Strona głównaRecenzje książek i komiksówKryminał, thriller, sensacja"Sprawa Sary" recenzja nowego thrillera psychologicznego Karoliny Głogowskiej

„Sprawa Sary” recenzja nowego thrillera psychologicznego Karoliny Głogowskiej

Fabuła
8
Bohaterowie
8.5

Sprawa Sary to tytuł nowego thrillera psychologicznego Karoliny Głogowskiej, który, jako jeden z nielicznych, zdołał naprawdę wzbudzić we mnie uczucie grozy i niepewności. Fabuła przedstawia losy wyniszczonego i niespełnionego zawodowo dziennikarza Witolda, któremu nie daje spokoju pewna sprawa z czasów jego dzieciństwa. Od prawie trzech dekad nikt nie widział Sary, jego pierwszej miłości, a wydarzenia związane z jej zniknięciem wciąż pozostają zagadką.

Brzeziniec — miejsce, w którym wszystko się zaczęło

W 1993 roku Witek Wedler jak zawsze spędzał wakacje w Brzezińcu wraz z Tomkiem, Jackiem i Izą nazywaną Fangą. Tego roku coś się zmieniło, dołączyła do nich Sara — piękna, lecz zbyt poważna jak na swój wiek kuzynka Izy. Witold od samego początku wiedział, że nie pasuje ona do ich „bandy”, ale świadomość ta nie zmieniła jego uczuć względem nowo poznanej rówieśniczki.

Czytając książkę, można poczuć, jak szczęśliwy był główny bohater jako dziecko. Myślał tylko o ciekawym spędzeniu letnich dni z przyjaciółmi. Jego uwagę zaprzątała też Sara, chciał się do niej zbliżyć i marzył, żeby odwzajemniła jego uczucia.

Niestety, zanim zdążyli się z Sarą do siebie zbliżyć, jego pobyt w tej małej miejscowości dobiegał końca. Dodatkowo przed jego wyjazdem zostali zawiadomieni o zniknięciu dziewczyny. Witek wraz z rodziną wrócili do domu, a o Sarze dalej nic nie było wiadomo. Co się z nią stało? To pytanie zadawali sobie wszyscy, jednocześnie mając nadzieję, że nastolatka niebawem wróci, a cała ta sprawa okaże się nieporozumieniem.

Klimat, czyli jedna z zalet lektury

Akcja rozgrywa się w dwóch liniach czasowych — w 1993 oraz w 2020 roku. Dzięki temu zabiegowi książka oddaje klimat lat dziewięćdziesiątych, a czytając, czuje się nostalgię i tęsknotę za dzieciństwem, w którego czasie bohaterowie, jak wiele dzieci, patrzyli na życie przez różowe okulary. Tak niewinne postrzeganie świata kontrastuje z rozdziałami opisującymi czterdziestoletniego Witolda, który od tamtych pechowych wakacji stał się zupełnie innym człowiekiem.

Próba rozwiązania sprawy

Czytając pierwszy rozdział opisujący dorosłe życia dziennikarza, nie do końca rozumiałam, dlaczego stał się on aż tak smętny, ale wraz z postępem fabuły stawało się to jasne.

Witek zachorował na padaczkę, przez co przypominały mu się wydarzenia z lata dziewięćdziesiątego trzeciego roku. Męczące wizje zmusiły go, by znów przyjrzeć się sprawie. Wraz z Agatą, która prowadziła na Facebook’u stronę poświęconą Sarze, próbowali dojść do tego, co stało się z jego pierwszą miłością. W tym samym czasie poznał przez internet Lenę, nieprawdopodobnie podobną do Sary kobietę. Czy była ona tym, za kogo się podawała?

Dlaczego Sara aż tak odstawała od innych?

Już na pierwszej stronie książki podkreślona jest inność dziewczynki. Zazwyczaj ubrana była niemalże odświętnie. Ponadto nie bawiły ją żarty innych i wydawała się, kolokwialnie mówiąc, sztywna. Początkowo nie wzbudzała sympatii w innych dzieciach. Jednak z czasem została zaakceptowana, choć nadal się wyróżniała.

Relacja dziewczyny z jej mamą — Teresą — nie ułatwiała Sarze budowania przyjaźni. Matka pilnowała córki jak oka w głowie. Sara nie miała ani trochę wolności i nawet na tak podstawowe sprawy, jak napicie się wody, potrzebowała zgody rodzicielki. Teresa wydawała się dobrą osobą, lecz przewrażliwioną na punkcie wszystkiego, co dotyczyło córki. Czy można to nazwać szczęśliwą młodością?

Koniec dzieciństwa

Główny bohater po powrocie do domu zdał sobie sprawę, że jego dzieciństwo skończyło się, gdy przestał idealizować rzeczywistość. Zaczął zauważać negatywny wpływ wydarzeń z Brzezińca na życie jego rodziny oraz niego samego. Autorka ujęła to tymi słowami:

Zupełnie jakbym wcześniej żył w bajce i nagle doświadczył brutalnej rzeczywistości. Jakby w lipcu dziewięćdziesiątego trzeciego roku skończyło się moje dzieciństwo.

Po przeczytaniu tego fragmentu zobaczyłam, jak wielką zmianę w życiu Witolda spowodowało to lato. Zaginięcie znajomej osoby jest ogromną traumą. Przez to Witek już w wieku trzynastu lat dorósł i zrozumiał, że dziewczyna, do której czuł dużą sympatię, prawdopodobnie nie wróci. Wydarzenia te musiały drastycznie zmienić jego nastawienie do życia.

Idealny wybór dla miłośników kryminałów

Czy rodzina Sary mogła mieć coś wspólnego z jej zaginięciem? Takie pytania zadawał sobie Witek, próbując dociec prawdy, a odpowiedź na nie poznacie tylko, jeśli przeczytacie Sprawę Sary.

Książka Karoliny Głogowskiej jest z pewnością godna polecenia. Od dawna nie mogłam znaleźć  thrillera, który sprawi, że będę martwiła się o to, co stało się z bohaterami. Myślę, że jeśli — tak jak ja — lubicie lektury z motywem nierozwiązanych zagadek i powrotu do dzieciństwa, które jednocześnie wzbudzają uczucie lęku i niepewności, to na pewno szybko staniecie się fanami Sprawy Sary. Cieszę się, że natrafiłam na tę książkę i mam nadzieję, że Wy także po nią sięgniecie, bo naprawdę warto.


Fanom kryminałów polecam przeczytać także recenzję książki Śmierć pani Westaway.

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię