- Reklama -

Wyspa psów – premiera na HBO

Wyspa psów to film animowany, który nie należy do nowości, bo wyszedł już 3 lata temu. Ale ponieważ dopiero niedawno pojawił się na platformie HBO, rozważmy raz jeszcze, czy jest produkcją wartą obejrzenia.

Reżyser filmu, Wes Anderson, nie jest w branży nowy, nie jest to też pierwsza animacja w jego wykonaniu. Oprawa graficzna może na przykład przypominać Fantastycznego pana Lisa z 2009 roku.

Wyspa psów

Tym razem jednak opowieść przenosi nas do Japonii w niedalekiej przyszłości, gdzie od wieków trwa spór między psiarzami, a kociarzami. Kiedy pośród psiaków zaczyna rozprzestrzeniać się choroba, stojący u władzy zwolennik kotów postanawia pozbyć się wszystkich czworonogów. Dotychczasowa wyspa śmieci przeistacza się w tytułową wyspę psów, gdzie wygnane zwierzaki żyją w żałośnie nieprzystępnych warunkach. Pierwszym z przesiedlonych psów był towarzysz Atariego, chłopca przygarniętego przez wyżej wymienionego burmistrza. Pół roku po podjęciu decyzji o powstaniu wyspy psów, Atari wyrusza na poszukiwania przyjaciela, po drodze poznając kilka innych czworonogów.

Bajka dla dzieci, dobra jak każda inna?

Towarzysząca prostej historii animacja nie pozwala oderwać od siebie spojrzenia. Jest specyficzna, interesująca i niezwykle szczegółowa. Zadbano o każdy strzęp sierści czy pchłę na nosie. Mimo wszystko nawet podobne dzieła sztuki automatycznie szufladkujemy jako bajki, a te w końcu tworzy się z myślą o dzieciach. W Wyspie psów istnieją jednak szczegóły, których nie zrozumie przeciętny siedmiolatek. Film kilkakrotnie nawiązuje do mrocznej przeszłości świata. W jednej chwili burmistrz mówi o ostatecznym rozwiązaniu kwestii psiej, innym razem możemy zobaczyć, jak biedne czworonogi prowadzone są do czegoś na kształt obozu koncentracyjnego. Zobaczymy tu też sceny lekko niepokojące dla najmłodszych, jak przeszczep nerki albo pręt wbity w głowę. Brzmi strasznie, ale myślę, że patrząc na całokształt, Wyspa psów, zgodnie z zaleceniami HBO, jest odpowiednia dla dzieci powyżej 12. roku życia.

Język i psi świat

Film w nietypowy sposób przedstawia komunikację w psim świecie. Czworonogi naturalnie nie rozumieją ludzkiej mowy, ale tutaj odczuwamy to tym bardziej, że sporo kwestii nie zostało przełożonych z języka japońskiego. Momentami możemy więc tylko, razem z psimi bohaterami, przyglądać się mimice i poruszającym się ustom człowieka, próbując odgadnąć, co próbuje nam przekazać. Podoba mi się też sposób, w jaki ukazano „psy, które gryzą”, dokładniej Wodza, jednego z najważniejszych bohaterów.

Wyspa psów

Połączenie dziecięcej fantazji z brutalnym światem

W ogólnym odczuciu seans jest przyjemny i nieszczególnie wymagający. Pomimo drobnych nawiązań do mrocznej przeszłości, cała historia jest raczej prosta, ot chłopiec, który wyrusza, by odnaleźć swojego przyjaciela. Film ogląda się tym przyjemniej, że nietypowa forma oraz charakterystyczne poczucie humoru i estetyki urozmaica całość, daje poczucie, że to jednak coś innego niż bajki, jakie widzieliśmy wcześniej. W wyjątkowy sposób miesza się tu animacje, bajkowe, gadające zwierzaki i opowieść o przyjaźni z trudnymi tematami i poważnymi zagadnieniami. Wyspa psów to animacja, którą trzeba obejrzeć, by zrozumieć, co ma się przed sobą. Cieszę się z tej premiery HBO i niecierpliwie czekam na Ptaki Nocy, które ukażą się na platformie już 31 stycznia.


Skoro jesteśmy już przy recenzjach starszych produkcji, zapraszam do tekstu o Jokerze, o którym nie tak dawno było bardzo głośno.

- Reklama -

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię