierze Brocka.

W takim ujęciu sprawy wybrzmiewa głos kultury gwałtu. Panowie w garniturach chcą nam wmówić, że należy usprawiedliwiać męskie wybryki, gdyż są one przypisane do ich płci. Każą przymykać oko na ciągnięcie za warkocze, zbywać uśmiechem wulgarne komentarze i poklepywanie dziewczęcych pośladków, ponieważ to tylko nieszkodliwe żarty. Owa „nieszkodliwość” dotyczy oczywiście tylko jednej strony. Krótkowzroczność panów pokroju ojca Brocka jest tak wielka, że nie dostrzegają faktu, że atrakcyjne ciało to człowiek z uczuciami. Sytuacja zupełnie się zmienia, kiedy obiekt niewybrednych zalotów głośno powie, że nie jest z nich zadowolony. Faceci myślą, że to protest i skarga są elementem szkodzącym, nie zaś ich niedopuszczalne poczynania.

Dziedziczenie przekonań

Przypadek Brocka jest beznadziejny. Autorka wielokrotnie powtarza, że nie przyznał się do winy. Można by pomyśleć, że chłopak nie zrozumiał, że zrobił coś złego. Spekulować, że jest ograniczony umysłowo w jakiś dotąd niewykryty sposób. Albo że ma zaburzoną zdolność odróżniania dobra od zła. Albo coś go opętało…
Żadne usprawiedliwienie faktu, że się nie przyznał, mnie nie przekonuje. Uważam, że Turner w każdej chwili napastowania Emily wiedział, że robi coś złego, ale postanowił się do tego nie przyznawać. W ten sposób nadal próbował uniknąć kary, nawet kiedy wyrok już zapadł. Konsekwencje wszakże dotyczą sfery nie tylko sądowej, ale przede wszystkim społecznej. Póki z jego ust nie padnie deklaracja, że faktycznie jest gwałcicielem, zawsze może poddać pod wątpliwość zasadność oceny sądu.

Jaki ojciec, taki…

Zestawienie zachowania ojca oraz syna tworzy przejrzysty schemat przekazywania tradycji przemocy wobec kobiet. Pogardliwy stosunek do zgwałconej dziewczyny jest głęboko zakorzeniony w świadomości starszego i młodszego przedstawiciela rodziny. Od dzieciństwa Brock musiał wielokrotnie słyszeć, jakie poglądy o wartości kobiet i mężczyzn ma jego ojciec. Nie dziwi więc jego przekonanie, że ciało Emily mu się należy.

Turner próbował usprawiedliwić napaść skutkami picia alkoholu. Jedną z wersji, którą forsował ze swoim prawnikiem, było zmienienie pojmowania jego czynu jako gwałtu na nieprzytomnej dziewczynie na utratę kontroli i nieodpowiednie rozeznanie w sytuacji ze względu na zawartość promili we krwi.

Twoją winą nie jest robienie tego, co wszyscy. To nie wszyscy napadli na mnie. Twoim błędem było zrobienie czegoś, czego nikt nie zrobił; ocieranie się o moje nagie, bezbronne ciało ukryte w ciemnym miejscu, gdzie nikt nas nie widział i nie mógł pomóc. Popijanie drinka nie jest przestępstwem, zdejmowanie moich majtek – tak. Napisałeś, że jesteś przykładem tego, jak alkohol potrafi zrujnować życie. Jedno życie, twoje. Zapomniałeś o moim.

Cztery kobiety dziennie

Według statystyk policyjnych w 2020 roku w naszym kraju dochodziło do czterech gwałtów na kobietach dziennie. Należy dodać, że są to wyliczenia na podstawie tylko zgłoszonych spraw. W Polsce 87% kobiet doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej, 25% zostało zgwałconych, a 91% gwałtów nie zostaje zgłoszonych na policję*. Prawie zawsze sprawcy przemocy seksualnej to osoby znajome ofierze, a do większości napaści dochodzi w domach lub mieszkaniach.

*Dane pochodzą z raportu o przemocy seksualnej Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER z 2016 r.

Gwałt po polsku

Nie wiem, jak ofiary napaści seksualnych traktowane są w Polsce. Czy poszkodowana ma zapewnioną opiekę, czy są empatyczne pielęgniarki, bezpieczna strefa do badań, magazyn ubrań zastępczych. Czy w ogóle mamy jakiś system dbania o kobietę i jak on działa. Lakoniczne informacje na ten temat można znaleźć na stronie wylecz.to.

Nie jest łatwo znaleźć informacje o grupach wsparcia lub pomocy dla ofiar przemocy seksualnej. W polskim internecie są tylko śladowe wzmianki na ten temat. Odnoszę wrażenie, że zagadnienie gwałtów nie jest traktowane z otwartością proporcjonalną do skali problemu w naszym kraju. Jeśli chcecie znać moje zdanie na temat dbania o ofiary gwałtów w Polsce, to odpowiem przykładem. Nie tak dawno temu obecny prezydent ułaskawił pedofila wykorzystującego własne dziecko. Dzięki temu sprawca mógł wrócić do domu i mieszkać pod jednym dachem ze swoją ofiarą.

W kraju, w którym partia polityczna ma możliwość publicznego wyrażania poglądu, że kobieta nie jest człowiekiem, że dziewczynki powinny być oddawane mężom do celów prokreacyjnych już po pierwszej miesiączce, zdecydowanie wiele powinno się zmienić. Dlatego jestem tak bardzo wdzięczna Chanel Miller za jej książkę. Za sprowokowanie dyskusji o przemocy wobec kobiet. Za obnażenie okrucieństwa, z jakim są traktowane ofiary przez system (nie)sprawiedliwości na całym świecie.

Mam nadzieję, że Nazywam się trafi nie tylko do kanonu lektur feministycznych, ale również do szerokiej publiczności i zostanie zapamiętana na długo.

Jeśli szukasz pomocy, skorzystaj ze stron:

https://www.przemockid.pl/aktualnosci
https://feminoteka.pl/
https://cpk.org.pl/

Fragmenty oświadczenia Emily Doe:

„Miałam wyschniętą krew i bandaże na rękach, łokciach i pośladkach. Pomyślałam, że się przewróciłam, ale wyjaśniono mi, że zostałam napadnięta. Wciąż jeszcze byłam spokojna, miałam wrażenie, że mówią do innej osoby. We włosach miałam tysiące sosnowych igieł, myślałam, że może spadły na mnie z drzewa. Potem dostałam do podpisu papiery, na których widniało: Ofiara gwałtu. Zabrano moje ubrania. Stałam zupełnie naga, gdy pielęgniarki linijką mierzyły różne obrażenia na moim ciele i fotografowały je. Potrzeba było trzech osób i sześciu torebek, aby pozbyć się wszystkich igieł z moich włosów. Pobrano mi mnóstwo próbek z waginy i odbytu, nakłuwano igłami, podawano różne tabletki do połknięcia. Nikon był wycelowany wprost między moje nogi. Pochwa była pokryta zimną, niebieską mazią, która miała uwydatnić skaleczenia”.

„Patrzyłam na swoje ciało i postanowiłam, że już go nie chcę. Bałam się go, nie wiedziałam, co się w nim znalazło, czym zostało skażone, kto je dotykał. Chciałam je zdjąć jak kurtkę i zostawić w szpitalu.”

„Z telewizji dowiedziałam się, że mój tyłek i wagina były nagie i na widoku, że moje piersi obmacywane, palce wpychane do środka wraz z igłami sosnowymi i odpadami, a goła skóra i głowa ocierały się o chodnik za śmietnikiem, podczas gdy podniecony student pierwszego roku ocierał się o moje nieprzytomne ciało. Ale ja tego nie pamiętam, więc jak mogę udowodnić, że mi się nie podobało?”

„Jeśli nie masz pewności, czy dziewczyna wyraża zgodę, sprawdź na przyszłość, czy mówi pełnymi zdaniami. Jeśli nie może tego zrobić, po prostu jej nie dotykaj. A jeśli dziewczyna się przewraca, pomóż jej wstać. Jeśli jest zbyt pijana, nie właź na nią, nie ocieraj się, nie zdejmuj majtek i nie wkładaj palców do jej pochwy. Jeśli jej goły tyłek i nogi ocierają się o chodnik, szyszki i igły sosnowe, bo leżysz na niej i ją przygniatasz, zejdź z niej”.

Pełny tekst oświadczenia Emily Doe.


Przeczytaj również recenzję Piękno i bestie.

Polecane recenzje

Halszka Witkowska o samobójstwie w książce „Życie mimo wszystko”

Życie mimo wszystko. Rozmowy o samobójstwie to przejmujący wywiad z Halszką Witkowską przeprowadzony przez...

„Ptaszek w klatce” – recenzja książki Katarzyny Żwirełło

W kwietniu tego roku mieliśmy przyjemność objąć patronatem nową powieść Katarzyny Żwirełło. Nie minęło...

„Urokliwe koszmary” – Czym zaskoczy nas Igor Adamczyk?

Igor Adamczyk nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Niemal dziewięć miesięcy po premierze Fabryki Strachu z...

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Kryteria oceny książki

Okładka
10
Fabuła
10
Tematyka
10
Styl
9
Słownictwo
8
W 2016 roku oświadczenie Emily Doe obiegło cały świat i zelektryzowało opinię publiczną. Zgwałcona podczas imprezy dziewczyna odważyła się powiedzieć, że bycie bogatym, studiującym na prestiżowej uczelni sportowcem nie powoduje, że można robić, co się chce, z innymi ludźmi. Opublikowany pod pseudonimem tekst cytowano...„Nazywam się. Moja historia” – recenzja książki Chanel Miller