Strona głównaCiekawe„Panie Czarowne” Jakub Ćwiek

„Panie Czarowne” Jakub Ćwiek

Niedaleko granicy z Czechami leży małe polskie miasteczko zwane Głuchołazy. Obecnie najbogatsza mieszkanka tej okolicy postanowiła zostać lokalną patriotką i inwestować w rozwój turystyki. Promocje miejscowości chce oprzeć na mrocznej, ale magicznej historii tych ziem. To właśnie tu w XVI wieku skazano na śmierć najwięcej czarownic. Bogaczka nie wie, że nie wszystkie wiedźmy zostały złapane i że nadal jest to ich miasto.

Głuchołazy

Czarownica, wiedźma, Baba-Jaga to wszystko nazwy niedopasowane do obecnych czasów. Teraz siostry czarodziejki nazywają się Paniami Czarownymi i w czwórkę mieszkają w Głuchołazach. Czuwają nad miastem i mieszkańcami i pilnie strzegą tajemnicy swojego istnienia. Najstarszą z kobiet jest Bunia, niegdyś nazywana Hanką, jednak jest tak stara, że od lat nikt nie zwraca się do niej inaczej. Od niedawna ma kłopoty z pamięcią. Jest ostoją sekretnej wiedzy. Mieszkańcy miasta rzadko zawracają sobie nią głowę, bo uważają ją za dziwną staruchę otoczoną kotami. Jednak gdy mają jakiś problem, od razu przypominają sobie drogę do jej domu.

Trójnia Pań Czarownych

Lilka, Betka i Królewna – tak nazywają się inne Panie Czarowne należące do Trójni Buni. Są od niej dużo młodsze, a każda z nich ma inne wyjątkowe zdolności. Co jakiś czas wszystkie się spotykają, aby omówić sprawy związane z miasteczkiem i ich bezpieczeństwem. Mimo że polowania na czarownice oficjalnie skończyły się parę wieków temu, nadal wielu fanatyków zrzesza się potajemnie, żeby tropić i mordować niewinne kobiety.

Zawsze są przynajmniej trzy.
Może być więcej, ale nigdy mniej.
Psotna dziewka, chutliwa matka i groźna, samotna starucha.
Obdarzona pierwotną mocą Trójnia.

Oprócz czterech Pań Czarownych w Polsce żyją również inne istoty posługujące się magią. Jedną z nich jest Jagna, w której świeżo przeżyte traumatyczne zdarzenia ujawniły niespotykane moce. W książce pojawia się też kilka innych czarownic. Ile ich nadal żyje w naszym kraju? Tego nie wie nikt.

Rytuał bezpieczeństwa

Główne bohaterki poznajemy w noc, podczas której dokonują rytuału mającego zapewnić im bezpieczną barierę przed prześladowcami. Bunia nalega na przyśpieszenie terminu wzmacniania zaklęć, ponieważ przeczuwa, że coś złego zbliża się do miasta. Niestety ma rację. Przywódca religijnych myśliwych, ksiądz Lubert, wytropił jedną z  sióstr i opracował plan odnalezienia ich kryjówki. Jak będzie wyglądać starcie współczesnej inkwizycji ze współczesnymi wiedźmami i kto wyjdzie z niego żywy, dowiecie się sami, czytając powieść.

W dobry stylu

Panie Czarowne są świetnym połączeniem fantastyki z przygodówką. Na szczęście mało tu wątków romantycznych, które wielu pisarzy i pisarek chętnie wykorzystuje, opowiadając historie czarownic. Jest tu za to błyskotliwe poczucie humoru, co uważam za wielki plus w każdej książce. Cieszę się, że nie znalazłam w treści infantylizmu, jaki drażnił mnie w Szeptusze Miszczuk. Nastrój powieści i wydarzenia są dobrze przemyślane. Podczas lektury miałam wrażenie, że każdy potwór i każda mara jest na swoim miejscu. Autor splótł zgrabną historię, umieszczając w niej właśnie tyle magii, ile powinno się mieścić. Uważam to za znaczącą umiejętność, ponieważ niektórzy/re autorzy i autorki fantastyki sprawiają wrażenie, jakby chcieli/ały upchnąć wszystkie znane sobie stworzenia na kartach jednego tomu, chociaż nie mają one nic wspólnego z główną fabułą.

Autor Pań Czarownych

Panie czarowne, materiały prasowe
Panie czarowne, materiały prasowe

Jakub Ćwiek napisał ponad dwadzieścia książek, a do tego masę opowiadań, artykułów i jeszcze innych form. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z jego twórczością. Panie Czarowne zdecydowanie mnie urzekły i chętnie sięgnę po inne książki tego autora.

Panie Czarowne feministycznym okiem

Powieść o czarownicach z samego założenia musi skupiać się na wątkach feministycznych. Ogrom krzywdy wyrządzonej kobietom podczas procesów o używanie magii zostanie w świadomości Europy na zawsze. Ta zbrodnia jest niezagojoną raną zadaną światu przez patriarchat. U Ćwieka historia się powtarza. Znów pojawiają się samozwańczy sprawiedliwi chcący pozbyć się śladów szatana wśród ludzi.

Książki odnawiające motyw starcia pomiędzy czarownicami a ludźmi Kościoła są fascynujące z wielu powodów, ale dla mnie najważniejsze jest to, że można nadać tej tragedii inne zakończenie. Chcemy, żeby historia stosów i stryczków zwieńczyła się inaczej. Pragniemy sprawiedliwości dla naszych prababek i praciotek, które spłonęły, bo nie chciały mieć mężów lub leczyły ludzi ziołami.
Głuchołazy to tylko jedno miejsce na mapie, w którym zamordowano dwadzieścia dwie osoby.
Choć Panie Czarowne to literatura rozrywkowa, warto pamiętać, że strach przed czarownicami to w rzeczywistości głęboko zakorzeniony strach przed mocą kobiecej niezależności.


Przeczytaj recenzje innej magicznej książki Szeptucha kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk!

Polecane recenzje

Halszka Witkowska o samobójstwie w książce „Życie mimo wszystko”

Życie mimo wszystko. Rozmowy o samobójstwie to przejmujący wywiad z Halszką Witkowską przeprowadzony przez...

„Ptaszek w klatce” – recenzja książki Katarzyny Żwirełło

W kwietniu tego roku mieliśmy przyjemność objąć patronatem nową powieść Katarzyny Żwirełło. Nie minęło...

„Urokliwe koszmary” – Czym zaskoczy nas Igor Adamczyk?

Igor Adamczyk nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Niemal dziewięć miesięcy po premierze Fabryki Strachu z...

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

Kryteria oceny książki

fabuła
9
postacie
9
tematyka
9
styl
8
słownictwo
7
Niedaleko granicy z Czechami leży małe polskie miasteczko zwane Głuchołazy. Obecnie najbogatsza mieszkanka tej okolicy postanowiła zostać lokalną patriotką i inwestować w rozwój turystyki. Promocje miejscowości chce oprzeć na mrocznej, ale magicznej historii tych ziem. To właśnie tu w XVI wieku skazano na śmierć...„Panie Czarowne” Jakub Ćwiek