Strona głównaRecenzje książek i komiksówKryminał, thriller, sensacja„Druga szansa” – recenzja książki Katarzyny Bereniki Miszczuk

„Druga szansa” – recenzja książki Katarzyny Bereniki Miszczuk

Okładka
7
Fabuła
7
Bohaterowie
4
Pomysł
9
Zakończenie
8

Druga szansa Katarzyny Bereniki Miszczuk to powieść, z którą miałam okazję zapoznać się po raz pierwszy wiele lat temu, niedługo po premierze. Zrobił na mnie wtedy ogromne wrażenie, głównie dzięki zakończeniu, i trafiła na listę ulubionych książek. Dlatego bardzo ucieszyła mnie informacja o adaptacji. Przed obejrzeniem jej postanowiłam ponownie sięgnąć po Drugą szansę w nowym, filmowym wydaniu, które przygotowało wydawnictwo Uroboros.

WITAMY W OŚRODKU DRUGA SZANSA

Julia budzi się w szpitalu Druga Szansa, zamkniętym ośrodku terapeutycznym dla ludzi, którzy w wyniku wypadku czy traumatycznych wydarzeń doznali amnezji. Dziewczyna, patrząc w lustro na siebie, widzi obcą osobę, jakby obudziła się w nieswoim ciele. Nie potrafi też przypomnieć sobie, jak trafiła do szpitala, ani przywołać w pamięci twarzy czy imion bliskich jej osób. Mimo terapii pod okiem Zofii Morulskiej stan Julii się nie poprawia, a wręcz przeciwnie – bohaterka zaczyna widzieć kruki i rudowłosą dziewczynę, która nie jest jedną z pacjentek, oraz słyszy głos powtarzający słowa „Otwórz oczy” i „Karolina”. Julia z każdą kolejną wizją coraz bardziej traci wiarę w szczere intencje terapeutki. Za wszelką cenę postanawia odkryć prawdę na temat ośrodka oraz celu terapii.

DRUGA SZANSA DLA DRUGIEJ SZANSY

Kieruję się zasadą, że jeśli jakaś książka podbiła moje serce w dzieciństwie czy w latach szkolnych, to już jej ponownie nie przeczytam, by nie zepsuć wiążących się z nią miłych wspomnień. Gust mi się nieco zmienił, poza tym dostrzegam błędy, niedociągnięcia, które mogły mi wtedy umknąć, i wymagam od powieści więcej niż kiedyś. Druga szansa to jeden z niewielu wyjątków – wróciłam ze względu na serial, żeby odświeżyć lekturę i móc ocenić, jak wypadła adaptacja w porównaniu do książki. Tak jak się spodziewałam, przy drugim podejściu odebrałam tę powieść zupełnie inaczej, choć nadal twierdzę, że Miszczuk miała genialny pomysł i to jak dotąd najlepsze jej dzieło. Uwielbiam motyw mrocznego ośrodka, utraty pamięci i tajemnicy oraz grozy wiszącej w powietrzu. To, co nadal podoba mi się w Drugiej szansie, to jej klimat. Niepokój czuć od pierwszych stron, który wzrasta wraz z każdą wizją Julii i odkrywaniem sekretów ośrodka. Miszczuk świetnie poradziła sobie z opisami tej klimatycznej placówki. Wizje bohaterki również przedstawiła ciekawie. Wciąż wzbudzają we mnie dreszcz, zwłaszcza te dziejące się w kulminacyjnym momencie. Styl autorki jest lekki, prosty, wręcz płynie się przez fabułę, dzięki czemu Druga szansa może być lekturą na jeden wieczór. Ale czuć, że to pozycja skierowana raczej do nastoletnich odbiorców. Nie poleciłabym jej komuś, kto zaczytuje się w thrillerach i poszukuje naprawdę mocnych wrażeń. Trzeba mieć też na uwadze, że w powieści występuje wątek miłosny, który nie wszystkim może przypaść do gustu.

PACJENCI

Z wielkim bólem muszę napisać, że postacie to słaba strona powieści. Z bólem, bo pamiętam, że lubiłam Julię i Adama. Teraz dostrzegam jednak, że to dość schematyczna (zwłaszcza na początku) para – naiwna dziewczyna i zbuntowany bad boy. Poza nimi przedstawieni zostają ich przyjaciele, czyli inni pacjenci, którym autorka poświęciła zdecydowanie za mało uwagi. Są słabo nakreśleni – poznajemy ich imiona, szczątkową historię i nic poza tym. Oczywiście przez to, że cierpią na amnezję, trudno o wyłożenie ze szczegółami ich przeszłości, nie tego wymagam. Raczej mam na myśli dopracowanie ich wątku jako mieszkańców Drugiej Szansy, nadanie im więcej cech. Autorka w pewnym momencie niespodziewanie urywa ich historię, przez co do żadnego z nich się nie przywiązałam i po lekturze zapomniałam, jak się nazywali. W dodatku zarówno główne postacie, jak i drugoplanowe, choć mają powyżej dwudziestu lat, zachowują się jak nastolatki. Było to nieco irytujące.

OTWÓRZ OCZY

Nadal uważam zakończenie za największy plus powieści. Myślę, że i teraz bym go nie przewidziała i byłabym równie zaskoczona jak za pierwszym razem. Szkoda jednak, że Miszczuk nie pokusiła się o głębsze wyjaśnienie zasad istnienia ośrodka i tego, co naprawdę działo się z pacjentami oraz jak byli ze sobą powiązani. Brakowało kilku stron więcej na odpowiedzi na pytania, które nasunęły mi się po epilogu. Zbyt wiele pozostało w domyśle. Cieszę się jednak, że nie powstała kontynuacja. To historia, która mogła się sprawdzić tylko jako jednotomówka.

KSIĄŻKA A SERIAL

Przez brak czasu udało mi się obejrzeć dopiero trzy odcinki, ale już od samego początku widać, że twórcy jedynie zainspirowali się książką i nie przenieśli jej jeden do jednego na ekran. Akcja toczy się w inny sposób. Pojawiają się całkiem nowe wątki i postacie, a bohaterowie stworzeni przez Miszczuk zostają inaczej (i moim zdaniem lepiej) przedstawieni niż w powieści. I nie mówię tylko o ich wyglądzie. Trzeba więc po lekturze mieć na uwadze, że zmian jest sporo, i nie nastawiać się na wierne oddanie treści. W tym przypadku uważam jednak, że twórcy odwalili kawał dobrej roboty i wydobyli całkowity potencjał z historii Miszczuk. Serial nie odbiega poziomem od wielu produkcji zagranicznych. Mam nadzieję, że utrzyma go aż do ostatniej minuty. Już teraz polecam go Wam obejrzeć. Bez znajomości książki również będziecie dobrze się bawić.

PODSUMOWANIE

Pobyt w Drugiej Szansie razem z Julią trwał zdecydowanie za krótko – książka powinna być nieco dłuższa. Miszczuk wpadła na genialny pomysł, ale odniosłam wrażenie, że nie przemyślała pewnych kwestii związanych z zakończeniem. Zabrakło dogłębnego wyjaśnienia głównej tajemnicy i rozwinięcia bohaterów pod względem charakterów i życia w ośrodku. Gdyby Druga szansa trafiła w moje ręce po raz pierwszy dopiero teraz, nie oceniłabym jej tak wysoko i nie dodała do listy ulubieńców. Z sentymentu tam zostanie, ale z siedmioma gwiazdkami, a nie dziewięcioma. Mimo to wciąż polecam Wam zapoznać się z tą powieścią, jeśli jesteście fanami młodzieżowych thrillerów z motywem szpitali owianych tajemnicą i trudnym do przewidzenia zakończeniem.


Jeżeli szukacie innych ciekawych książek, na podstawie których Netflix nakręcił serial, zapraszam do przeczytania recenzji trylogii Grisha Leah Bardugo. Opinię o ekranizacji także znajdziecie na naszym portalu.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię