Strona głównaLiteratura"Zabawa w chowanego" – recenzja książki Guillaume'a Musso

„Zabawa w chowanego” – recenzja książki Guillaume’a Musso

Fabuła
5
Narracja
6
Styl
7

Zabawa w chowanego to najnowsza z powieści Guillaume’a Musso wydanych w Polsce. Kolejna z historii, która w niepodrabialny sposób łączy wątek obyczajowy z fantastycznym. Czy jednak jest to książka godna autora kilkunastu bestsellerów?

Słowem wstępu

Pasja do czytania, pielęgnowana już od wczesnego dzieciństwa, narodziła się we mnie po wciągnięciu na jednym tchu fantastycznego dzieła Papierowa dziewczyna przedstawiającego losy pisarza, który pewnego dnia spotyka postać ze swojej własnej książki.

Był to mój pierwszy kontakt z twórczością Musso, ale wiedziałem, że ta przygoda nie zakończy się na jednej pozycji. W późniejszych latach miałem okazję przeczytać wiele wybitnych powieści, ciekawych dzieł naszych czasów i nieśmiertelnej klasyki – mimo wszystko styl współczesnego francuskiego geniusza beletrystyki pozostawał niezmiennie moim ulubionym.

Zawsze zastanawiało mnie, w jaki sposób Musso jest w stanie wymyślić tyle ciekawych historii, tyle zaskakujących zwrotów akcji, a przy tym nadal wydawać kolejne książki, które bardzo szybko zyskują status bestsellera. Może styl nie jest wybitny, ale nie zgodziłbym się, że Musso nie wolno porównywać do najzdolniejszych pisarzy. Jego książki dostarczają rozrywkę, potrzebną nam wszystkim odskocznię od prawdziwego świata.

Skoro już ustaliliśmy, że jestem fanem Guillaume’a Musso, mogę przejść do rzeczy.

Zabawa w chowanego – za dużo naraz… za dużo…

Zabawa w chowanego to akurat nienajlepsze dzieło. Przerysowana fabuła sprawia, że trudno skupić się na występujących w niej motywach. Zdecydowany przerost formy nad treścią, za dużo wątków, za dużo niepotrzebnych postaci, za dużo wszystkiego.

Na początku poznajemy Florę Conway, poczytną autorkę, której córka znika bez śladu podczas wspólnej zabawy w chowanego. Najdziwniejszy jest fakt, że zabawa odbywała się w mieszkaniu, drzwi były zamknięte – dziewczynka nie miała szansy wyjścia na zewnątrz, a mimo wszystko nigdzie jej nie ma. Policja rozpoczyna śledztwo, które jednak po kilku miesiącach nadal stoi w martwym punkcie.

Po drugiej stronie Atlantyku autor bestsellerów, Romain Ozarski, również przeżywa trudne chwile. Nie jest w stanie tworzyć nowych historii, a jego myśli zajmuje wyłącznie konflikt z byłą żoną, która utrudnia mu kontakty z synem. Ale to właśnie Romain wie, co stało się z córką Flory i tylko on może pomóc rozwiązać zagadkę. Co łączy tych dwoje? Tego wam niestety nie zdradzę.

Chociaż po opisie nie wygląda to tak źle, wierzcie mi, sprawa jest bardziej zagmatwana. Początek powieści to ciekawie zapowiadająca się akcja, którą przerywa nagłe „bum”. Czytelnik złapany za kark zostaje wyrwany ze świata, w którym zdążył się już zadomowić. Ledwo mogłem porozmyślać nad losem córki Flory Conway, a już podsunięto mi zupełnie inny obraz. W końcu magiczny atrament przywracający Florze zapał do tworzenia, który zrobiono z krwi zaginionej dziewczynki, tworzył świetny wstęp do brutalnej i niezwykłej opowieści.

Trochę mam wrażenie, że Musso jednak wyczerpały się pomysły lub nie ma już tyle zapału, aby bardziej przyłożyć się do pisania. Mógł śmiało stworzyć coś nowego, bazując na samej historii Flory, nie wprowadzając przy tym kolejnego bohatera, będącego w końcu, jak się okazało, głównym bohaterem.

Trudno, żebym dodał coś więcej, bo nie ma o czym się rozpisywać. Nie zakochałbym się w Zabawie w chowanego tak jak to było w przypadku Papierowej dziewczyny, ale też nie powiedziałbym, że to zła książka. Po prostu zwolennicy twórczości Musso mogą czuć się zawiedzeni, a w zestawieniu z poprzednimi tytułami, ta książka wypada jak napisana w młodości autora, która dopiero teraz doczekała się publikacji.

Jeśli słyszeliście o Guillaume’ie Musso i chcecie przeczytać coś naprawdę fantastycznego, to sięgnijcie po Papierową dziewczynę, Jutro, lub Ponieważ cię kocham. Wszystkie znajdziecie na stronie Wydawnictwa Albatros.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię