- Reklama -

Reżyserzy wszech czasów #1 Tim Burton

Ruszamy z serią reżyserów wszech czasów, w której chciałabym przybliżyć wam historię poszczególnych ikon kina i pomóc zrozumieć, dlaczego ich prace przybrały taki, a nie inny kierunek. Z racji wszechobecnej halloweenowej aury odpowiedni na początek wydaje mi się Tim Burton, jeden z większych ekscentryków Hollywood.

Bohater dzisiejszego wpisu jest bowiem prawdziwym artystą. Jego oryginalne podejście do filmu oraz styl i poczucie estetyki widać na pierwszy rzut oka. A przynajmniej było tak w latach jego świetności, ale o tym później.

Zacznijmy od początku

Timothy Walter Burton urodził się 25 sierpnia 1958 roku w Burbank w stanie Kalifornia w Stanach Zjednoczonych. Dorastał tam i w przyszłości wspominał to miejsce jako typowe, nudne, amerykańskie miasteczko. To właśnie ono stanowiło dla niego czyste płótno do tworzenia własnego świata. Karykaturalną wersję rodzinnego osiedla reżysera możemy zobaczyć np. w filmie Edward Nożycoręki z 1990 roku. Burton od zawsze pasjonował się sztuką: malowaniem, rysowaniem, czytaniem, a także animacją. Animowaną Wyspę Doktora Agora nakręcił bowiem w wieku zaledwie 13 lat!

Choć nie zdobył wykształcenia średniego w liceum, w 1981 roku ukończył studia na wydziale animacji w California Institute of the Arts w Walencji. W latach 70. rozpoczął pracę jako animator w studiu Walta Disneya, gdzie pracował przy filmie Lis i Pies (1981), jednak oryginalny styl Burtona nie pasował do bajkowego świata wytwórni. Jego pierwszy film – Frankenweenie – nie został doceniony, wręcz przeciwnie, przyczynił się do zwolnienia przyszłego reżysera.

Tim Burton
Kadr z filmu „Lis i Pies” (1981)

Na wschód gwiazdy nie trzeba było jednak długo czekać

Cztery lata po utracie pracy, w 1988 roku, ukazał się kultowy już film Sok z żuka, który znacząco popchnął karierę Burtona. Rok później na ekranach pojawił się Batman, którego sukces przyniósł reżyserowi rozgłos i uznanie. Trzecim hitem okazał się zaś Edward Nożycoręki. Film powstawał w złotych latach swojego twórcy, a sukcesy, jakie osiągnął, pozwoliły Burtonowi na poszerzenie horyzontów. O rolę tytułową ubiegać się mieli Tom Cruise i Tom Hanks (który później zrezygnował). Podobno zainteresowany był także sam Michael Jackson! Jednak ostatecznie w Edwarda wcielił się Johnny Depp, zapoczątkowując tym wieloletnią i owocną współpracę.

Burton nie był gwiazdą jednego sezonu

Dzieła, z których zasłynął, rozłożyły się na długie lata. Zyski niewątpliwie przyniosły filmy takie jak Miasteczko Halloween (1993), Jeździec bez głowy (1999) z Johnnym Deppem, Planeta małp (2001), Duża ryba (2003), Gnijąca panna młoda (2005), Charlie i fabryka czekolady (2005), Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (2007), Alicja w Krainie Czarów (2010) i Mroczne cienie (2012). W każdym z pięciu ostatnich wymienionych filmów główną rolę objął Depp. W 2012 ukazała się też nowa animowana wersja Frankenweeniego.

Co działało na korzyść filmów Burtona?

Z całą pewnością oryginalność na tle produkcji innych reżyserów. Jeśli jednak chodzi o filmy samego Burtona, można znaleźć tu wiele prawidłowości i podobieństw. Tim czerpał inspirację z życia i otaczającego go świata. Frankenweenie był wzorowany na podopiecznym z dzieciństwa Tima, podkrążone oczy bohaterów wynikały z bezsenności reżysera, a ich dziwny wygląd i charakter nawiązywały do tego, że twórca w młodości uchodził za dziwaka. Sam Burton wspominał, że był raczej cichym, niewidocznym dzieckiem, zawsze oznaczonym etykietką odmieńca. W dzieciństwie też, z nieznanego mu powodu, rodzice zamurowali mu okna w sypialni, pozostawiając jedynie małe lufciki. Zdaniem wielu sztuka była dla reżysera prawdziwą terapią i przyniosła wiele korzyści zarówno materialnych, jak i psychicznych. W swoich filmach przedstawiał więc to, co dziwne, nietypowe i niepokojące jako intrygujące, przyjazne bądź kolorowe i zabawne. Protagonistami czynił kościotrupa, zgniłą i martwą pannę młodą, gotyckiego młodzieńca pomalowanego na czarno z nożycami zamiast rąk.

Tim Burton
Kad z filmu „Miasteczko Halloween” (1993)

Artystyczna wizja

Fabuła i prawa fizyki nie były dla Burtona przeszkodą. Wszelkie nieścisłości ulegały kreatywności i wizji reżysera. Przerost formy nad treścią działał tu w naprawdę przyjemny i lekki sposób, dając efekt pomieszania horroru z komedią. Wyjątkowe scenerie jak w Charliem i fabryce czekolady czy pomysłowe charakteryzacje jak w Edwardzie Nożycorękim cieszyły oko, dając poczucie, że patrzymy nie tylko na film, ale też dzieło sztuki, pracę artysty. Tim nie stawiał na wielowątkowość, plot twisty czy rozbudowane historie bohaterów z imponującym backstory. Wolał kreatywność, zabawę i groteskowe pomieszanie elementów, których nigdy nie spodziewalibyśmy się zobaczyć obok siebie.

Tim Burton
Kadr z filmu „Sok z żuka” (1988)

Obecna działalność

Nowsze produkcje reżysera niestety nie mają w moim odczuciu „tego czegoś”. W 2016 ukazał się Osobliwy dom Pani Peregrine, a w 2019 Dumbo. O ile pierwszy film może obronić się tajemnicą czy grą aktorską i postacią tytułową Evy Green, o tyle Dumbo jest dość nijaki i nie ma sobą nic do zaoferowania pod kątem reżyserskiej postawy Burtona. Jest to prosta i zwykła bajka, jaką mógłby wyreżyserować bez większego wysiłku każdy inny obracający się w tej branży człowiek. W obu filmach twórca odszedł od gloryfikacji dziwności pod postacią głównego bohatera oraz groteskowej scenerii i charakteryzacji. Pierwszy tytuł jest ekranizacją książki, więc broni się pomysłowością Ransoma Riggsa, brak jej jednak Burtonowskiego uroku. Od lat krążą też pogłoski o kontynuacji kultowego Soku z żuka, jednak reżyser wypowiadał się już, jakoby wątpi, aby kiedykolwiek miało dojść do premiery. Może faktycznie lepiej nie dotykać starych, dobrych klasyków?


Dziękuję za uwagę i zapraszam do innych Halloweenowych wpisów, takich jak ranking tematycznych książek. Wesołego święta duchów!

- Reklama -

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię