Strona głównaFilmRecenzja filmu „Joker” – współczucie dla mordercy?

Recenzja filmu „Joker” – współczucie dla mordercy?

Współczucie dla mordercy? Recenzja i analiza filmu „Joker”, czyli chwytającej za serce produkcji o obojętności i ludzkiej oziębłości wobec drugiego człowieka, które doprowadziłyby na skraj psychiczny nie jedną jednostkę. 


Uniwersum DC nigdy jakoś szczególnie mnie nie interesowało, jednak pozytywne opinie na temat  Jokera  bardzo mnie zaciekawiły.

Premiera dramatu miała miejsce w 2019 roku, mimo to produkcja wciąż chętnie jest oglądana przez miliony ludzi na całym świecie.  Film wyreżyserował Todd Phillips, znany twórca serii Kac Vegas. Najnowsze dzieło Phillipsa zdobyło 2 Oscary, 16 innych nagród oraz było nominowane aż 56 razy. 

FABUŁA

Film Joker opowiada historię Arthura Flecka (Joaquin Phoenix), komika z Gotham City, który choruje na chorobę neurologiczną, objawiającą się nagłymi, niepohamowanymi napadami śmiechu. Główny bohater wychodzi ze szpitala psychiatrycznego i próbuje na nowo zaadaptować się w społeczeństwie, pracując jako uliczny klaun. Mieszka w obskurnej kamienicy, gdzie opiekuje się schorowaną matką (Frances Conroy). Arthurowi od dziecka powtarzano, że urodził się po to, by rozśmieszać. Fleck co wieczór ogląda telewizyjne show z Murrayem Franklinem (Robert De Niro), marząc o światowym sukcesie w zawodzie komika.

GOTHAM CITY – MIASTO BEZ LITOŚCI

Już pierwsza scena wywołuje w odbiorcy sporo emocji. Arthur pada ofiarą miastowych chuliganów, co źle odbija się na jego zdrowiu psychicznym. Twórcy już na początku nie kryją się z tym, że bohater jest niestabilny emocjonalnie. W Gotham City Arthur spotyka się z wieloma przykrościami, złym traktowaniem a nawet znęcaniem ze strony innych ludzi. Ile cierpień jest w stanie znieść ludzka psychika?

Pewnego dnia kolega z pracy podarowuje mu rewolwer, który on z niechęcią przyjmuje. Kwestią czasu jest, kiedy w mieście dochodzi do serii okrutnych morderstw i potocznie zwanego „kultu klaunów”.

MISTRZOWSKA GRA AKTORKSA 

Joaquin Phoenix mistrzowsko odegrał rolę skrzywdzonego przez los, chorego psychicznie mordercy, dzięki czemu nadał filmowi nietuzinkowego charakteru i dynamiki. Jego śmiech sprawiał, że czułam lekki niepokój, ale również narastające stopniowo szaleństwo, obłęd, który rodził się w umyśle mężczyzny. 

CO ZA PONURE MIEJSCE!

Bardzo podobała mi się scenografia – skupiała ciemne kolory i idealnie odzwierciedlała żelazną i zimną stronę staczającego się miasta. Nie byłam wcale przytłoczona przygnębiającym nastrojem; wręcz wczułam się w całą historię i oglądałam ją z zapartym tchem.

SEN CZY JAWA?

Chcę zwrócić szczególną uwagę na montaż, ponieważ uważam, że zasługuje na duże uznanie. W filmie pojawia się kilka scen, które tak naprawdę okazują się urojonymi wydarzeniami w życiu bohatera. Sceny te umiejętnie wpleciono w historię właściwą, przez co kilka razy poczułam się nabita w butelkę. Mimo wszystko, jest to ogromna zaleta. 

Na szczególne wyróżnienie zasługuje scena z nożyczkami, w której Arthur z zimną krwią morduje swojego dawnego kolegę z pracy. Duża ilość krwi nadaje produkcji realizmu, co uważam za duży plus. 

OPRAWA MUZYCZNA GODNA UZNANIA 

Cały soundtrack bardzo mi się podobał, niektóre utwory takie jak Bathroom dance wywoływały we mnie duży niepokój i strach, rodziły napięcie i wprowadzały tajemniczy nastrój.

That’s Life Franka Sinatra odzwierciedla myśli głównego bohatera, przedstawia poglądy, którymi Arthur kierował się w życiu i myślę, że każdy powinien poświęcić minutę i skupić się na tekście tej piosenki. Co najśmieszniejsze, melodia tego utworu kojarzyła mi się z piosenką Ty druha we mnie masz z disnejowskiej bajki Toy Story, co było dla mnie niezwykle poruszające, ponieważ główny bohater tak naprawdę nie miał nikogo. Mężczyzna był samotny i bardzo smutny, bezsilny. Czy tak powinno wyglądać ludzkie życie?

JASNE STRONY FILMU 

Nie mogę nie wspomnieć także o kawałkach weselszych, bardziej żywych i rytmicznych, które nadawały Jokerowi kolorów. Odwołam się tutaj do sceny, w której Arthur w charakteryzacji klauna tańczy na schodach, idąc do studia, w którym kręcone jest jego ulubione show z Murrayem Franklinem. Scena ta jest nagrana w zwolnionym tempie, natomiast muzyka, która odgrywa w niej kluczową rolę to Rock and roll part II Gary’ego Glittera. Poczułam budzącą się w bohaterze determinację, upragnione szczęście i wolność – miałam nadzieję, że Arthur Fleck będzie jeszcze kiedyś szczęśliwy.

WSPÓŁCZUCIE DLA MORDERCY? – ASPEKT PSYCHOLOGICZNY 

Utwór w dużej mierze zwraca uwagę na zdrowie psychiczne człowieka, który ze zwierzyny zmienia się w myśliwego. 

Wątek psychologiczny jest moim zdaniem naprawdę dobrze ujęty, wręcz piorunuje i odbiera dech w piersi. Podczas oglądania wielokrotnie powstrzymywałam się od łez – aczkolwiek ostatnie sceny przyniosły mi ogromną satysfakcję i spełnienie. Niedoceniany i dręczony przez innych, zwykły komik z Gotham City wreszcie znalazł swoją upragnioną publiczność i sławę. Być może dziwnie to zabrzmi; o „współczucie dla mordercy” trudno jest w rzeczywistości, jednak reżyser celnie trafia w czuły punkt ludzkiego serca, udowadniając, że człowiek skrzywdzony może posunąć się do wielu nieprzemyślanych, gwałtownych i mścicielskich zachowań, co wynika z braku pomocy medycznej, samotności, a przede wszystkim oziębłości i nieludzkiego zachowania innych.

Jokera oceniam na zasłużone 5 gwiazdek, jednak nie będę kłamać: po zakończonym seansie poczułam się jak klaun i wciąż pozostaję w emocjonalnej rozsypce. 


Przeczytaj również ANTAGONIŚCI MARVEL I DC COMICS – NAJLEPSI Z NAJGORSZYCH.

Klaudia Wróbel
Klaudia Wróbel
So working on a little job in the night, That's forty dollars an hour when I see the light...
Newsy o kulturze

Przeczytaj także

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.