Strona głównaLiteratura„I'm Glad My Mom Died” – Jennette McCurdy była produktem

„I’m Glad My Mom Died” – Jennette McCurdy była produktem

Jennette McCurdy rozbawiała wielu z nas jako fantastyczna Sam Puckett w serialu iCarly i jego późniejszym spin-offie, Sam i Cat. Okazuje się jednak, że za karierą McCurdy stoi ogrom manipulacji, tragedii i toksycznych ludzi.

W I’m Glad My Mom Died trudno wybrać jeden prawdziwy zły charakter. Debbie McCurdy? Tajemniczy Creator? Sama Jennette? Jedno jest pewne – właściwie mało kto był dobry.

Książka zaczyna się w momencie, kiedy Jennette i jej rodzeństwo odwiedzają mamę w szpitalu. Żadne nie wie, co powiedzieć, by pomóc matce się obudzić ze śpiączki. W końcu Jennette mówi:

Mamo, jestem już bardzo szczupła. Ważę już 40 kilogramów. Tak jak chciałaś.

To pierwsza, ale nie ostatnia rzecz, która szokuje.

I’m Glad My Mom Died dzieli się na dwie części – before i after.

Pierwsza połowa autobiografii opowiada o czasie przed śmiercią Debbie McCurdy. Jest to ta najbardziej przerażająca i trzymająca w napięciu część. Razem z sześcioletnią Jennette poznajemy świat show-biznesu. Widzimy, jak dziewczynka bierze udział w kolejnych castingach do filmów. Jej mama – Debbie McCurdy – jest zawzięta i bez skrupułów naciska na rozwój kariery swojej córki. Zmusza ją do udziału w kolejnych produkcjach nawet po tym, jak dziewczynka powiedziała, że nie chce już być aktorką.

Przecież ty kochasz grać!

Zadziwiającą rzeczą w tej części jest fakt, że mała Jennette boi się dorosnąć. Wie, że im starsza będzie, tym trudniejsze stanie się zdobywanie roli. Dotychczas grała postaci młodsze od siebie, a to za sprawą niewielkiej postury. Kiedy orientuje się, że zaczyna dorastać, wpada w panikę. Wtedy matka proponuje, by zaczęła liczyć kalorie.

Boję się dorastania jak ognia. Po pierwsze, jestem mała jak na swój wiek, co jest atutem w show-biznesie, ponieważ można grać bohaterów młodszych od siebie. Mogę pracować na planie dłużej niż młodsze dzieci i mam przewidzianych mniej przerw. Pomijając logistykę, jestem bardziej skłonna do współpracy i stosuję się do uwag lepiej niż siedmioletnie łajzy”.

Tak zaczyna się jej droga do zaburzeń odżywiania.

Debbie McCurdy zarządza dietę tysiąc kalorii, jednak Jennette – wyjątkowo zawzięta, aby pozostać dzieckiem – spożywa jedynie połowę swoich posiłków. Rygorystyczne zasady żywieniowe działają, Net (jak mówiła na nią mama) przestaje rosnąć, jest niewyobrażalnie chuda. Cały czas przypomina małe dziecko.

Diety nie mijają nawet na czas nagrywek do serialu iCarly. Wtedy jednak jest mniej ścisła, by nikt nie zwrócił uwagi na nawyki żywieniowe Jen.

W pierwszej części książki poznajemy również tajemniczego The Creatora. Choć McCurdy nie zdradza jego nazwiska, szybko można zorientować się, o kim mówi.

Dan Schneider, główny producent dla stacji Nickelodeon, był i nadal jest barwną postacią. Znany jest ze swoich niezdrowych ciągot do młodych aktorek oraz ogromnego fetyszu stóp. Kojarzycie scenę z Wiktoria znaczy zwycięstwo, gdzie Victoria Justice strzelała z łuku stopami, a jej koledzy zachwycali się wyglądem tej części ciała dziewczyny? Teraz wszyscy patrzą na te momenty z ogromnym dystansem.

Jennette opowiada, że The Creator obiecywał jej bardzo dużo: własne show, ogromną popularność, pieniądze i fanów. W tym samym momencie masował jej plecy, czy dotykał w nieodpowiedni sposób. Jennette przybliża nam także dialog, w trakcie którego Creator niemal wmusza w Jennette alkohol.

Dzieciaki z „Wiktoria znaczy Zwycięstwo” są pijane prawie cały czas!

Czuję, że The Creator miał dwie skrajne strony. Jedna jest hojna i ponadprzeciętnie pochlebna. Potrafił sprawić, by każdy czuł się jak najważniejsza osoba na świecie. […] Druga strona jest wredna, kontrolująca i przerażająca. The Creator może poniżyć cię i upokorzyć. Widziałam, jak wyrzucił sześcioletnią dziewczynkę za pomylenie kilku kwestii podczas prób.

W piekle Nickelodeon okazuje się jednak istnieć jeden anioł. Miranda Cosgrove – serialowa partnerka Sam Puckett – szybko staje się bliską przyjaciółką Jennette. Z informacji w I’m Glad My Mom Died dowiadujemy się, że ich przyjaźń przetrwała prawdopodobnie aż do dziś. To Miranda pomaga Jennette przejść przez wszystko, co robi The Creator, to ona siedziała całą noc przed łazienką McCurdy, kiedy ona z niej nie wychodziła. To właśnie Miranda chodzi z Jen prawie zawsze do łazienki, by upewnić się, że nie poszła wymiotować.

Before kończy się śmiercią matki Jennette McCurdy i mogłoby się wydawać, że to koniec. Jen nie płacze, nie przeżywa żałoby. Nadszedł spokój.

After zaczyna się dość spokojnie. Kariera Jennette nadal trwa, McCurdy jest wolna i dorosła.

Wyjątkowo obrzydliwym wątkiem w części after jest moment, kiedy serial Sam i Cat zostaje anulowany. Produkcja kończy się z powodu licznych oskarżeń w kierunku Dana Schneidera. Producenci proponują Jennette trzysta tysięcy dolarów „premii”, pod warunkiem że nigdy nie opowie o tym, co wydarzyło się za kulisami serialu.

Łatwo można się domyślić, że Net nie przyjęła tej propozycji. To, co zaproponowali jej agenci, było śmieszne i nie powinno mieć miejsca. Można się tylko domyślać, jak odnieśli się do tego pozostali aktorzy.

Większość drugiej połowy I’m Glad My Mom Died jest pełna zaburzeń odżywiania, walki o siebie, alkoholizmu. Jennette zwierza się ze swoich ciężkich relacji z jedzeniem i terapii. Porzuca aktorstwo i poświęca się walce o swoje zdrowie.

I’m Glad My Mom Died jest przerażające i szokujące. Ciężko znaleźć dobre słowa, by opisać koszmar, przez który przeszła Jennette w dzieciństwie. Czas, który powinien być pełen radości i beztroski, zamienił się w terror i horror młodej aktorki.

Rzeczy, których dopuściła się Debbie McCurdy – wykorzystywanie córki, rygorystyczne diety, manipulacja – to przemoc. Okrutna przemoc wobec własnego dziecka. Po lekturze całości I’m Glad My Mom Died nikt nie powinien być zdziwiony tytułem. Kobieta, która miała być ostoją i autorytetem, stała się potworem i sprowadziła córkę na samo dno.

Rzeczy, które odkrywa przed nami Jennette, są obrzydliwe – molestowanie seksualne, alkoholizm, zaburzenia odżywiania – nikt nie powinien przez to przechodzić. Nie w tak młodym wieku.

I’m Glad My Mom Died nie jest dla wszystkich, ale każdy powinien tę historię przeczytać

Historia jest ciężka. Bardzo trudno czyta się o tym, jakie piekło przeszła osoba, która towarzyszyła w dzieciństwie wielu z nas. Byliśmy zachwyceni postaciami Jennette i ciężko wyobrazić sobie to, co działo się na kulisami.

Można mieć tylko nadzieję, że życie McCurdy się zmieniło. Jen prowadzi teraz podcast I’m Glad My Mom Died, tworzy teksty publicystyczne i wydaje się, że żyje spokojniej i lepiej.


Jeśli interesuje was życie młodych celebrytów, zapraszamy do historii Demi Lovato!

Polecane recenzje

„Nie możesz mnie pocałować” – gorący romans z różnicą wieku

Nie możesz mnie pocałować już od dnia premiery podbija serca czytelników i zbiera same dobre...

Halszka Witkowska o samobójstwie w książce „Życie mimo wszystko”

Życie mimo wszystko. Rozmowy o samobójstwie to przejmujący wywiad z Halszką Witkowską przeprowadzony przez...

„Ptaszek w klatce” – recenzja książki Katarzyny Żwirełło

W kwietniu tego roku mieliśmy przyjemność objąć patronatem nową powieść Katarzyny Żwirełło. Nie minęło...
Wiktoria Pietrzak
Wiktoria Pietrzak
mortuis non mentior

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Kryteria oceny książki

Klimat
10
Historia
9
Okładka
8
Język
9
Jennette McCurdy rozbawiała wielu z nas jako fantastyczna Sam Puckett w serialu iCarly i jego późniejszym spin-offie, Sam i Cat. Okazuje się jednak, że za karierą McCurdy stoi ogrom manipulacji, tragedii i toksycznych ludzi.W I’m Glad My Mom Died trudno wybrać jeden prawdziwy zły...„I'm Glad My Mom Died” – Jennette McCurdy była produktem