- Reklama -

„Uwikłany” – Michał Bednarski – recenzja wartkiego kryminału

Michał Bednarski w swojej powieści Uwikłany posługuje się bardzo żywym językiem – dostosowanym do naszych czasów, który sprawia, że dialogi brzmią naprawdę realistycznie. Ale to nie jest jedyny plus kryminału z akcją osadzoną w Polsce. To tylko drobny smaczek na tle swoistej przygody.

Michał Bednarski jest pisarzem i wydawcą. Na stronie Wydawnictwa Pisanego można zakupić książki autora w wersji papierowej lub e-book (pojedynczo czy w pakiecie).

O czym jest książka?

Tomasz pędzi na spotkanie biznesowe, które jednak zostaje przesunięte na inną godzinę. Zachęcony radami przyjaciela postanawia wziąć udział w darmowym badaniu wątroby, którego ogłoszenie mijał po drodze. Wątpliwości budzi jednak sama przychodnia, o której przyjaciel Tomasza nigdy wcześniej nie słyszał.

W przychodni grupa ludzi spokojnie oczekuje na swoją kolej, choć pewien mężczyzna przejawia silną agresję wobec personelu i samych oczekujących. Chwilę później Tomasz odnajduje jego zwłoki, które następnie znikają bez śladu.

Dla czytelników, którzy lubią szybką akcję

Rzeczywiście w książce tej jest wiele miłych rzeczy. Zaczynając chociażby od liczby stron, których nie jest dużo, bo jedynie 200, a kończąc na dialogach stanowiących znaczną część tekstu.

Akcja toczy się bardzo szybko, chociaż nieprzesadnie. Miejscami można odnieść wrażenie, że przydałby się dłuższy opis narracyjny, ale jego brak wynagradzają bardzo dobrze zbudowane dialogi. Są one tym, co najbardziej urzeka w tej książce. Sprawiają, że czytelnik ma szansę całkowicie zanurzyć się w fabule i poczuć tak, jakby śledził film, a nie czytał powieść.

Uwikłany jest zatem książką dla tych, którzy mają dosyć czytania rozwlekłych opisów, a wolą skupić się na wartkiej akcji i w napięciu śledzić każdą stronę.

Skupienie na fabule, nie na bohaterach

Powściągliwość w opisach widać także na przykładzie sylwetek bohaterów dzieła. Posiadają one cechy raczej grupowe niż jednostkowe. Mało tam indywidualności, nie licząc samego Tomasza. Autor postanowił skupić się na zapewnieniu czytelnikowi rozrywki i chwili relaksu. Odbiorca może zatem skupić się w całości na zagadce i na tym, by rozwiązać ją szybciej niż sami uczestnicy.

Rodzimy autor, to i miasto rodzime

Ostatnimi czasy zauważam wśród pisarzy tendencję do osadzania fabuły w zagranicznych lokalizacjach. Jakkolwiek jestem fanem bohaterów, których imiona są obcojęzyczne, i zwolennikiem właśnie tego kosmopolityzmu po części, tak tutaj doceniam wykorzystanie Warszawy jako podstawy pod tajemniczą sprawę. To dodaje trochę uroku, ale oczywiście Michał Bednarski nie jest jedynym przykładem przedstawiania polskich miast w powieściach polskich autorów.

Na sam koniec

Uwikłany to powieść przyjemna, lekka i szybka. Sprawdzi się w sam raz na wieczór przy książce i dobrej herbacie. Może będzie początkiem niezwykłej przygody z twórczością Michała Bednarskiego? Warto się przekonać.


Czytaj także: Horrorowy felieton #4 – seria „Ślepej śmierci”

- Reklama -

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię