Strona głównaRecenzje książek i komiksówBiografie"Wiedźma. Droga do siebie" – autobiograficzna powieść współczesnej czarownicy i Wyroczni Los...

„Wiedźma. Droga do siebie” – autobiograficzna powieść współczesnej czarownicy i Wyroczni Los Angeles – recenzja

Okładka
10
Klimat
6
Podjęcie tematu
6
Rozwinięcie wątków
4
Styl
4

Po powieść Amandy Yates Garcii sięgnęłam zaciekawiona jej opisem. Liczyłam na opowieść o tym, jak autorka odkrywała w sobie czarownicę. Wiedziałam, że będzie to trudna historia, naznaczona traumą, ale jednocześnie opowiadająca o praktykowaniu magii i wierze w Boginię. Wiedźma. Droga do siebie miała być feministycznym manifestem kobiety pragnącej zerwać z węzłami patriarchatu. Czy spełniła postawione jej oczekiwania?

Kim jest tytułowa wiedźma?

W swojej autobiograficznej powieści Amanda Yates Garcia zabiera czytelnika w głąb własnego umysłu. Przedstawia najbardziej traumatyczne wydarzenia ze swojego życia, jednocześnie wplątując w nie wątki magiczne. Wiedźma. Droga do siebie to historia współczesnej czarownicy, pracującej obecnie jako Wyrocznia Los Angeles. Na kartach własnej książki ukazuje ona niezwykle trudną drogę, którą przeszła w poszukiwaniu swojego powołania.

Zwykliśmy myśleć o czarownictwie jako o miksturach z przeróżnych obrzydliwości czy o namaszczonych świecach, tymczasem w rzeczywistości czarownictwo to zmiana w postrzeganiu, dzięki której otwierają się przed nami nowe światy, nowe możliwości.

Autobiografia czy przewodnik duchowy?

Sięgając po tę książkę liczyłam na historię, która na przykładzie życia Amandy, ukaże jak odnaleźć drogę do czarownictwa. Sądziłam, że autorka przedstawi w niej praktyki magiczne, jakich się podejmowała, przybliży niektóre rytuały oraz stanie się pewnego rodzaju przewodnikiem dla innych młodych kobiet. Myślałam, że Wiedźma. Droga do siebie będzie czymś w rodzaju zachęty, aby oddać swoje życie Bogini. Prawda okazała się jednak inna. Odniosłam wrażenie, że Amanda widzi tylko jeden sposób na stanie się pełnoprawną czarownicą. Jest nim cierpienie, którym książka jest dosłownie przepełniona.

Ciągłe opisywanie przez autorkę jej traum doprowadziło do tego, że odeszła ona od wątków magicznych. Jej powieść stała się zbiorem problemów, z którymi musiała się ona zmierzyć, lecz w tym wszystkim bycie czarownicą spychane jest na drugi plan. Ostatecznie więc z Wiedźmy. Drogi do siebie zostaje tylko druga część tytułu. Powieść opowiada długą podróż, przez którą przeszła Amanda, aby odnaleźć siebie, ale bycie wiedźmą jest tylko tłem wszystkich wydarzeń.

Liczyłam też na szersze poruszenie tematu, jakim jest obecna praca autorki. Ciekawiła mnie kwestia bycia Wyrocznią Los Angeles i sądziłam, że zostanie to bardziej opisane. Niestety temu wątkowi Amanda poświęciła zaledwie kilka stron na końcu powieści. Wielka szkoda, ponieważ ten aspekt z jej życia jest na prawdę interesujący i myślę, że wzbogaciłby on jej historię.

Traumatyczne dzieciństwo i trudna młodość

Życie Amandy zdecydowanie nie było łatwe, co podkreśla prawie na każdym kroku. Doświadczone w dzieciństwie molestowanie pozostawiło bolesny ślad we wspomnieniach. Problemy z rodzicami również jej nie pomagały, a wczesna wyprowadzka jeszcze bardziej komplikowała sprawy. Wkraczając w dorosłość młoda kobieta doświadczyła również pracy w seksbiznesie i wielu toksycznych relacji.

Nie chciałabym zbytnio osądzać wszystkich tych wydarzeń, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, jak traumatyczne one były. Odniosłam jednak wrażenie, że autorka czasem sama pakowała się w jeszcze większe kłopoty, jakby celowo wybierając mroczną ścieżkę. Jednym z tego przykładów jest moment, gdy wreszcie wyrywa się z toksycznej relacji, a następnie kilka miesięcy później znów do niej wraca wiedząc, ile cierpienia może jej to przynieść.

Budząc w sobie wiedźmę, wstępujesz w krąg kultury współzależności i współtworzenia.

Chaos i wszechobecny bałagan

Wiedźma. Droga do siebie zdecydowanie nie jest łatwą pozycją do czytania. Na początku powieści Amanda pisze o tym, że nad jej rodziną ciąży niejako klątwa pisania i niestety, ale jest w tym trochę racji. Styl pisania autorki jest bardzo chaotyczny i toporny. Trudno jest wciągnąć się w całą historię i dostatecznie na niej skupić. Książkę czyta się ciężko. Im bliżej końca, tym staje się to łatwiejsze, lecz wciąż sprawia problemy.

W powieści Amandy Yates Garcii panuje swego rodzaju bałagan. Sceny autobiograficzne przeplatają się z mitologicznymi, jak i historycznymi wstawkami. Niektóre z nich faktycznie są przydatne, lecz zostały dość nieumiejętnie wplecione w całą historię. Czytelnik momentami jest wręcz zasypywany różnego rodzaju faktami czy dawnymi opowieściami, aby następnie znów wrócić do głównego wątku. Również wydarzenia z życia autorki są chaotyczne. Owszem, ułożono je chronologiczne, lecz często nie jest to w żaden sposób zaznaczone. Sprawia to, że łatwo jest się pogubić, nie wiedząc, czy od ostatniej sytuacji minął miesiąc, rok a może i więcej czasu.

Jak wiele magii oferuje nam Wiedźma. Droga do siebie?

Jak już wcześniej pisałam, powieść ta jest zdecydowanie bardziej autobiograficzna. Wątków magii zostało więc umieszczonych stosunkowo mało. Co jakiś czas czytelnik jest informowany o jakiejś ważnej postaci mitologicznej, kolejnym wcieleniu Bogini, znaczeniu jednej z kart tarota czy odprawianym właśnie rytuale. Amanda porusza też tematy związane z demonami oraz różnego rodzaju symbolami i znakami, wysyłanymi jej przez przewodniczkę. Wszystko to jednak stanowi tylko liche tło względem reszty wydarzeń. Przez większość czasu autorka opowiada o swoich trudnych i traumatycznych sytuacjach, a wszelkie aspekty bycia wiedźmą rzuca mimochodem. Dopiero pod koniec powieści możemy znaleźć trochę więcej informacji o jej praktyce magicznej, lecz nie jest to wystarczające.

Tamtej nocy uświadomiłam sobie, że nic nie sprawi mi takiej satyswakcji jak czarownictwo […] albowiem czarownictwo to miłość; to więź z życiem. To właśnie dzięki czarownictwu odkryłam, że nie jestem na łasce świata, lecz że mogę ten świat kształtować według własnego uznania razem z przyjaciółkami.

Czy jest to dobra powieść, aby rozpocząć zgłębianie wiedzy o współczesnym czarownictwie?

Zdecydowanie nie. Wiedźma. Droga do siebie nie jest złą pozycją, jednak nie poleciłabym jej początkującym. Jeśli ktoś sięga po nią, aby odnaleźć w niej swoisty przepis na zostanie czarownicą, to niestety go nie odnajdzie. W książce tej jest bardzo mało rzeczy uniwersalnych, które można by było odnieść do własnego życia. Z całej historii wybrzmiewa też pewna sugestia, że aby zostać wiedźmą, trzeba koniecznie zejść do podziemi i doświadczyć ogromnego cierpienia, co według mnie jest krzywdzącym stwierdzeniem. Czy osoba, której nie spotkała wielka trauma, nie może wstąpić na ścieżkę Bogini? Przecież powinna być to droga dostępna dla każdego niezależnie od tego, co działo się w jego życiu.

Wiedźma. Droga do siebie jest raczej książką, dla osób, którym nie zależy na zgłębieniu wiedzy magicznej, tylko dla tych chcących zapoznać się z cudzą historią. To bardzo feministyczna opowieść o trudnym i traumatycznym życiu. Spodoba się więc ona tym, których ciekawią opowieści innych osób o poszukiwaniu własnego powołania. Nie braknie w niej wielu interesujących momentów oraz odniesień do wszechobecnego patriarchatu. Jest to jednak bardziej opowieść o problemach spotykających Amandę niż o jej praktyce magicznej.

Podsumowanie

Wiedźma. Droga do siebie to rodzaj feministycznego manifestu. Historia Amandy została naznaczona wieloma krzywdami, które odcisnęły piętno na jej życiu. W swojej biografii opisuje ona dzieciństwo, młodość oraz dorosłość, kiedy to próbuje zerwać z więzami patriarchatu. Na pierwsze miejsce nie wysuwa się jednak magia, a trauma. Sprawia to, że powieść w znacznym stopniu jest po prostu poświęcona trudnym wydarzeniom, a kwestia bycia czarownicą staje się tylko tłem.

Tej historii nie czyta się łatwo. Panujący w niej chaos oraz nagromadzona ilość bolesnych sytuacji zdecydowanie utrudniają jej odbiór. Można w niej jednak odnaleźć garść ciekawych informacji oraz wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie poleciłabym tej pozycji komuś, kto dopiero zaczyna zgłębianie wiedzy o współczesnym czarownictwie i szuka czegoś w rodzaju przewodnika. Owszem, ta historia może kogoś zainspirować, lecz bardziej jest kierowana w stronę osób zaznajomionych już z tym tematem. To raczej coś w rodzaju lektury uzupełniającej w zakresie wiedzy o wiedźmach.

Pomimo wielu trudności napotkanych przeze mnie w trakcie czytania tej powieści, zaciekawiła mnie ona. Na pewno sięgnę przez nią po więcej książek poruszających kwestię współczesnego czarownictwa, ponieważ jest ono bardzo intrygujące. Wiedźma. Droga do siebie to feministyczny pamiętnik kobiety próbującej uwolnić się od wszechobecnego patriarchatu. Jej traumatyczna historia jest interesująca i warta zapoznania się z nią, lecz zdecydowanie nie będzie to książka dla wszystkich.


Koniecznie sięgnij po świetną powieść Eweliny Dobosz – Droga na szczyt!

Udostępnij
Tagi
- Reklama -

Przeczytaj inne recenzje

- Reklama -

To może Cię zaciekawić

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię