„Nowoczesna niewolnica” – recenzja książki Tomasza Czarnego i Patryka Bogusza

Duet Tomasza Czarnego i Patryka Bogusza serwuje czytelnikom porządną dawkę brutalnego seksu, przemocy i poniżenia, okraszoną wyjątkowo szczegółowymi obrazami perwersji i wyuzdania. Jak na przedstawicieli polskiego horroru ekstremalnego przystało – panowie nie boją się poruszać tematów tabu, seksu oraz obrzydliwości skrytych głęboko w czeluściach darknetu.

Autorzy powieści przedstawiają z pozoru prostą relację, bazującą na poziomie Pan – niewolnica, mającą na celu zaspokajanie najskrytszych fantazji bohaterów. Nie mówimy tu jednak o przereklamowanym BDSM rodem z Pięćdziesiąt twarzy Greya. Jak na przesiąkniętą ekstremalnym seksem historię, niczym z powieści Edwarda Lee, nie zabrakło obrazowych aktów zniewolenia i dominacji, urofilii, akrotomofilii czy katowania ofiar. Co więcej, z każdą kolejną stroną dowiadujemy się, że perwersyjny układ skrywa w sobie niepohamowane żądze bohaterów, wykraczające grubo poza granice dobrego smaku.

Seksualna niewolnica

Regina, tytułowa Nowoczesna niewolnica, niczym szara myszka stroni od towarzystwa innych, dopuszczając do siebie  wyłącznie jednego mężczyznę, Bruno. Narcystycznego, brutalnego i pozbawionego skrupułów adwokata, uzależnionego od narkotyków i seksu. Choć lepszym wydaje się jednak stwierdzenie „oddaje mu się bez pamięci”…

Co warto zaznaczyć, w książce nie zabrakło wyjątkowo brutalnych, acz szczegółowych, obrazów seksualnego poniżenia, wzbogaconych o niezwykle kreatywną wizję przemocy wobec niewolnicy. Choć z początku nic nie zwiastuje chorej fascynacji, a wręcz wynaturzenia jej Pana, względem przedmiotowego traktowania seksualnych ofiar adwokata, z czasem Regina dostrzega, że Bruno w swoich poczynaniach posuwa się coraz dalej, i dalej, aż do granicy, gdzie przemoc ociera się o śmierć. Wyuzdany seks przeradza się w niebezpieczną grę o własne życie.

Brutalność skąpana w lekkiej panierce

Język, jakim posługują się autorzy w Nowoczesnej niewolnicy, jest lekki i niezwykle przyjemny w odbiorze. Panowie posługują się prostym, acz płynnym stylem, przez co książkę czyta się bez zgrzytów z zapartym tchem. Szczerze powiedziawszy, powieść można wciągnąć w jedną noc, nie czując przy tym znużenia nawałem obrzydzenia czy wstrętu do zaprezentowanych scen gore. Za to oczywiście należy się autorom nieznaczny plusik, gdyż cytując klasyka:

Sztuką jest pisać łatwo o tematach trudnych.

Jak już zostało wspomniane wcześniej – w powieści nie uznaje się tematów tabu. Panowie otwarcie poruszają tematy pedofilii, gwałtów, okaleczeń czy nekrofilii. Cóż, czego innego można się przecież spodziewać po horrorze ekstremalnym?

Choć uważam, że przedstawione w książce sceny brutalności i „kreatywnego” wykorzystania Reginy (i nie tylko) stoją na dość wysokim poziomie, tak miejscami można było pokusić się o bardziej rozbudowane akcje – w szczególności zakończenie książki. Choć jest ono udane, krwawe i obrazowe, to zabrakło mi w nim wyciśnięcia ostatniej kropli soku z makabrycznego owocu, jakim jest horror ekstremalny.

Produkt fizyczny

Nie samą treścią człowiek, a raczej czytelnik, żyje – okładka autorstwa Kornela Kwiecińskiego jest, krótko mówiąc, bardzo dobra: skromna, tajemnicza i jednocześnie w pełni oddająca klimat Nowoczesnej niewolnicy. Całość, jako fizyczna wersja, prezentuje się naprawdę ładnie, za co należy się plusik.

Jednocześnie miałbym kilka uwag co do redakcji tekstu… miejscami wkradały się drobne błędy, czy to interpunkcyjne, czy typowo techniczne. Jednakże należy zaznaczyć, że nie wpływają one szczególnie na końcową ocenę książki, gdyż Nowoczesna niewolnica broni się fabułą, formą i stylem autorów.

Podsumowując

Duet T. Czarny oraz P. Bogusz to naprawdę udane połączenie dwóch przedstawicieli horroru ekstremalnego. Stworzone przez autorów dzieło uważam za must have dla wszystkich zwolenników brutalnych, przepełnionych krwawymi opisami lektur, które zwykłego czytelnika, nieobeznanego w makabrycznych realiach horroru, mogą zmusić do wymiotów.

Po lekturze Nowoczesnej niewolnicy nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem Marcina Piotrowskiego, że horror ekstremalny w Polsce ma się coraz lepiej. Oby więcej takich powieści!

 

Ocena: 7/10

Dziękujemy wydawnictwu Dom Horroru za egzemplarz recenzencki.


Maciej Ciach  W cieniu orła – recenzja.

Powiązane artykuły

Komentarze

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

REKLAMA

Rankingi

TOP 5 pisarzy z Dalekiego Wschodu

Parę lat temu moja przyjaciółka wyjechała na studia do Chin. W porywie wielkiej tęsknoty za nią, sięgnęłam po literaturę z rejonów jej pobytu, aby...

Polecane

„Cień i kość” – pojawił się zwiastun nowego serialu fantasy [ZAPOWIEDŹ]

Już jakiś czas temu Netflix zapowiedział nowy serial. Cień i kość powstał na podstawie bestsellerowych powieści autorstwa Leigh Bardugo i pojawi się na platformie...

Wesołe miasteczko jednak nie takie wesołe? „Joyland” – recenzja książki Stephena Kinga

Ponad trzystustronicowa powieść Stephena Kinga Joyland została wydana w Polsce w 2013 roku. Doprowadziła mnie do poważnych przemyśleń i uświadomiła, jak ludzie potrafią być...

Łucja Benderska – nowa autorka romansów mafijnych

Łucja Benderska to polska autorka, której debiutancka książka Taniec z gangsterem przyszła na świat już dwudziestego czwartego lutego tego roku! Wywiad z pisarką jest...