Strona głównaPublicystykaKultura„Vortex” – recenzja powieści sci-fi Anny Benning

„Vortex” – recenzja powieści sci-fi Anny Benning

Fabuła
6
Bohaterowie
6
Styl
7
Klimat
7
Język
7
Emocje
5

Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat to pierwszy tom trylogii science fiction Anny Benning. Powieść ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Media Rodzina. Jest pełna zwrotów akcji i burzliwych nastoletnich emocji. Jeśli ciekawi Was, jak debiutująca pisarka opisała dystopijną wersję świata, zapraszam do recenzji.


DZIEŃ, W KTÓRYM ROZPADŁ SIĘ ŚWIAT

Pravortex – potężny wir energii, który zapoczątkował Wielką Mutację – pojawił się w 2020 roku (w ogóle mnie to nie dziwi) i na zawsze zmienił Ziemię. Siedemdziesiąt dziewięć lat później Elaine Collins, ambitna kandydatka na stanowisko łowcy, bierze udział w ostatnim teście. Setki młodych ludzi ściga się ze sobą, wskakując w niebezpieczne tunele, które przenoszą ich z miejsca na miejsce w kilka chwil. Dziewczyna nie pragnie niczego tak bardzo, jak wygrać i stać się łowczynią broniącą ludzi przed niebezpiecznymi mutantami, takimi samymi, którzy zabili jej matkę. Podczas wyścigu Elaine odkrywa w sobie nieznaną siłę pozwalającą jej panować nad wirami.

Przeczytaj także: Fryderyki 2021

A LITTLE SCHEMAT NEVER KILLED NOBODY

Mamy tu wątek potężnej organizacji, Kuratorium, ustalającej zasady życia dla wszystkich zmutowanych ludzi. Główna bohaterka nie dopuszcza do siebie myśli, że metody łowców są mało humanitarne, a mutanci żyją w strefach jak więźniowie. Jej najlepszy przyjaciel jest w połowie mutantem, co oczywiście nie jest akceptowane przez ich rówieśników. A jakby tego było mało, jedyną osobą zdolną nauczyć ją okiełznać vortex jest Bale, arogancki chłopak, z którym od początku Elaine się nie polubiła. Nikogo chyba nie zdziwi, że taki stan ich relacji długo nie potrwa.

Owszem, Vortex jest przewidywalną i schematyczną książką. To jednak nie zmienia faktu, że naprawdę dobrze mi się ją czytało. Fabuła została dobrze przemyślana, bohaterowie ciekawie rozpisani, styl jest lekki, a całość skłania do refleksji na ważne tematy. Wszystko, czego moja wewnętrzna nastolatka oczekuje od książek młodzieżowych, pojawiło się w tej powieści.

„Ludzie mają talent do tego, żeby kierować nasz świat ku destrukcji. Tak było wcześniej i dziś jest dokładnie tak samo”.

Elaine przez dużą część książki toczy wewnętrzną walkę. Przez całe życie była wierna zasadom Kuratorium, a mutantów uważała za stworzenia niebezpieczne i zwodnicze. Jej przemyślenia oraz uczucia czasem wydawały mi się przesadzone, zwłaszcza że w narracji pierwszoosobowej sposób przedstawiania emocji bohaterów czasem jest wyolbrzymiony. Mimo to uważam, że to ambitna powieść, nawiązująca do dzisiejszych problemów społecznych i cywilizacyjnych.

Przeczytaj także: Recenzja Nie wiesz nic Roberta Małeckiego

POCZĄTEK CIEKAWEJ TRYLOGII?

Myślę, że właśnie to czerpanie ze znanych motywów, takich jak podróże w czasoprzestrzeni, rebelia czy mutacje genetyczne, sprawiły, że uniwersum Benning tak mnie zaciekawiło. Pokazało mi coś znajomego, a jednocześnie nie przytłoczyło powtarzalnością. Bohaterowie, mimo że przedstawiają klasyczną relację love-hate, mają w sobie tyle charakteru i głębi, że wybaczyłam im kilka szczeniackich sprzeczek. Świat opisywany przez autorkę jest fascynujący, obrazowy i pełen akcji, dlatego zwyczajnie nie mogłam się od niego oderwać. Dzień, w którym rozpadł się świat to pierwszy tom obiecującej trylogii, na którą z pewnością warto czekać.


Zachęcam do przeczytania artykułu o najlepiej płatnych zawodach.

Aneta Kolesińskahttps://www.wattpad.com/user/xxAneKo
Bezpośrednia, zakręcona, ciekawa świata autorka. Na Wattpadzie znana ze swoich osobliwych recenzji, z nutą humoru i arogancji.
Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię