Gdzie nie ma koronawirusa? – Chodźcie, pokażę wam!

Kto ma dość siedzenia w domu ręka w górę! Dobrze, opuśćcie dłonie, nałóżcie słuchawki i odpalcie space rocka. Zabieram was teraz w podróż do miejsc, gdzie nie ma COVID-19, a czasami nawet tlenu lub grawitacji. Cóż, lepsze takie miejsca niż żadne, przynajmniej za wyjście nie grożą mandatami.

Dwa Słońca - gdzie nie ma koronawirusa
pixabay.com

Drugi kraj, który postawi stopę na srebrnym globie

Od pamiętnego lądowania na księżycu minęło już ponad 50 lat, a po dziś dzień nie kolonizujemy go. No cóż… miejsce fajne, blisko domu, ale atmosfera taka sobie. W sumie żadna.


CIEKAWOSTKA

Każdy z nas ma w kieszeni (lub leży obok Ciebie) komputer, który ma o wiele większą moc obliczeniową niż maszyny na pokładzie Saturna V.


Księżyc bez koronawirusa
pixabay.com

Kolejną przeszkodą poza brakiem atmosfery i słabszą grawitacją z pewnością będzie promieniowanie oraz temperatury. Te bowiem utrzymują się między 122 a – 233 stopniami Celsjusza. A mówią, że to kobiety są zmienne. Może jednak poszukajmy czegoś cieplejszego. Chodźcie dalej.

Wenus! Siostra naszej Ziemi! – tu na pewno nie ma koronawirusa

Mamy atmosferę! No i jest naprawdę ciepło! Naprawdę… jak bardzo? 463 stopnie Celsjusza! Powiedzcie, że ktoś zabrał krem z filtrem 500 i parasol. Koniecznie taki, który wytrzyma deszcze z kwasu siarkowego. Te na jej p0wierzchni są tak silne, że sondy Wenera 5 i Wenera 6 działały około 50 minut, po czym zostały zgniecione na wysokości 20km. I po co ja was tu zabrałem? A co, jakby osiedlić się w… chmurach, a dokładnie nad nimi? Mamy tam ciśnienie około 1000 hPa, ochronę przed promieniowaniem, temperatury między 0-50°C. Ponadto wszelkie potrzebne materiały możemy pozyskać z atmosfery!

Ale może wróćmy na… Marsa!

Okej, nikogo tam jeszcze nie było, ale coraz śmielej patrzymy na czerwoną planetę. Jednak to dość odległa podróż – 54 000 000 km, ale nie takie trasy się robiło wracając z nocnych libacji! Ciśnienie trochę za niskie (średnio 636 hPa), 95,32% dwutlenku węgla (już 3% są zabójcze), do tego promieniowanie, ale co ziemia to ziemia. Nie musimy się czaić w chmurach! A jakie widoki! Największa góra w układzie słonecznym jest właśnie tutaj.

Góry
pixabay.com

CIEKAWOSTKA

Olympus Mons, bo o niej mowa, ma powierzchnię niewiele mniejszą od Francji, a wysokość ponad 21 km! (a biorąc pod uwagę równinę na której stoi to i 26km!).


Może jednak szukajmy dalej?

 

Taki jakby księżyc, ale inny…

Tak tak, mówiliśmy już o księżycu, nie nadaje się, ale poszukajmy dalej! Fobos i Dejmos okrążające Marsa odpadają, więc oddalmy się nieco od Słońca.
Europa (księżyc Jowisza) ma swojsko brzmiącą nazwę i prawdopodobnie pod swoją lodową pokrywą skrywa ocean ciekłej wody. Uh, aż mi się pić zachciało. Jednak tego źródełka pilnuje pies ogrodnika – Jowisz! Sam nie wypije i drugiemu nie da.


CIEKAWOSTKA

Pas radiacyjny, ma tak silne promieniowanie, że zabiłoby nas w 10 minut! To jakby stanąć w odległości 9 metrów od odsłoniętego rdzenia reaktora nuklearnego o mocy 10 GW.


W sumie gdyby zignorować radiację, to chyba największe lodowisko w naszym układzie słonecznym! Ale chyba tym razem spasuję.

Saturn nie chce być gorszy i wystawia swojego Tytana. Co oferuje? -179 °C, 1,5 razy większe ciśnienie niż u nas na poziomie morza. Atmosfera ochroni nas przed promieniowaniem albo nas zabije, bo zawiera cyjanowodór, który możecie znać pod nazwą Cyklon B, którym to naziści mordowali ludzi w obozach koncentracyjnych. Na szczęście te czasy minęły.

Podróż po ciekawych miejscach, gdzie nie ma koronawirusa, skończona.

Dotarliśmy do końca naszej astralnej podróży po miejscach „zdatnych” do życia w układzie słonecznym. W sumie cieszę się, że mogę normalnie oddychać w domu, kranu z wodą nie odgradza promieniowanie, a za oknem nie pada kwas siarkowy! Z drugiej strony miło było z wami wyskoczyć na chwilę w świat fantazji i zobaczyć nieco więcej niż tylko cztery ściany mieszkania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *