Strona głównaRecenzje książek i komiksówFantastyka, sci-fi, horror„Koniec maskarady” – recenzja książki Samanthy Shannon

„Koniec maskarady” – recenzja książki Samanthy Shannon

Fabuła
9
Bohaterowie
8
Akcja
10
Zakończenie
10

Po kilku latach fani Samanthy Shannon doczekali się powrotu do świata jasnowidzów, Refaitów oraz ślepców. Nigdy nie należałam do grona wielbicieli Czasu żniw, dlatego nie byłam przekonana do sięgnięcia po kolejną część. Postanowiłam kontynuować tę serię po przeczytaniu wielu opinii, że Koniec maskarady to jak dotąd najlepsze dzieło Shannon. Czy czwarty tom faktycznie okazał się tak dobry?

PARYŻ JEST DZIKSZY OD LONDYNU

Koniec maskarady rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z Pieśni jutra. Paige Mahoney przetrwała tortury Nashiry. Nie może jednak dłużej czuć się bezpieczna w Londynie. Opuszcza miasto, by znaleźć się poza zasięgiem okrutnej Refaitki. W towarzystwie Naczelnika zmierza do Paryża. Tam trafia pod opiekę tajemniczej organizacji zwanej Projektem Domino. W zamian za pomoc ma wykonać dla nich pewną misję. Blada Śniąca zamierza działać także na własną rękę. To będzie wiązało się z emocjonującą podróżą po najciemniejszych zakamarkach francuskiej stolicy. Czy Paryż okaże się bezpieczniejszym miejscem od Londynu?

Tymczasem Sajon sukcesywnie poszerza swoje granice. Niewiele czasu pozostało, nim wolny świat odejdzie w zapomnienie. Na barkach Paige, jako że jest jednym z najsilniejszych jasnowidzów i zajmuje wśród buntowników wysoką pozycję, spoczywa ogromna odpowiedzialność. Musi zebrać w Paryżu nowych sojuszników i powstrzymać Sajon. Trudno jednak jej w pełni skupić się na zadaniu, gdyż niewola u Nashiry odcisnęła na niej piętno. Blada Śniąca zmaga się z demonami przeszłości i jednocześnie szykuje się na wojnę. Czy podoła temu wyzwaniu?

POWRÓT DO CZASU ŻNIW…

Jak napisałam, nie nazwałabym się fanką Czasu żniw. Trzy lata temu, zachęcona wszechobecnym w książkowym świecie zachwytem nad twórczością Shannon, postanowiłam sięgnąć po dostępne wówczas tomy. Już po pierwszym nie rozumiałam wzniosłych pochwał dla przygód Paige. Nie odmawiam autorce ciekawego pomysłu, dobrze zaplanowanej fabuły i akcji poprowadzonej w przemyślany sposób. Shannon umie pisać, co do tego nie mam wątpliwości. Ale historia Bladej Śniącej nie porwała mnie tak jak innych. Chciałam podzielać entuzjazm fanów i niecierpliwie oczekiwać na kolejne części. Coś jednak nie zagrało, nie przekonało mnie. Czas żniw okazał się nie dla mnie, niestety. A przynajmniej tak było do premiery Końca maskarady.

…OKAZAŁ SIĘ TRAFEM W DZIESIĄTKĘ

W zasadzie w dziewiątkę, patrząc na moja ocenę. Nie wiem, co się wydarzyło, ale to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Czy po dwóch latach dojrzałam do tej serii? Spojrzałam na nią inaczej? A może to w piórze Shannon coś się zmieniło po tej wieloletniej przerwie w publikacji Czasu żniw? Albo nowy etap tej skomplikowanej historii trafił idealnie w mój gust, a poprzednie tomy nadal by mnie nudziły, gdybym po nie ponownie sięgnęła?

W każdym razie teraz podzielam zachwyt innych, a przynajmniej nad Końcem maskarady. Bo Koniec maskarady to fenomenalna książka. Choć jest obecnie najdłuższą z części, czyta się ją ekspresowo. Nie da się jej odłożyć. Jestem pełna podziwu dla geniuszu Shannon. I jednocześnie zła, bo ta powieść wcale nie dostarcza odpowiedzi, tak jak nam obiecywano. Wręcz przeciwnie. Nasuwa się tylko jeszcze więcej pytań, co zwiększa apetyt na piąty tom.

REWOLUCJA TRWA, A MIŁOŚĆ KWITNIE

Relacja Arcturusa (z początku trudno było mi przestawić się, przyzwyczaiłam się do nazywania go Naczelnikiem) i Paige nie była głównym wątkiem fabularnym. Nie zmienia się to w nowym tomie. Jednak tak jak Shannon wielokrotnie wspominała na swoich socialach, Koniec maskarady to tom dla fanów tej pary, właśnie ze względu na większe skupienie się na ich relacji. Do tej pory rzadko mieli okazję spędzić wspólnie czas. Oboje mieli pilniejsze sprawy na głowie. Teraz, z racji że sami udali się do Paryża, wreszcie mogli porozmawiać tylko we dwoje o czymś innym niż ratowanie świata przed Sajonem.

Tym samym Koniec maskarady zawiera odpowiedzi dla osób zaintrygowanych Refaitami, i to od samego źródła. Jak się okazuje, Paige podziela ciekawość fanów. Zadaje Arcturusowi kilka z pytań, które pojawiały się w Q&A u Shannon. Wcześniej nie było szansy na odkrycie tajemnic tych długowiecznych, nadnaturalnych istot.

Chcę zapewnić osoby, które mniej entuzjastycznie podchodzą do romansów w książkach i uwielbiają Czas żniw za akcję, że wciąż dużo się dzieje. Chyba nawet więcej niż w poprzednich tomach. Poza tym romans Paige oraz Arcturusa nie jest przedstawiony jak w wielu młodzieżówkach, mimo że opiera się na schemacie dość popularnym w tym segmencie literatury. To bardzo zdrowa relacja, bez scen, na których przewraca się oczami, odczuwa zażenowanie. Ja obojętnie podchodziłam zarówno do tych bohaterów, jak i ich związku, ale po tym tomie zaczęłam patrzeć na nich nieco bardziej przychylnym okiem. Mam nadzieję, że dostaną czas dla siebie również w piątej części. W końcu kto czytał, ten wie, że mają sobie dużo do wyjaśnienia…

MASKI OPADŁY, KONIEC MASKARADY

Zakończenie trzeciego tomu nie zwaliło mnie z krzesła, mimo że wielu czytelników uważa je za emocjonujący cliffhanger. Nie byłam w żadnym stopniu bliska snucia teorii, usychania ze zniecierpliwienia. Zakończył się pewien etap tej historii. Przyjęłam to ze spokojem, bez silnej potrzeby poznania dalszych przygód Paige, choć zostało wiele do odkrycia. Za to ostatnie sceny powieści Koniec maskarady sprawiły, że przez jakiś czas nie mogłam dojść do siebie. Byłam zbyt przytłoczona emocjami i coraz to bardziej szalonymi pomysłami wpadającymi do głowy. Jeżeli komuś jakimś cudem zdarzyło się przysypiać w trakcie czytania, to gwarantuję, że pod koniec się rozbudzi. Ostatnie sto stron to istny rollercoaster. Musiałam je przeczytać jeszcze raz, gdy opadły emocje (i maski – nawiązując do tożsamości pewnych bohaterów). Dopiero wtedy w pełni zrozumiałam, co tam się stało. Zwieńczeniem tej dynamicznej akcji jest ostatnie zdanie. Nie można było wymyślić lepszego. Pociągnęło lawinę teorii, domysłów i skłoniło do poszukania opinii innych na ten temat. Za każdym razem, gdy myślę o finale Końca maskarady, sprawdzam, czy Shannon podzieliła się na swoich socialach informacjami o postępach w pisaniu kolejnego tomu. Niestety autorka realnie przewiduje premierę dopiero w 2024 roku. Nie mam pojęcia, jak wytrzymam do tego czasu.

PODSUMOWANIE

Koniec maskarady okazał się genialną, pełną zwrotów akcji podróżą z Paige przez „rozjuszony krwią rewolucji” Paryż. Nie spodziewałam się, że powieść Shannon znajdzie się w moim rankingu najlepszych książek przeczytanych w tym roku. I to na dość wysokim miejscu! Teraz już rozumiem wszystkie osoby, które niecierpliwie oczekiwały na Koniec maskarady po finale Pieśni jutra. Jeżeli nie jesteście jedną z nich i z jakiegoś powodu zastanawiacie się, czy warto kontynuować tę serię, to zachęcam do dania jeszcze jednej szansy Shannon. Uważam, że warto. Być może podzielicie moją opinię i tak jak ja zaczniecie regularnie sprawdzać na Instagramie autorki jej postępy w pracy nad piątym tomem. Samantha postawiła poprzeczkę wysoko. Mam więc nadzieję, że kolejna część dostarczy jeszcze więcej wrażeń niż Koniec maskarady.


Jeżeli szukacie dobrej fantastyki dla młodzieży, zachęcam do przeczytania naszej recenzji książki Vortex Anny Bening.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię