Rudolf Weigl – Polak, który uratował miliony ludzi.

Rudolf Weigl był synem Czeszki i Austriaka. Po śmierci ojca matka wyszła za mąż drugi raz – tym razem za Polaka. Weigl wychował się w patriotycznym domu. Tak bardzo cenił polską kulturę i tradycję, że zawsze mówił, że jest Polakiem. Choć jest zapomnianym i niedocenianym naukowcem, ciężko określić, ilu ludzi ocalił, bo było ich tak wielu. Historia Rudolfa Weigla zaczyna się w 1883 roku.

Początki badań

Przełomowy okres w jego życiu zaczął się w 1918 roku, kiedy został powołany do austriackiego wojska jako parazytolog. Oprócz swoich obowiązków zaczął również prace nad szczepionką na tyfus. Z tą chorobą wówczas walczył cały świat, jednak bez szczepionki i lekarstwa większość ludzi miała małe szanse na przeżycie. Tyfus  roznoszony przez wszy pozostawał niezwykle zakaźny szczególnie przez tragiczne warunki, w jakich ludzie żyli. Polski biolog zaczął odnosić duże sukcesy w związku z badaniami.

Rewolucyjny rok

Szczepionka przeciwtyfusowa prof. Rudolfa Weigla w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie

Rudolf Weigl w 1920 roku został powołany na stanowisko profesora biologii ogólnej na Uniwersytecie Jana Kazimierza właśnie we Lwowie. Tam kontynuował swoją pracę nad szczepionką, którą wynalazł tego samego roku. Do badań wykorzystywał wszy, które karmił swoją krwią. Stworzenie jednej dawki szczepionki wymagało ponad 100 wszy. Ale w jaki sposób tę szczepionkę pozyskiwano? Nakarmioną krwią wszę zarażano bakteriami tyfusa, po czym szczepionkę uzyskiwano z przewodu pokarmowego owada. Rudolf Weigl swoją szczepionkę testował przez przeszło 10 lat. Na udostępnienie szczepionki nalegała większość ludzi, ponieważ, pomimo końca wojny, żyło się biednie, a tyfus nie przestawał się roznosić.

II wojna światowa

Szczepionka na tyfus plamisty w pogrążonej wojną Europie uratowała życie niezliczonej ilości ludzi. Jej skuteczność zachwycała większość naukowców. W 1941 roku do Lwowa wkroczyli Niemcy. Profesorowi proponowali przeniesienie się do Berlina i przyjęcie niemieckiej narodowości. Ten jednak się nie zgodził i pozostał na uniwersytecie. Okupanci zamordowali większość wykształconych ludzi, profesorów, uczonych i ich rodziny. Tymczasem Weigla zostawili w spokoju. Wiedzieli o tym, że będzie im on jeszcze potrzebny. Profesorowi pozwolono zatrudniać w instytucie kogo chce. Dzięki temu uratował życie wielu ludziom, m.in. Stefanowi Banachowi czy Zbigniewowi Herbertowi. W jego instytucie znalazła miejsce większa część lwowskiej inteligencji. Przez ich posadę karmicieli wszy mieli zagwarantowaną nietykalność. Szczepionki Weigla były przerzucane za mury gett i obozów koncentracyjnych; miejsc, w których tyfus zbierał ogromne żniwo.

Rudolf Weigl kochał Lwów

Kiedy Lwów został wyzwolony i włączony do ZSRR, Nikita Chruszczow zaproponował swój instytut w Moskwie. Profesor jednak zdecydowanie odmówił, tłumacząc, że tutaj jest mu dobrze. Był to już trzeci raz, kiedy postanowił zostać we Lwowie. Jednakże w niedalekiej przyszłości musiał opuścić sowieckie miasto. Wyjechał do Krakowa, tam przez chwilę pracował na Uniwersytecie Jagielońskim, ale komunistyczna władza nie dawała mu spokoju. Podejrzewano go o kolaboracje z Niemcami podczas wojny. Władze te w 1948 roku zatrzymały wręczenie Weiglowi Nagrody Nobla. Dwa razy niestety tylko się otarł o tę nagrodę. Raz, kiedy to właśnie odmówił współpracy Niemcom, a drugi raz Polacy mu jej jednak nie przyznali, bo mieli wątpliwości co do jego wojennej historii. Rudolf Weigl zmarł nagle w 1957 roku, w Poznaniu.

Niedoceniona pomoc

Rudolf Weigl pomimo swych zasług jest jednym z bardziej niedocenionych naukowców. Uratował tysiące, a może i miliony ludzi, jednak mało który Polak o nim słyszał. Za granicą jest to dość znana postać, niestety nie u nas. W kraju, który on tak ukochał, przecież całe życie uważał się za Polaka. Nie został również doceniony przez Akademię Szwecką. Dwa razy go nominowano, choć nigdy Nagrody Nobla nie otrzymał. Mam nadzieję, że kiedyś zasługi tego polskiego naukowca zostaną docenione.


Warto zerknąć też na inne, ciekawe artykuły na naszej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *