Wczoraj i dziś
Klucz do Helheimu jest powieścią zawierającą dwa wątki. Akcja dzieje się współcześnie, kiedy to grupa naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego wraz z nieprzeciętnie inteligentnymi młodymi ludźmi wybiera się na wyprawę na Islandię. Chcą odnaleźć artefakt zwany Naczyniem, który posiada wielką, choć niemożliwą do określenia i nieznaną moc. Okazuje się jednak, że ich śladem podążają amerykańskie służby oraz jeszcze jedna, tajemnicza grupa, która nie przebiera w środkach, by zdobyć islandzki skarb.
Drugi wątek dotyczy innej wyprawy, również pełnej niebezpieczeństw. Tym razem grupa islandzkich wojowników pod przywództwem zmiennokształtnego wyrusza do krain nordyckich bogów, by odzyskać duszę zmarłego syna. W obie te wyprawy, zarówno współczesną, jak i mitologiczną, mieszają się bogowie ze swoimi ukrytymi intencjami.
Między ludźmi a bogami
Klucz do Helheimu jest powieścią dynamiczną i nieustannie trzymającą w napięciu. Myślę, że doskonale nadawałby się na ekranizację, bo można w niej znaleźć dużo akcji, ale też elementów humorystycznych, a nawet romantycznych. Podczas czytania miałam mnóstwo skojarzeń z filmami o Indianie Jonesie. Zresztą nawet bohaterowie książki wspominają o tej postaci i jego przygodach. Autor kreatywnie wykorzystał wątki mitologiczne i plastycznie opisał nieziemskie krainy oraz zamieszkujące je istoty, dzięki czemu jego powieść działa na wyobraźnię.
Nie do końca przekonała mnie konstrukcja postaci tej opowieści. Młodzi bohaterowie mają zróżnicowane oczekiwania wobec wyprawy na Islandię. Kilkoro z nich ucieka przed przeszłością, inni szukają tożsamości albo przygody. To, co zaskakuje, to ich beztroska i brak strachu w obliczu realnego zagrożenia. Zostali napadnięci i pobici, ostrzelani przez wojskowy śmigłowiec, ulegli wypadkowi drogowemu i wszystkie te wydarzenia dość ewidentnie są związane z uczestnictwem w wyprawie, a jednak nie wyglądają na wystraszonych. Żadne z tych wydarzeń nie odwodzi ich od zabawnych przekomarzań, flirtów czy też męskich prób udowodnienia, że jest się najlepszym. W wątku nordyckim tego samego rodzaju zarzuty skierowałabym wobec irytującej mnie skłonności bohaterów do wulgarnych żartów o fallicznym podtekście.
Czy warto?
Jednak jeśli przymknie się oko na te kwestie, to Klucz do Helheimu okazuje się wciągającą i pasjonującą lekturą, w której mitologiczny świat miesza się z rzeczywistością. Podkreślenia wymaga fakt, że autor doskonale zna nordyckich bogów i bohaterów. Po jego powieść z przyjemnością sięgną miłośnicy opowieści o wikingach i średniowiecznych wyprawach. Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna książki. Sugestywna okładka i rysunki zdobiące pierwsze i ostatnie strony rozdziałów to rzadkość, która nadaje publikacji charakteru.
W nielicznych jeszcze recenzjach książki pojawiły się zarzuty dotyczące dziwnego zakończenia. Według mnie jest niepokojące i klimatyczne, więc nie podzielam zdania, że nie pasuje do fabuły. Nie chcę spoilerować, dlatego ograniczę swój komentarz do powyższego stwierdzenia.
Podsumowując, Klucz do Helheimu to godna uwagi lektura, którą można polecić zarówno nastoletnim, jak i dorosłym czytelnikom. Wartka akcja nie pozwala odetchnąć, a kolorytu dodaje jej mityczny świat z całym jego okrucieństwem i grozą.
Zobacz również naszą recenzję Kłamcy!



