Strona głównaRecenzje książek i komiksówFantastyka, sci-fi, horror"Szeptucha. Kwiat paproci" Katarzyny Bereniki Miszczuk

„Szeptucha. Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk

tematyka
10
fabuła
7
styl
6
poczucie humoru
6
słownictwo
5

Wyobraź sobie, że Mieszko I nie przyjął chrztu. Zapomnij o Dobrawie, o wszystkich świętych misjonarzach, nawracających Polskie ziemie. Jak w XXI wieku by wyglądała Polska, gdyby pozostała pogańskim królestwem do dziś? Recenzja pierwszego tomu powieści Szeptucha. Kwiat Paproci.

Szeptucha, czyli pierwsza pomoc przedmedyczna

Gosława Brzózka, czyli główna bohaterka nazywana Gosią, właśnie ukończyła studia medyczne. Pragnie rozpocząć pracę jako lekarka, jednak w Wielkim Królestwie Polskim, absolwentki medycyny muszą odbyć roczne praktyki u szeptuchy. Jest to absolutnie obowiązkowe, ponieważ po ich zakończeniu kobiety mogą wybrać karierę w białym kitlu lub leczenie niewielkich schorzeń w kwiecistych kiecach i chustach na głowach. Wizyta u szeptuchy jest czymś na kształt naszej wizyty u lekarza rodzinnego, zanim pacjent uda się do szpitala. Bez nich system opieki zdrowotnej w państwie mógłby się załamać, dlatego jest taki nacisk na kształcenie adeptek tego zawodu.

Bakteriofobia

Gosia, będąc człowiek twardo stąpającym po ziemi, jest bardzo niezadowolona, że musi spędzić 12 miesięcy w małej wsi pod Kielcami, ucząc się przyrządzać magiczne wywary z ziół i robiąc talizmany. Ona sama nie wierzy w bogów, nie praktykuje odprawiania obrzędów i nie składa ofiar w świąteczne dni. Do tego bardzo boi się bakterii i brudu, a perspektywa, że mogłaby złapać kleszcza, mrozi jej krew w żyłach. Jednak panna Brzózka urodziła się podczas wyjątkowego układu planet, w szczególnym dniu, a jej pojawienie się zostało przepowiedziane i bogowie niebawem się o nią upomną.

Bogowie, demony i tańce wokół ogniska

W alternatywnej Polsce stworzonej przez Miszczuk nadal panują starzy bogowie. Całkowicie poważnie podchodzi się do obchodzenia świąt takich jak przesilenie letnie, noc kupały czy pierwszy dzień wiosny z topieniem marzanny. Razem z bogami wciąż żywe pozostają istoty ze świata demonów i upiorów takie jak wąpierze, rusałki, utopce czy ubożęta. Gosława spotka ich całe mnóstwo podczas pobytu u Szeptuchy w Bielinach. Pozna również pewnego przystojnego Mieszka, który całkowicie zawróci jej w głowie.

Szeptucha. Kwiat paproci
Szeptucha. Kwiat paproci, materiały prasowe

Romans w słowiańskiej szacie

Trend fascynacji dawnymi wierzeniami trwa w najlepsze od kilku lat w naszej rodzimej fantastyce. Trzeba przyznać, że pozycja Miszczuk, wydana przez wydawnictwo W.A.B. w 2016 roku bardzo się do tego przyczyniła. Historia Gosi rozpoczęta w tomie Kwiat Paproci ma swoją kontynuację w następnych czterech częściach. Cała seria jest wysoko oceniania przez czytelników.

Szeptucha, Miszczuk
Szeptucha, Miszczuk, materiały prasowe

Głównym wątkiem w powieści jest romans czołowej bohaterki ze wspaniałym Mieszkiem. Ten mężczyzna jest wcieleniem dziewczęcych wyobrażeń o męskości. Wysoki, porządnie umięśniony, z czarującym uśmiechem i niebieskimi oczami, odzywa się mało i dosyć szorstko, by spod skorupy swojej hardej obojętności jednym uprzejmym skinieniem wywołać palpitacje serca u niedoświadczonej Gosi. Jego oziębłość ma oczywiście głęboko ukryte sensowne powody, co doprowadza jego adoratorkę do szaleństwa.

Gdybym chciała być złośliwa, powiedziałabym, że ta historia jest o tym, jak bardzo ważne jest, by mieć chłopaka. Wielokrotnie bohaterka jest rozdarta i przygnębiona z powodu braku partnera i właściwie, oprócz kleszczy w lesie jest to jej jedyne poważne zmartwienie. Dużo ważniejsze niż na przykład spotkanie boga śmierci.

Subiektywnie

Szeptucha. Kwiat paproci wydała mi się okropnie infantylna. Żarty, zawarte w tekście oraz poruszane wątki czynią z niej literaturę lekką, niezobowiązującą, idealną na plażę. Prosty język oraz składnia pozwalają czytać ją szybko i płynnie. Nie jest nużąca. Na pewno ciekawe są motywy zaczerpnięte ze słowiańskich wierzeń. Jednak nie jest to książka zapewniająca inne doznania niż rozrywka.

Posłowie do autorki Szeptuchy

Szanowna Pani Miszczuk, chciałam zaznaczyć, że rozczarował mnie niefortunny fragment o syropie sosnowym. Wysłała Pani swoją bohaterkę zbierać pędy sosny, podczas gdy wszędzie zalegał grubo śnieg. Każda zielarka, która sięgnie po tę książkę, będzie urażona taką niewiedzą lub niefortunną modulacją faktów, ponieważ podczas zimy, sosny odpoczywają i nie poczują nowych pędów.


Przeczytaj również recenzje książki Żertwa.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię