TRZY KOBIETY, JEDNA TAJEMNICA
Pochowaj nasze kości w ziemi o północy to opowieść o trzech kobietach żyjących w różnych epokach. Choć dzielą je całe stulecia, w pewnym momencie ich losy się splatają.
Maria, urodzona w XVI wieku w małej hiszpańskiej wiosce, marzy o życiu innym niż to, które zostało jej narzucone. Nie chce być jedynie żoną bogatego arystokraty – pragnie zasmakować wolności i rzucić się w wir wielkiego świata.
Charlotte to dziewczyna z wyższych sfer, żyjąca w XIX wieku. Spotyka ją dotkliwa kara za pocałunek z najlepszą przyjaciółką – rodzina wysyła ją do Londynu, gdzie zostaje zmuszona do małżeństwa z obcym człowiekiem. Niespodziewanie na jej drodze staje pewna tajemnicza wdowa, która wyciąga do niej pomocną dłoń.
Alice jest studentką z XXI wieku, pochodzącą ze Szkocji, ale mieszkającą w Bostonie. Po trudnych doświadczeniach postanawia rozpocząć nowe życie na innym kontynencie. Jedna noc spędzona z nieznajomą kobietą całkowicie zmienia jej życie i niweczy wszelkie plany.
CZYSTA UCZTA
Czytałam Pochowaj nasze kości w ziemi o północy dość długo, bo prawie dwa miesiące, ale nie dlatego, że powieść ta mi się nie podobała – wręcz przeciwnie. Chciałam delektować się każdą stroną, chłonąć klimat i nie żegnać się z tą historią zbyt szybko. Rzadko mi się to zdarza. Zazwyczaj gdy książka mi się podoba, wciąga mnie tak bardzo, że pochłaniam ją na jednym posiedzeniu. Z dziełem Schwab mam zupełnie inne doświadczenie. Czytanie go sprawiło mi czystą przyjemność i specjalnie to przedłużałam, by jak najdłużej się tym rozkoszować – niczym wampir krwią.
NIE DLA KAŻDEGO
Fabuła rozwija się tu bardzo powoli. Właściwa akcja moim zdaniem zaczyna się dopiero w drugiej połowie książki, gdy poznajemy Charlotte. Trudno zatem cokolwiek powiedzieć, by niczego nie zdradzić i nie odebrać Wam przyjemności z samodzielnego odkrywania zależności między bohaterkami. Najlepiej więc ogólnie napisać, że Pochowaj nasze kości w ziemi o północy to powieść nastawiona na klimat, emocje oraz refleksję. Schwab skupia się na blaskach i cieniach nieśmiertelności, na codziennym życiu wampirów oraz konsekwencjach ich wyborów. Jeśli ktoś szuka typowego akcyjniaka, może się zatem rozczarować. Nie polecałabym tej historii również osobom, którym nie spodobało się Niewidzialne życie Addie LaRue. Pod względem tempa, poruszanych tematów oraz konstrukcji narracji są to dość podobne pozycje.
NIEŚMIERTELNOŚĆ – DAR CZY PRZEKLEŃSTWO?
Zazwyczaj nie przepadam za narracją opartą na ciągłej zmianie osi czasu, ale tutaj ten zabieg sprawdził się zaskakująco dobrze. Schwab eksploruje upływ czasu na wiele sposobów, inaczej dla każdej z bohaterek. Choć nie zgadzałam się ze wszystkimi ich wyborami i trudno nazwać te postacie dobrymi, czułam wobec nich współczucie – chciały się wyzwolić z okowów dawnego życia, ale nie wiem, czy tak naprawdę którejkolwiek to się udało. Snułam też refleksję, czy długie życie to dar, czy przekleństwo i czy można pozostać sobą, gdy wszystko wokół się zmienia. Losy Marii, Charlotte oraz Alice pokazują, jak chaotyczne, skomplikowane i bolesne potrafi być życie.
