Strona głównaLiteratura„Autoboyography” – recenzja książki Christiny Lauren

„Autoboyography” – recenzja książki Christiny Lauren

Autoboyography to książka słynnego duetu pisarskiego tworzącego pod pseudonimem Christina Lauren. O tym tytule słyszałam wiele dobrego kilka lat temu, tuż po zagranicznej premierze. Powieść wreszcie otrzymała tłumaczenie na język polski. Czy warto było czekać?

JEST 10/10, ALE JEST SYNEM BISKUPA

Nastoletni Tanner wraz z rodziną przeprowadza się z Kalifornii do Provo, jednego z najbardziej mormońskich miast w całych Stanach Zjednoczonych. Społeczność Mormonów uznaje wszelkie relacje poza heteroseksualnymi za grzech i nie akceptuje queerowych osób. W związku z tym chłopak nie ujawnia swojej biseksualności. Męczy go jednak życie w szafie, dlatego nie może doczekać się zbliżającego się końca liceum i wyprowadzki tam, gdzie znów będzie mógł być w pełni sobą.

Przy wybieraniu przedmiotów do zaliczenia ostatniego semestru podejmuje wyzwanie rzucone mu przez przyjaciółkę – zapisuje się na Seminarium, prestiżowe zajęcia pana Fujity. Uczestnicy tego kursu mają za zadanie w ciągu czterech miesięcy napisać książkę. Dla Tannera jest to spore wyzwanie, zwłaszcza że nauczycielowi będzie pomagał zabójczo przystojny mentor, Sebastian Brother. Tannerowi wystarczyło jedno spojrzenie, by się nim zauroczyć. Jak więc ma się w jego obecności skupić na zadaniu, szczególnie gdy okazuje się, że jego uczucie jest odwzajemnione? Sprawę jeszcze bardziej komplikuje fakt, że Sebastian jest… synem biskupa.

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE

Po przeczytaniu tej książki nasunęło mi się na myśl jedno pytanie – dlaczego tak długo musieliśmy na nią czekać? Powinna ukazać się u nas jak najszybciej po premierze! Dziwię się, że wydawcy nie rzucili się tłumnie do kupna praw do tłumaczenia, bo Autoboyography to lekko napisana powieść ze świetnie przedstawioną reprezentacją osób LGBT+ oraz dobrze poprowadzonym wątkiem wiary. Christina Lauren w przystępny sposób przedstawiła sporo rzeczy istotnych dla nastolatków wchodzących w dorosłość. Lektura ta może być dla wielu dorastających osób niezwykle cennym doświadczeniem. Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale i dobrze, że w końcu możemy cieszyć się tą książką. Przynajmniej teraz, gdy Christina Lauren jest u nas dość znana, Autoboyography otrzymuje taką uwagę, na jaką w pełni zasługuje.

JEST AKCEPTACJA I MIŁOŚĆ…

W powieściach młodzieżowych bohaterów bardzo często dotyka homofobiczna przemoc. Są oni nieakceptowani przez najbliższych i rówieśników oraz nie mogą liczyć na szczęśliwe zakończenie. Zanim sięgnęłam po Autoboyography, obawiałam się, że i w tym przypadku tak będzie (przez obecny w tej powieści wątek religii wyznawanej przez konserwatywną społeczność). Nie trzeba się jednak tego obawiać, przynajmniej jeśli chodzi o Tannera. Chłopak ma najbardziej wspierających rodziców, jakich można sobie wyobrazić – wierzą w bezwarunkową miłość, nie podążają ślepo za naukami Kościoła, choć byli wychowani w religijnych rodzinach. Czasami aż się zastanawiałam, zresztą razem z bohaterem, czy nie przesadzają z tym pozytywnym nastawieniem i wyrażaniem dumy niemal na każdym kroku. Ale taka historia jest potrzebna, bo jednak najczęściej postacie z różnych przyczyn boją się wyautować przed rodzicami, podobnie jak prawdziwi młodzi ludzie. Życzę każdemu nieheteroseksualnemu nastolatkowi takiej relacji z najbliższymi.

…ALE TEŻ TRUDNOŚCI

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku Sebastiana. Autorkom udało się osiągnąć równowagę, bo Tanner ma wspierających rodziców, a ci Sebastiana zupełnie zmieniliby o nim zdanie, gdyby wyznał im prawdę o sobie. Przez to sam nie może zaakceptować własnej seksualności i wypiera to, kim jest. Ale trzeba mieć na uwadze, że jego problemy nie są napisane w przesadny sposób. Wszystko zostało ładnie wyważone, a przy tym ukazane bardzo prawdziwie. Zrobiło mi się go żal, gdy wyznał, co go trapi. Kibicowałam, by w końcu odnalazł właściwą drogę. To okropne, gdy pomyśli się, że tacy Sebastianowie istnieją naprawdę, że za kreacją tego bohatera kryją się prawdziwe ludzkie dramaty. Czytałam, że sytuacja w społeczności mormońskiej teraz już lepiej wygląda. Mam nadzieję, że w przyszłości całkowicie zaakceptują osoby LGBT+.

UROCZY ROMANS NA POPRAWĘ HUMORU

Uwielbiam praktycznie wszystkie elementy składające się na tę książkę, ale chyba najbardziej urzekli mnie główni bohaterowie. Wiele ich wspólnych scen mnie rozczuliło. Doczepić mogłabym się tylko poprowadzenia romansu, bo odniosłam wrażenie, że ich relacja rozwinęła się za szybko, błyskawicznie stali się parą. Zabrakło nieco czasu na rozbudowanie tego wątku, ale mimo to Tanner i Sebastian stanowili tak uroczą parę, że mogę przymknąć na to oko. Przynajmniej niemal od początku można się nacieszyć interakcjami między nimi. Lepsze to niż historie, w których mamy tylko jeden pocałunek pod sam koniec książki albo wcale. Więc polecam Autoboyography, jeżeli macie ochotę na romans LGBT+ pełny romantycznych scen!

KSIĄŻKA W KSIĄŻCE [SPOILERY]

Autoboyography to tak naprawdę książka w książce – cała historia, którą śledzimy, jest pracą zaliczeniową Tannera. Przyznam, że zdałam sobie z tego sprawę dopiero wtedy, gdy okazało się, że powieść bohatera ma taki sam tytuł jak ta prawdziwa. Gdy historia pisana przez Tannera się skończyła, rozdziały zaczęły być prowadzone z trzeciej osoby. Niezwykle interesujący motyw.

PODSUMOWANIE

Autoboyography to jak na razie najlepsza przeczytana przeze mnie książka w wakacje. Po kilku pierwszych rozdziałach, które mnie nie zachwyciły, nie spodziewałam się, że ostatecznie powieść aż tak mi się spodoba. Niezmiernie cieszę się, że dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka polscy czytelnicy mogli się w końcu zapoznać z tą historią. To tytuł idealny dla każdej nastoletniej osoby ze społeczności LGBT+, ale nie tylko. Każdy znajdzie w opowieści o Tannerze i Sebastianie coś dla siebie. Autoboyography nada się idealnie na letni wyjazd, tak jak inne książki Christiny Lauren. Jeżeli jeszcze przed wami wypoczynek na plaży i nie wiecie, jaką lektura ze sobą zabrać, polecam gorąco Autoboyography!


Jeżeli szukacie książki z reprezentacją, ale inną niż literki G z akronimu LGBT+, zapraszam do recenzji She drives me crazy.

Polecane recenzje

„Ptaszek w klatce” – recenzja książki Katarzyny Żwirełło

W kwietniu tego roku mieliśmy przyjemność objąć patronatem nową powieść Katarzyny Żwirełło. Nie minęło...

„Urokliwe koszmary” – Czym zaskoczy nas Igor Adamczyk?

Igor Adamczyk nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Niemal dziewięć miesięcy po premierze Fabryki Strachu z...

„Royalteen. Następca tronu”, czyli nowa królewska seria

Royalteen to nowa seria, w której losy głównej bohaterki przeplatają się z losami rodziny...

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Kryteria oceny książki

Fabuła
9
Bohaterowie
10
Akcja
9
Okładka
10
„Autoboyography” – recenzja książki Christiny LaurenAutoboyography to książka słynnego duetu pisarskiego tworzącego pod pseudonimem Christina Lauren. O tym tytule słyszałam wiele dobrego kilka lat temu, tuż po zagranicznej premierze. Powieść wreszcie otrzymała tłumaczenie na język polski. Czy warto było czekać?JEST 10/10, ALE JEST SYNEM BISKUPA Nastoletni Tanner wraz z rodziną...