TRZY WAMPIRZYCE, TRZY RÓŻNE CHARAKTERY
Jeżeli miałabym zrobić ranking postaci, to do pewnego momentu moją ulubienicą była Maria/Sabine. Zaintrygowana śledziłam jej poczynania chociażby w Wenecji czy w Hiszpanii z Hectorem i Renatą. Dodatkowy plus należy się za polski akcent w jej rozdziałach – wiem, że Samantha Shannon lubi Polskę i wspomniała nasz kraj w najnowszym tomie Czasu żniw, ale u Schwab takiego motywu się nie spodziewałam.
Ostatecznie jednak to Charlotte nazwałabym moją ulubioną bohaterką. Jest to postać tragiczna, współczułam jej od pierwszych stron i z każdą coraz bardziej, a najbardziej, gdy cała prawda wyszła na jaw. To też w jej rozdziałach znalazła się scena, która mocno mnie poruszyła. Chodzi tu o moment jej powrotu w rodzinne strony i wzruszającego spotkania z dawną przyjaciółką. Na miejscu dziewczyny też chciałabym zobaczyć, jak druga osoba ułożyła sobie życie. Dlatego jest to dla mnie jeden z najmocniejszych emocjonalnie fragmentów książki.
Alice natomiast okazała się dla mnie najsłabszym ogniwem tej historii. Była mi zupełnie obojętna i nie umiałabym nawet opisać jej charakteru. Jej rozdziały mnie męczyły, a współczesna linia fabularna wypadła bardzo blado w porównaniu z ciekawymi historiami Marii oraz Charlotte, co tym bardziej zaskakuje, bo ta druga pojawia się przecież stosunkowo późno i dostała mniej czasu antenowego. Poza tym irytowały mnie przerywniki z przeszłości Alice oraz dopowiedzenia w nawiasach – ogólnie nie jestem fanką takiego zabiegu.
KLASYCZNE WAMPIRY – I TO ROZUMIEM
Pochowaj nasze kości w ziemi o północy to prawdziwa gratka dla osób, które po Zmierzchu i innych tego typu powieściach tęsknią za bardziej klasycznym podejściem do wampirów. Tu wyjście na słońce może skończyć się dla naszych bohaterek śmiercią. Nie mogą one też spożywać ludzkich posiłków, bo najzwyczajniej już im nie smakują. Pragnienie krwi jest nieustanne oraz niszczące – muszą z nim walczyć albo mu się poddać. Wampiry Schwab nie znają litości. Podoba mi się takie przedstawienie tych istot.
Ciekawe jest też to, że wampiry w tej powieści tak naprawdę nie żyją wiecznie i nie pozostają takie same. Z biegiem lat dziczeją, tracą resztki człowieczeństwa, stają się coraz bardziej niebezpieczne, aż w końcu… umierają. To odświeżające spojrzenie na te istoty, które w kulturze często są romantyzowane i prowadzą wieczne życie bez żadnych konsekwencji.
ZAKOŃCZENIE, KTÓRE ZOSTAWIA NIEDOSYT
O dziwo, mimo mojej niechęci do Alice zakończenie mnie usatysfakcjonowało. Kompletnie nie spodziewałam się takiego finału. Było mocne, choć pozostawiło ogromny niedosyt, ale w takim pozytywnym sensie. Po przeczytaniu ostatniego zdania miałam w głowie tylko jedno pytanie: „Zaraz, to już?”. Chętnie przeczytałabym jeszcze kilkadziesiąt stron, by zobaczyć dalsze poczynania protagonistki w zaistniałej sytuacji. Albo nawet całą książkę – może wtedy przekonałabym się do tej postaci.
PODSUMOWANIE
Czy Pochowaj nasze kości w ziemi o północy to najlepsza książka Schwab? Na ten moment nie zaryzykowałabym takiego stwierdzenia – muszę zrobić reread pozostałych i na świeżo ocenić – ale na pewno zaliczam ją do grona ulubieńców i najlepszych powieści tego roku. To mroczna opowieść o nieśmiertelności, zemście i konsekwencjach wyborów. Zdecydowanie będę ją polecać każdemu miłośnikowi pozostałej twórczości Schwab, a także fanom klasycznych wampirów.
Zapraszam do recenzji innej książki z wampirami – Akademii Holborn Darii Kwiecińskiej.


